Papież Polak skupił się w nim, jak głosi jego podtytuł, na „wartości i nienaruszalności życia ludzkiego”. Tematy aborcji i eutanazji, jako zamachy na ludzkie życie, które jest święte, są w nim bardzo mocne podkreślane. Encyklika ta traktuje jednak życie szerzej, wskazuje, że Ewangelia jest „Ewangelią życia”, a chrześcijanie są wezwani nie tylko do obrony ludzkiego życia, ale do walki o życie we wszelkich jego wymiarach przeciwko narastającej cywilizacji śmierci, za którą stoi ostatecznie szatan.

Jan Paweł II przywołał biblijne postaci Abla i Kaina, aby pokazać, że każdy z nas jest stróżem brata swego, mamy walczyć w obronie niewinnych, a Bóg upomni się o tych, którzy padli ofiarą prześladowań i przemocy.

Papież napisał: „(…) stoimy tu wobec rzeczywistości bardziej rozległej, którą można uznać za prawdziwą strukturę grzechu: jej cechą charakterystyczną jest ekspansja kultury antysolidarystycznej, przybierającej w wielu wypadkach formę autentycznej kultury śmierci. Szerzy się ona wskutek oddziaływania silnych tendencji kulturowych, gospodarczych i politycznych, wyrażających określoną koncepcję społeczeństwa, w której najważniejszym kryterium jest sukces”.

Zauważył też, że mamy dziś do czynienia z zorganizowanym „spiskiem przeciwko życiu” i „wojnie silnych przeciwko bezsilnym”. Naszym zadaniem jest stanąć po stronie życia i po stronie bezsilnych. Mamy być ich głosem, ich orężem, ich armią. Jesteśmy powołani do walki o tych, którzy często sami nie są w stanie się o siebie upomnieć. Nie dotyczy to tylko dzieci nienarodzonych, chorych, ludzi starszych, ale wszystkich tych, którzy w imię zbrodniczych ideologii są spychani na margines społeczeństwa.

Ci, którzy stoją po drugiej stronie barykady, a niestety wśród których i my nieraz stajemy, to osoby skupione na własnym „ja”, sprowadzające wolność do swobody, odwołujące się do woli większości. Jan Paweł II przypominał jednak, że demokracja bez wartości zamienia się w jawny bądź zakamuflowany totalitaryzm i przypominał, że mamy wymagać od siebie, nawet jeśli inni, by od nas nie wymagali. Ponad prawem ludzkim jest prawo naturalne, prawo Boże, którego każdy powinien przestrzegać. W związku z tym, jak przypomniał Papież, „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). Tam, gdzie następuje konflikt między prawem Boskim i ludzkim, należy wybierać to pierwsze, niezależnie od tego, jakie to konsekwencje dla nas spowoduje.

Zanikająca wrażliwość na Boga i człowieka, postępująca wraz z sekularyzmem, prowadzi m.in. do tego, że jakakolwiek wartość cierpienia zostaje zakwestionowana i w związku z tym, jeśli ktoś cierpi, jego życie traci sens. Tymczasem Kościół nauczał zawsze o zbawczym sensie cierpienia, o jego duchowej głębi, którą ludzie odkrywają, gdy je przyjmują.

Jan Paweł II pisał: „Potrzebna jest powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Wszyscy razem musimy budować nową kulturę życia”. Miał przez to na myśli, zwłaszcza obronę dzieci nienarodzonych i starszych, ale przecież w słowach tych kryje się wezwanie do budowy kultury chrześcijańskiej i podjęcie walki przeciwko tym, którzy szerzą cywilizację śmierci i budują struktury grzechu. Kiedy Papież Polak mówił o kształtowaniu sumień, nieustanne odkrywanie, że wolność ma związek z prawdą, o konieczności odpowiedniego wychowania, to nie sposób nie zauważyć, że trzeba to robić kompleksowo. Mamy uwrażliwiać sumienia na to, by zawsze i w każdych okolicznościach opowiadało się za dobrem a przeciwko złu. W innym wypadku nic nie wyniknie z naszych starań.

Wskazówką dla nas są słowa: „Człowiek nie jest absolutnym władcą i samowolnym sędzią rzeczy, a tym bardziej życia, ale jest sługą planu ustalonego przez Stwórcę — i na tym polega jego niezrównana wielkość”. Bycia tym sługą, według Papieża Polaka, polega na wypełnianiu przykazań Bożych, których nie należy traktować jako surowe prawo, ale jako dar, który pozwala nam wzrastać.

Jan Paweł II w „Evangelim vitae” przypomina nam, że chrześcijanin musi walczyć o sprawy społeczne, o sprawiedliwość, w imieniu Boga i najbardziej potrzebujących. Pokazuje, że jesteśmy na wojnie i do nas należy tylko opowiedzenie się po jednej ze stron. Trzeba pamiętać, że bierność nie oznacza ucieknięcia przed odpowiedzialną – też jest określonym wyborem, przeciwko najsłabszym, którym powinniśmy pomagać. Żołnierz Chrystusa przestrzega zasad, kieruje się przykazaniami, stawia prawo Boże ponad prawem ludzkim.