W opublikowanym na portalu ''Niezależna'' artykule „SKANDAL. Poseł Konfederacji poszedł o krok za daleko. Porównał prezesa PiS... do koronawirusa!" można przeczytać, że „Poseł Konfederacji Jacek Wilk zamieścił na Twitterze skandaliczną grafikę, w której porównał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego... do koronawirusa".

 

Zdaniem portalu „Niezależna" „opozycja sprzeciwia się [...] reformie sądownictwa [...]. Dziś w osobliwy sposób postanowił "zaprotestować" poseł Konfederacji". Według portalu do krytyki polityki PiS „poseł Konfederacji dołączył skandaliczną grafikę [...] Zauważyli to też internauci, którzy wytykają Wilkowi, że wstawiona przez niego grafika nie przystoi parlamentarzyście".

 

Adwokat Jacek Wilk powinien teraz pozwać Sejm o wypłatę zaległego uposażenia poselskiego i na dowód bycia posłem przedstawić artykuł z portalu „Niezależna", który przecież mylić się nie może.

 

Jacek Wilk w wywiadzie udzielonym mi w 2014 roku przed wyborami do parlamentu europejskiego deklarował, że w jego „rodzinie nie było żadnych tradycji partyjnych". W politykę zaangażował się dopiero w 2011 roku, wstępując w szeregi Kongresu Nowej Prawicy. W wyborach zawsze głosował na Korwina Mikke i firmowane przez niego partie.

 

W dziedzinie ustroju Wilk opowiadał się za ordynacją „typu większościowego z trój mandatowymi okręgami wyborczymi", podziałem „Polski na 12 Ziem Polskich o dużym zakresie samorządności (autonomii), z których wybierane będzie po dwunastu posłów na Sejm. Każda z Ziem będzie podzielona na cztery okręgi wyborcze, a w każdym z nich wybieranych będzie trzech posłów". Dodatkowo Wilk przewidywał wybór „18 posłów z okręgów polonijnych", w sumie „162 posłów". Wilk opowiadał się też za ustrojem prezydenckim z „trójpodziałem władzy" i odebraniem prezydentowi i rządowi inicjatywy ustawodawczej, nie licząc ustawy budżetowej.

 

Kandydat KNP był zwolennikiem państwa minimum, jego zdaniem „państwo powinno zredukować swoją aktywność niemal wyłącznie do dbania o nasze bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne – wojsko i policja – oraz o sprawny i skuteczny wymiar sprawiedliwości. Do powyższego można dodać jeszcze gospodarkę zasobami naturalnymi oraz udział w finansowaniu takiej infrastruktury, której budowa lub utrzymanie nie jest opłacalne na drodze działalności prywatnej. Oczywiście poza powyższymi państwo musi prowadzić politykę zagraniczną i zawierać traktaty, zwłaszcza handlowe, jak również np. zapobiegać klęskom żywiołowym i epidemiom oraz zajmować się usuwaniem ich skutków, Państwo nigdy nie powinno ingerować w takie sfery naszego życia, w jakich możemy radzić sobie sami".

 

Wilk głosił, że Polska cierpi „przede wszystkim od dotkliwego nadmiaru ilości przepisów i regulacji", a parlament powinien „skupić się w ogromnej większości na kasowaniu niepotrzebnego, szkodliwego prawa, nie zaś na tworzeniu nowego".

 

Kandydat KNP uważał, że w celu odrodzenia polskiej gospodarki „należy przywrócić prawo o działalności gospodarczej w postaci niemal identycznej jak w słynnej ustawie Wilczka i zachować dosłownie kilka ustaw, które regulują pewne szczególne rodzaje działalności gospodarczej – jak wydobywanie surowców naturalnych, produkcja broni, amunicji i inny produktów niebezpiecznych, a wszystkie inne przepisy po prostu skasować".

 

Zdaniem kandydata KNP „potworny fiskalizm, jaki obecnie mamy w Polsce jest główną i fundamentalną przyczyną biedy Polaków, w tym ogromnego bezrobocia i bardzo niskiego wzrostu gospodarczego. Należy skasować wszystkie podatki państwowe za wyjątkiem trzech: podatku pogłównego (na chwilę obecną powinien on wynosić ok. 100 zł miesięcznie), podatku VAT – radykalnie uproszczonego i z jedną tylko stawką oraz podatku od wartości nieruchomości. Gminy mogą mieć pewną swobodę wprowadzania u siebie również innych danin publicznych, ale tylko w pewnych granicach, nieprzekraczających pewnych wartości progowych".

 

Według kandydata KNP „służba zdrowia powinna być sprywatyzowana w całości. To jedyna droga do radykalnego obniżenia cen usług medycznych, a zarazem podniesienia ich jakości. Prywatyzacja sektora medycznego ma też ten zbawienny skutek, że wymusza na ludziach profilaktykę – gdyż ubezpieczyciele prywatni wymagają najczęściej regularnych badań", a urzędy pracy należy skasować od razu i w całości.

