Tak właśnie na całą sprawę zapatrują się komentatorzy David Priess oraz Martijin Rasser. Zdaniem Wall Street Journal do sierpnia 2019 sprawa Grenlandii była najczęściej badaną w ramach ośrodków zajmujących się bezpieczeństwem Stanów Zjednoczonych. Wtedy bowiem prezydent Donald Trump poinformował, że myśli o kupieniu jej od Danii. Sprawa wydaje się na pozór pozbawiona znaczenia i większego sensu, bo zwykle o położeniu Grenlandii mamy przed oczami typową mapę świata. Zależnie od odwzorowania kartograficznego ten obraz zmienia się. W odwzorowaniu poprzecznym kładziemy nacisk na kontynenty. Ich inna odmiana, zwana pseudoklasyczną również zmienia rzeczywistość, bo kształt kuli zostaje zafałszowany. Dopiero spojrzenie na globus pozwala na odkrycie, że Grenlandia w odróżnieniu od map stanowi dogodne miejsce jeśli chodzi o lokalizacje względem Rosji. Podobnie jak Alaska ma dobre położenie do tworzenia baz operacyjnych, na przykład dla okrętów podwodnych, czy chociażby umieszczania obiektów dla zwiadu lub też wyrzutni rakietowych.

Premier autonomicznej Grenlandii Kim Kielsen poinformował, że nie jest jednak zainteresowany rozmowami ze Stanami Zjednoczonymi odnośnie zmiany statusu. Odrzucił możliwość sprzedaży wyspy, jak doniósł kanał Twitter Real Donald Trump. Prezydent USA zapowiedział, że będzie podejmował kolejne próby.

Znaczenie dla Amerykanów mają przewidywania, że w najbliższej dekadzie zmieni się poziom mórz wokół wyspy. To zaś bezpośrednio przełoży się na tworzenie nowych szlaków dostaw, a także ruchów dla marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Od października 2013 Grenlandia zgodziła się na wydobywanie jej surowców. Obok uranu posiada metale rzadkie. One zaś stanowią klucz dla współczesnej elektroniki. Oznacza to, że obok Afryki Grenlandia w najbliższych latach może być znaczącym partnerem w łańcuchach dostaw potrzebnych do budowania nowoczesnych tabletów, czy kolejnych generacji iPhone. Oczywiście już podniosły się głosy sprzeciwu ekologów, że eksploatacja uranu stanowi zagrożenie dla Arktyki. Jednakże eksploatacja zbóż rodzi szansę dla wyspy, aby odcięła się od Danii, a w przyszłości była samodzielnym graczem polityki międzynarodowej.

Stany Zjednoczone już teraz mają wiodącą rolę w kontroli kriolitu, surowca używanego do produkcji aluminium. Podczas drugiej wojny światowej żegluga w tym rejonie łączyła się tylko z omijaniem U-botów. Od 1945 znalazła się pod opieką Dani. W trakcie Zimnej Wojny tysiąc kilometrów od Bieguna Północnego znalazła się baza sił powietrznych Thule jako efekt ogólnoświatowych działań lat pięćdziesiątych. Stanowiła ona kluczowy element ostrzegania Stanów Zjednoczonych przed rakietowym atakiem Sowietów. Pod spodem bazy Thule Amerykanie umieścili pierwszy na świecie przenośny reaktor jądrowy. Ruchy kry jednak uniemożliwiły obronę bazy, bo utrudniały wystrzeliwanie rakiet średniego zasięgu z głowicami jądrowymi. Na południowowschodnim krańcu Grenlandii znalazł się element tak zwanego GIUK Gap, czyli linii namiarowej do wykrywania sowieckich okrętów podwodnych, a także ruchów marynarki ZSRS. Łączył on Grenlandie z Islandią, a także Zjednoczonym Królestwem.

Pomimo końca Zimnej Wojny dalej Thule stanowi centrum, tym razem obrony kosmicznej USA w zakresie zwiadu i kontroli. Pełni również element nadzoru ruchów marynarki Rosji. Zmienia się zakres występowania lodu oraz czas pokrycia zamrożoną skorupą. Otwiera to możliwości, ale zarazem Konsylium Arktyczne z Kanadą, Rosją, Szwecją, Stanami Zjednoczonymi, Finlandią, Islandią, Norwegią, a także z takimi obserwatorami od 2013 roku jak Chiny, Indie, Południowa Korea, czy Singapur utrudnia Ameryce możliwości działania.

Chiny głoszą potrzebą ustanowienia szlaku arktycznego, a co za tym idzie wprowadzenia marynarki do jej ochrony. Rosja z kolei głosi potrzebę zamknięcia rejonu podbiegunowego dla okrętów wojennych. Obok tego Chiny twierdzą,  że „są krajem najbliżej bieguna”. Dla Ameryki siedemnaście metali ziem rzadkich o unikalnych właściwościach magnetycznych i elektrycznych jest jedną z przyczyn zainteresowania Grenlandią. Myśliwiec F-35 zawiera ich ponad czterysta kilogramów, a łódź podwodna klasy Virignia cztery tony. Chiny teraz kontrolują dostawy tych surowców od lat dziewięćdziesiątych. Grenlandia zaś znajduje się w czołówce dziesięciu najbardziej zasobnych tego rodzaju złóż, położonych w Kvanefjeld. Zarazem Grenlandia jest elementem wyrzucenia Chin z operacji w Arktyce.

Jacek Skrzypacz