Prezydent wskazuje na różnice problemów, z jakimi się spotyka podczas spotkań w swojej pierwszej kampanii i teraz. Kiedyś najważniejszą sprawą był brak perspektyw. Ludzie musieli emigrować, aby poprawić swój byt, a na to nie było możliwości w ówczesnym państwie. Teraz emigracja nie jest koniecznością, ale wyborem stylu życia. Młodzi wyjeżdżają, bo chcą przeżyć przygodę, chcą ubogacić się w doświadczenia w pracy, nauce. Nie jest to już problem ekonomiczny. Bardzo dużo rodaków wraca i jest ze swojej decyzji zadowolonych. „Dzisiaj wiele rodzin zyskało poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Właśnie na tym, by takie było przekonanie wszystkich polskich rodzin, zależy mi najbardziej”.

Nie mogły nie paść pytania o kulturę i poszanowanie podczas kampanii. Jesteśmy już bogatsi w smutne doświadczenie wydarzeń w Pucku i horrendalnego zachowania się bojówek kodziarskich, które zakłócały w sposób wulgarny państwowe uroczystości stulecia zaślubin Polski z morzem. „To zachowanie uważam za gorszące. To naprawdę wielka rocznica dla Polski, a zwłaszcza Kaszubów, bo do nich niepodległość przyszła dopiero, gdy gen. Józef Haller dokonał symbolicznego gestu zaślubin Polski z morzem. Na uroczystości rocznicowe przybyło mnóstwo ludzi. Jest mi przykro, że w tak haniebny sposób zakłócono to wielkie święto”. Nad emocjami trzeba panować, dotyczy to zwłaszcza polityków, którzy muszą kontrolować swoje zachowania w Sejmie, podczas spotkań z wyborcami.

Andrzej Duda zapewnił, że jeżeli ktoś chce się w ten sposób zachowywać i jeździć za nim po Polsce, myśląc, że w ten sposób go sprowokuje do emocjonalnej reakcji, to się głęboko myli. Swojego celu nie osiągnie.

Na pytanie o swój sztab wyborczy, czy taki jego kształt był potrzeby, prezydent odpowiada, że ludziom tym ufa i jest pewny, że sobie poradzą. Beata Szydło ma olbrzymie doświadczenie i za sobą zwycięskie poprowadzenie poprzedniej kampanii, Joachim Brudziński jest świetnym organizatorem, a dotąd mało znana w polityce pani mecenas Jolanta Turczynowicz-Kieryłło w tej grze zespołowej też sobie poradzi.  Najważniejsze, że sztab zdaniem prezydenta, działa dobrze.

Nie mogło zabraknąć pytania o emocjonalny szantaż dotyczący ustawy ws. rekompensat dla mediów publicznych. Odpowiedź była jednoznaczna. „Choroba i ludzkie cierpienie są instrumentalnie wykorzystywane w politycznych celach. Oczywiście, że jest to manipulacja. Prawda jest natomiast taka, że wydatki na leczenie nowotworów rosną. Na początku lutego w Pałacu Prezydenckim przedstawiliśmy z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim Narodową Strategię Onkologiczną- kompleksowy, dziesięcioletni plan walki z rakiem. Mamy pełną świadomość wagi problemu. Stąd narodowy program, który wiąże się ze znacznym zwiększeniem środków. Bądźmy też uczciwi i zauważmy realny wzrost wydatków na sektor ochrony zdrowia. Za czasów Platformy Obywatelskiej i PSL było to rocznie 7mld, teraz ponad 10, to jest wzrost o jedną trzecią.(…) te wydatki na ochronę zdrowia będą dalej rosły, aż dojdziemy do 6proc. PKB”.

Padło także pytanie o zbliżającą się rocznicę zbrodni katyńskiej i o ewentualną wizytę w Katyniu najwyższych władz polskich. Andrzej Duda prosił premiera Mateusza Morawieckiego o to, aby te obchody były zorganizowane godnie i uczciły pamięć wszystkich ofiar: w Katyniu, Miednoje, Charkowie, Bykowni. Jest to skomplikowane, wtedy gdy mamy napięte stosunki dyplomatyczne z Rosją. Prezydent przypomniał, że Rosja jest nadal agresorem na Ukrainie, okupuje Krym i tereny wokół Doniecka i Ługańska. Wobec innych państw zachowuje się także agresywnie. „Dokonuje demonstracji siły choćby poprzez naruszenie przestrzeni powietrznej. Nie jest więc państwem, o którym można by powiedzieć, że jest godne zaufania i w sposób pokojowy realizuje swoje interesy. My natomiast jesteśmy absolutnym zwolennikiem przestrzegania prawa międzynarodowego, tymczasem przez Rosję jest ono ewidentnie i notorycznie łamane To oczywiście Moskwie się nie podoba. Nie podoba się też obecność sił sojuszniczych i wojsk NATO w Polsce. One bez wątpienia wzmacniają nasze bezpieczeństwo, a w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainie i wobec państw bałtyckich ta obecność jest konieczna”.