Już sufrażystki walczące od połowy XIX w. o „prawa kobiet” korzystały z poparcia powstających ruchów komunistycznych i socjalistycznych. Fryderyk Engels rozwinął myśl utopijnych socjalistów w pracy „Pochodzenie rodziny, własności i państwa” w 1884 r. Inny niemiecki socjalista, August Bebel napisał pracę: „Kobieta i socjalizm”. Ruch feministyczny przyjął podstawy filozoficzne przygotowane dla niego przez socjalistów. Tacy myśliciele, jak Karol Darwin czy Zygmunt Freud, chociaż poddani zostali olbrzymiej krytyce ze strony feministek, wywarli na ten ruch olbrzymi wpływ. Również Gustaw Jung wraz ze swoją pogańską, gnostycką myślą wpłynął zdecydowanie na „duchowość” feministyczną.

 

Obecnie wymienia się trzy bądź cztery fale feminizmu. Pierwszą z nich był ruch suffrażystek, który zabiegał o przyznanie prawa wyborczego kobietom, czy o prawo dostępu do edukacji dla nich. Wokół tych zagadnień urosło wiele mitów i nieporozumień. Już w średniowieczu część kobiet studiowała. Maria-Curie Skłodowska rozpoczęła swoje studia na Sorbonie w 1891 r. i została później laureatką Nobla. Nie było więc sytuacji, że kobiety były absolutnie wykluczone z edukacji. Prawo wyborcze, którego były pozbawione, posiadała niewielka część społeczeństwa. Wynikało to z wielu czynników historycznych.

Można jednak powiedzieć, że część ograniczeń, jakie spotykały wówczas kobiety, nie wynikało z katolickiego myślenia, ale wręcz z antykatolickiego. Sufrażystki zabiegały jednak nie tylko o to, co było w jakiś sposób słuszne, ale także o całkowite równouprawnienie z mężczyznami. Sprzeciwiały się w ten sposób katolickiemu modelowi rodziny. Ubiegały się o prawo do rozwodu, czy prawo „do własnego ciała”. Za tym ostatnim hasłem kryło się żądanie przyznania kobietom prawa do stosowania antykoncepcji i aborcji. Pierwsza fala feminizmu przypadła na lata 1840-1920 i jej koniec datuje się na przyznanie kobietom prawa wyborczego. Chociaż były więc w niej różne działaczki i cele to jednak już wówczas do ich światopoglądu przenikała ideologia socjalizmu.

Tzw. druga fala feminizmu przypadła na lata 60.i 70. Była ona ściśle związana z lewicową rewolucją seksualną. Tzw. trzecia fala, która przypadła na kolejne lata była związana z radykalizowaniem się tego ruchu i kładzeniem coraz większego nacisku na wielkie zmiany społeczne i zniszczenie „patriarchalnego społeczeństwa”.

Papież Pius XI, w encyklice o bezbożnym komunizmie pt. „Divini Redemptoris” słusznie zwracał uwagę, że to komuniści głosząc „emancypację kobiet”, zmierzają do zniszczenia rodziny. Papież pisał: „Głosząc zasadę emancypacji kobiety spod władzy męża, wyrywa ją z życia domowego i opieki nad dziećmi i rzuca, na równi z mężczyzną, w wir życia publicznego, zaprzęga ją do pracy w produkcji kolektywnej, a troskę o gospodarstwo domowe i potomstwo przerzuca na społeczność”[2].

To właśnie w Związku Radzieckim realizowano hasła feministyczne. Wprowadzając w czyn program absolutnego równouprawnienia kobiet i mężczyzn niszczono rodzinę i społeczeństwo. Orlando Figes, opisując życie w stalinowskiej Rosji, opisywał, jak wielkie cierpienie przyniosło to działanie milionom ludzi[3].

 

Jest to fragment książki "Rodzina. Ostatni bastion" - dostępna na stronie wydawcy CapitalBook

 

 

Źródła:

 

[1] Zob. na ten temat artykuł Z. Jodłowskiej: „Feminizm, jak choroba. Trzeba z niego leczyć...”; źródło: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1901.

[2] Pius XI, Divini Redemptoris, I, 11.

[3] Zob. Orlando Figes, Szepty. Życie w stalinowskiej Rosji, tł. W. Jeżewski, Warszawa, 2013.