Na zlecenie Credits Card analityk ekonomiczny Ted Rossman dokonał opracowania w jaki sposób wchodzące w dorosłość pokolenie traktuje kwestii etyczności. Ustalił, że dla osób między dwudziestym piątym a trzydziestym siódmym rokiem życia oszustw podczas wywiadów w bankach i instytucjach finansowych dopuściło się pięćdziesiąt siedem procent. Oznacza to nic innego, jak świadome zawyżanie, czy oszukiwanie w celu uzyskania korzyści. Dla porówna ich rodzice, czyli pokolenie lat 1960 do około 1984 dopuszczało się tego w trzydziestu siedmiu procentach.

Działania te rzutują nie tylko na sytuacje banków, ale wpływają również na osoby z jakimi wiążą się oszuści. Rodzi się bowiem przekonanie, że bycie z kimś nie łączy się z uczciwością na polu zarobków, ale ze swobodą finansową. Tak zwane pokolenie Milenijne charakteryzuje się przekonaniem, że moje pieniądze są moją sprawą. Innymi słowy w przypadku małżeństw oznacza to włączenie się egoizmu jako elementu typowego dla budowania relacja w jej wymiarze praktycznym, takim jak posiadanie długów, czy dokonywanie zakupów. Zarazem czterdzieści dwa procent badanych powiedziało, że nie czuje się komfortowo z tym, jak zachowuje się z pieniędzmi i jakie tajemnice z tym się łączą w relacjach. Wydawanie zarobków łączy się u nich z poczuciem winy, że okłamują najbliższych.

WESPRZYJ NAS Rozlicz z nami PIT za 2019 i przekaż 1% podatku na Fundację SOS Obrony Poczętego Życia. Wesprzyj ofiary przemocy domowej i obronę dzieci nienarodzonych!

Z kolei ich rodzice mieli takie same odczucia w trzydziestu siedmiu procentach. Na tym tle wyróżnia się pokolenie rodzące się od 1945 roku do lat sześćdziesiątych. U nich takie wątpliwości i rozterki miało ledwie dwadzieścia osiem procent. Uzyskane tutaj wnioski pochodzą z próby dwóch tysięcy jednej osoby dorosłej. W tym gronie tysiąc trzysta siedemdziesiąt osiem było w związkach małżeńskich. Na zasadzie konkubinatu, życia razem i bez ślubu znalazło się tysiąc trzysta siedemdziesiąt osiem procent. Obecność w tym gronie sporego grona osób bez formalnych zobowiązań może rzutować na całość. Nie mniej w dużym stopniu taka struktura odzwierciedla tendencje do wiązania się i życia na próbę. Przyjęcie dożywotniego zobowiązania i ślub wymusza inne spojrzenie. Nie mniej bez względu na ujęcie Rossman stwierdza: „Oni zarabiają własne pieniądze z uczuciem ‘one są moje’. Inna sobą nie powinna mieć nic do powiedzenia o nich”.

Skutkiem takiego myślenia jest posiadania sekretnego konta przez dwadzieścia siedem procent młodych dorosłych. Nie przekazują innym ile mają pieniędzy. Jaki jest stan ich oszczędności również pozostaje tajemnicą, tak samo jak mają nawyk sprawdzania konta w ukryciu, bez świadków. Dla porównania ich rodzice czynili tak w piętnastu procentach, a dziadkowie w jedenastu procentach. Zarazem siedemnaście procent wskazuje, że posiadanie debetu ukrywa przed innymi. Wśród ich rodziców tak czyni co dziesiąta osoba, a w przypadku dziadków dziewięć procent.

Pojawia się tutaj rozdział, co jest moje, a co twoje z przekonaniem o potrzebie oszustwa. Są ku niemu bardziej skłonni niż poprzednie pokolenia, co wskazuje na erozje myślenia i zmniejszanie się roli bycia uczciwym w codziennym życiu. Również wskazuje, że pieniądze mają dla nich inne znaczenie. Stanowią temat zaspokajania własnych ambicji oraz potrzeb, a nie koniecznie czymś, czym się dziel z innymi. Pary na tym tle wypadają gorzej od małżeństw. Zarazem czterdzieści cztery procent Amerykanów dopuszcza się takich oszustów chociaż twierdzi, że finansowa forma zdrady dotyka ich bardziej niż fizyczna. W porównaniu z poprzednim rokiem o siedem procent wzrosła liczba osób jakie podkreślało, że pieniądze bardziej ich dotykają niż obecność swojej ukochanej bądź ukochanego w ramionach innej osoby. Tak sądzi już dwadzieścia siedem procent osób.

W ujęciu płci więcej sekretów posiadają mężczyźni, aniżeli kobiety. Dla trzydziestu ośmiu procent panów przyznało się, że wydaje więcej pieniędzy niż ich druga połówka by zaakceptowała. Zarazem tak samo uważa trzydzieści jeden procent kobiet. Dla szesnastu procent badanych oszustwa finansowe w związku nie miały żadnego znaczenia, dla dwóch procent oznaczały koniec relacji, a dla osiemdziesięciu jeden procent smutek.

Jacek Skrzypacz