 

Według Wilka pomoc społeczną należy „pozostawić samym obywatelom i instytucjom dobroczynnym" efektywniejszym i tańszym niż usługi państwowe.

 

Wilk domagał się też zaprzestania poboru składek na ubezpieczenia emerytalne, zniesienia przymusu ubezpieczeń, i wypłaty dotychczasowych zobowiązań z budżetu. Szokujące w poglądach Wilka było to, że nie chce on odebrać przywilejów emerytalnych wszystkim byłym pracownikom aparatu represji, władzy i propagandy reżimu komunistycznego, uznając, że państwo po prostu musi regulować swoje zobowiązania – inaczej traci wiarygodność.

 

Zdaniem Wilka trzeba było przeprowadzić pełną lustrację i dekomunizacje oraz „uzdrowić wymiar sprawiedliwości, aby był w stanie rozliczyć wszystkie te przestępstwa, które zostały popełnione jeszcze w czasach PRL-u, a które jeszcze się nie przedawniły".

 

Według kandydata KNP należo zlikwidować Ministerstwo Edukacji Narodowej i kuratoria oraz przeprowadzić pełną prywatyzację edukacji i nauki, zakazać narzucania szkołom przez władze programów nauczania, i pozwolić rodzicom na wychowywanie dzieci zgodnie ze swoimi poglądami.

 

Wilk był przeciwnikiem obecności Polski w Unii Europejskiej i zwolennikiem pozostania Polski w europejskim obszarze gospodarczym i strefie Schengen. Zdaniem Wilka „Polska w czasie obecności w UE dopłaciła do tej instytucji zdecydowanie więcej niż z niej otrzymała. Po stronie kosztów uwzględnić bowiem należy nie tylko naszą składkę, kary i wpłaty do banków europejskich, ale także koszty unijnej biurokracji, odsetek od długów zaciąganych na wkład własny oraz innych kosztów, jak np. ponoszonych przez przedsiębiorców w związku z koniecznością stosowania unijnego prawa. Do tego dochodziły róże ciekawe „kwiatki" jak np. zrzutka na ratowanie Grecji (ok. 25 miliardów złotych). Jak się to podliczy to już wchodzimy na minus. A są jeszcze koszty utraconych korzyści – np. niższego przyrostu PKB lub strat związanych z wyjazdem ponad 2,5 miliona ludzi z Polski. Obecność Polski w UE ma dla Polski skutki wręcz katastrofalne".

 

Wilk uważał, że „z prokuratury trzeba zrobić wolny zawód wynagradzany przez państwo w zależności od uzyskanego wyroku", „sędziami powinny zostawać wyłącznie osoby, które przepracowały co najmniej 5 lat jako adwokaci lub prokuratorzy. Władza sądownicza musi zostać wreszcie konsekwentnie oddzielona od władzy wykonawczej". Zdaniem Wilka „należy radykalnie poszerzyć zakres działania prywatnych sądów polubownych i arbitrażowych".

 

Kandydat KNP na prezydenta opowiadał się za przywróceniem kary śmierci, która „poza morderstwem powinna być ona wymierzana również za najcięższe zbrodnie stanu – np. zdradę lub dążenie do pozbawienia państwa części terytorium".

 

Część poglądów kandydata KNP była moim zdaniem nie do przyjęcia dla elektoratu katolickiego. Zdaniem kandydata KNP należało zalegalizować handel narkotykami, by odebrać źródło finansowania mafii, „przy utrzymaniu bezwzględnego zakazu sprzedaży ich nieletnim". Wilk nie był zwolennikiem zakazu pornografii, uznając, że to rodzice powinni przed nią chronić swoje dzieci. Akceptował też aborcje mającą na celu ratowanie „życia matki, gdy zostaje ono w sposób oczywisty bezpośrednio i poważnie zagrożone". Wilk nie chciał zakazu in vitro, ale sprzeciwia się temu, by takie procedury były finansowane przez państwo. W kwestii prostytucji Wilk proponował, by prostytucje opodatkować. Kandydat KNP sprzeciwiał się też zakazowi dziań szkodliwych dla zdrowia (takich jak homoseksualizm, nikotynizm czy hazard), a także zakazowi lichwy. Ze sprzeciwem Wilka spotykało się też finansowanie edukacji historycznej ze źródeł publicznych, pobieranie abonamentu, zakaz uboju rytualnego.

 

Pozytywnym akcentem jest to, że Wilk sprzeciwiał się spełnianiu roszczeń finansowych społeczności żydowskiej wobec Polski. Wilk był też zwolennikiem współpracy politycznej krajów Europy Środkowej, i uznawał posunięcia PiS i Kaczyńskiego, nie za zbieżne z interesem Polski, tylko za „zbieżne raczej z obcym interesem narodowym". Kandydat KNP nie wykluczał też współpracy z Ruchem Narodowym „jeżeli Ruch Narodowy otrząśnie się ze zbędnego etatyzmu to z pewnością możliwości naszej współpracy znacznie się poszerzą".

 

Jan Bodakowski