Le  Monde donosi: „A więc dwie bagietki, sześć bananów, pudełko jajek, trzy pomidory, filet z ziemniaków ... Cofnij się! Cofnij się! (...) Wolontariuszka stara się zachować pozory porządku, podczas gdy około piętnastu osób próbuje się do niej zbliżyć. Niektórzy chowają swoje twarze za kawałkiem szalika lub kołnierza puchowej kurtki. Nikt nie ma maski ani rękawiczek. Dzieci wiercą się w wózkach. Przed nimi zapasy makaronu, skrzynki szparagów, skrzynki z płatkami... przechowywane na dużych stołach, które niewielka grupa ludzi stara się rozprowadzić z podnieceniem i nerwowo. W środę, 1 kwietnia, w największych slumsach w Bordeaux zorganizowano dystrybucję żywności".

Portal pisze o tym, że francuska biedota coraz bardziej się boi, co będzie, jeśli skończy się pomoc z zewnątrz. Może to grozić zamieszkami, a niestety francuska tradycja polega na rozniecaniu rewolucji, bazując na głodzie najbiedniejszych. Podobnie rewolucję francuską wywołano sztucznie doprowadzając ludzi do głodu.