Jak przypomina wydawca pracy „13 czerwca 1917 roku, w czasie drugiego objawienia, Maryja powiedziała Łucji: "Jezus chce posłużyć się Tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca". Po tych słowach trójka pastuszków zobaczyła serce Maryi otoczone cierniami. W następnym miesiącu, 13 lipca 1917 roku Matka Boża wyjaśniła, że Bóg ratując grzeszników wpadających do czeluści piekielnych, chce ustanowić na świecie nabożeństwo do jej Niepokalanego Serca. Już po śmierci Franciszka i Hiacynty Łucja wstąpiła w roku 1925 do zakonu doroteuszek w Ponteverdzie. Tam, 10 grudnia 1925 roku ukazała jej się̨ Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus i znowu pokazała otoczone cierniami serce, a Jezus powiedział: „Oto Serce twej Najświętszej Matki, otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią Je wciąż na nowo, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał. O nabożeństwo pierwszych sobót upomniał się jeszcze Jezus 15 lutego 1926 roku a 13 czerwca 1929 roku przypominała o nim wizjonerce Maryja. W nocy z 29 na 30 maja 1930 roku Pan Jezus powiedział Łucji, że grzechy przeciw Jego Matce obrażają Boga, a Ona, troszcząc się o zbawienie grzeszników, prosi o ich zadośćuczynienie. Są cztery warunki nabożeństwa w intencji wynagradzającej: spowiedź, Komunia Św., odmówienie jednej części Różańca i 15 minutowa medytacja nad wybranymi tajemnicami różańcowymi. Najtrudniejszy do spełnienia wydaje się ten ostatni. Mamy nadzieję, że niniejsza książka pomoże go skutecznie wypełnić".

 

We wstępie do pracy ojciec Jacek Salij stwierdził, że „dDr Lidia Anna Waśko, autorka niniejszej książki, wkłada nam do ręki bezcenna pomoc, kiedy chcemy w duchu modlitwy i w jedności z Matką Najświętszą medytować nad kolejnymi tajemnicami różańcowymi, i w ten sposób pogłębiać się w tym wszystkim, co stanowi samą istotę naszej wiary, a zarazem żeby w ten sposób jeszcze bardziej uszlachetniać naszą różańcową modlitwę. Niech sam Bóg jej wynagrodzi prace nad tą książką".

 

Matka Boża 10 grudnia 1925 roku, w czasie swoich objawień w Pontevedra zakomunikowała wizjonerce - „Spójrz, Serce moje otoczone jest cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale Je ranią. Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że w godzinie śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawia spowiedź, przyjmą Komunie świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia".

 

Fragment książki „Spełnij prośbę Matki":

 

1. ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE

 

„Maryjo, w intencji wynagradzającej za grzechy popełnione przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu, chcę dzisiaj z Tobą rozważyć pierwszą tajemnicę radosną Różańca świętego. Pomóż mi, proszę, choć trochę zrozumieć, czego doświadczyłaś w czasie Zwiastowania. I naucz mnie naśladować Ciebie.

 

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł" (Łk 1,26-38).

 

Gdy Anioł przybył do Ciebie, zauważyłaś Go, usłyszałaś Jego głos. A Jego głos był zapewne bardzo cichy... Pan Bóg zawsze przemawia cicho, nigdy się nie narzuca... Więc byłaś bardzo czujna, uważna. Może się modliłaś (...), może akurat pracowałaś. A może radowałaś się albo odpoczywałaś. Ale niezależnie od tego, co wówczas robiłaś, na pewno byłaś wewnętrznie skupiona, na pewno Twoje serce było przy Panu Bogu. Dlatego dostrzegłaś i usłyszałaś Anioła, którego On posłał...

 

Maryjo, ja nie umiem być tak skupiona. Mam rozbiegane myśli, zajmuje mnie tak wiele spraw i rzeczy, które wydają mi się ważne. I tak często zapominam o Panu Bogu. O tym, że On jest najważniejszy. I nie umiem słuchać. Tyle natchnień przegapiłam, przeoczyłam, nie usłyszałam, zlekceważyłam... Naucz mnie, proszę, wsłuchiwać się w głos Boga, uważać na Jego natchnienia... (...)

 

Anioł pozdrowił Ciebie. Pozdrowił Ciebie w dziwny sposób. Nie wymienił Twojego imienia. W miejscu, gdzie przy zwyczajnym pozdrowieniu wymienia się imię, Anioł powiedział „łaski pełna". Czyżby to było Twoje imię? Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Mater pisze: „Zwiastun mówi wszak do Maryi: «łaski pełna» – mówi zaś tak, jakby to było Jej właściwe imię. Nie nazywa swej rozmówczyni imieniem własnym „Miriam (=Maryja)", ale właśnie tym nowym imieniem: «łaski pełna». Co znaczy to imię? Dlaczego Anioł tak nazywa Dziewicę z Nazaretu?". Musiałaś, Maryjo, zadawać sobie to samo pytanie, które postawił Ojciec Święty. Dlaczego Anioł tak Cię nazwał? Wiedziałaś dobrze, że łaska oznacza szczególne błogosławieństwo, wybranie. A „pełna łaski"? To mogło oznaczać tylko zupełnie wyjątkowe, jedyne, największe wybranie i uświęcenie. I jeszcze to stwierdzenie: „Pan z Tobą". Tak, Pan Bóg był z Tobą. Czułaś to. Czułaś, bo chciałaś cała należeć do Niego. Ale dlaczego Anioł Ci o tym mówi? Dlaczego dotyka najgłębszego pragnienia Twojego Serca? Nic dziwnego, że „zmieszałaś się na te słowa". Byłaś przecież najpokorniejszą z ludzi, pragnęłaś być najskromniejszą służebnicą Pańską? Więc z lękiem „rozważałaś, co miałoby znaczyć to pozdrowienie" (por. Łk 1,29)".

 

Jan Bodakowski