Jednym ze skutków koronawirusa jest wpływ na dzietność. Zależnie od statystyk i szacunków od pół procenta do pięciu procent ludzi zarażonych umiera. Jeśli mowa o skali dla ludzkości mowa wtedy od piętnastu do dwustu milionów zabitych. Liczby te robią wrażenie dopóki nie zwróci się uwagi na skalę dzieciobójstwa. W 2019 roku wedle ustaleń Worldmeters zabito czterdzieści dwa miliony trzysta tysięcy nienarodzonych ludzi. Za wielką tragedię uważa się śmierć jednego miliona siedmiuset ludzi w tym samym okresie z powodu HIV. Nad zgonami pięciu milionów palaczy w tym samym roku nie przechodzi się obojętnie. Wystarczy spojrzenie na paczki z papierosami pełne przekazów w rodzaju: „palenie zabija”.

Zwolennicy aborcji są przekonani, że kobiety nie rodzą dzieci. Używa się pojęć, jak „zlepek komórek”, czy „płód”. Jeśli bowiem podąża się drogą reżimów totalitarnych z okresu drugiej wojny światowej i mówi się o kimś, że nie ma prawa do życia, bo jest „rasowym śmieciem” przyjęciem tego stanu rzeczy okazuje się łatwiejsze. Kinga Małecka-Prybyło cytuje zwolenniczki przerwania ciąży: „Co oznacza przełożona na później aborcja? Oznacza ciążę, w której nie chce się być. Oznacza poród, którego nie chce się doświadczać. Oznacza dziecko, którego nie chce się mieć”. Zarazem, jak są głosy tego pokroju Telewizja Republika publikuje nagranie z Nowego Jorku o braku środków dla opieki medycznej, braku tlenu dla osób umierających na koronawirusa. Polskie portale również ukazują zmagania z cierpieniem, smutek i ból. Nie ma tu jednak miejsca na dzieci nienarodzone.

Cytowany Worldmeters doliczył się przeszło pięćdziesięciu ośmiu milionów zgonów na całym świecie. W danych tych pominął aborcję. W imię ideologii zginęła liczba osób na niewyobrażalną skalę. Ta liczba oznacza, że jeśli by jedno życie nienarodzone zastąpiono życiem jednego Polaka to nikt w naszym kraju by nie przeżył. W ciągu roku nasze terytorium by pozbawiono ludzi, a i tak potrzebowalibyśmy jeszcze ściągnięcia ludzi na nasze terytorium, aby ten krwawy rachunek wyszedł na zero.

Od 1973 roku w Stanach Zjednoczonych zabito sześćdziesiąt jeden milionów dzieci nienarodzonych. Prezydent USA wprowadza środki na niespotykaną skalę, bo liczba zabitych przez koronawirusa zbliża się do pięciu tysięcy. W świetle takich danych rodzi się pytanie, co świadczy o wartości ludzkiego życia? W ujęciu statystyk huragany, epidemię z 1889, 1918, ostatnie przypadki Eboli ukazują, że przez dziewięć miesięcy po ustaniu wydarzeń następuje spadek dzietności. Nie ma tu jednak zależności, że pięcioprocentowa śmiertelność przekłada się na takie samo ograniczenie populacji. Tak było w przypadku SARS, Zika w Brazylii, czy w Finlandii 1918 roku. W odniesieniu do normy sezonowej po Eboli od dziesiątego miesiąca dzietność zwiększała się do poziomu stu dwudziestu procent normy po upływie piętnastu miesiecy. Co interesujące okres między dziesięć miesięcy później, a do dwudziestu sześciu miesięcy po charakteryzuje się zwiększeniem liczby posiadanych dzieci. Potem utrzymuje się poziom normy w zakresie różnic w obie strony (przyrostu i spadku) około dziesięciu procent. Średnia ujęta z danych po huraganie Maria i Katrina, Zika w Brazylii, SARS w Hong Kongu, a także dla danych z 1918 dla Finlandii, Szwajcarii, oraz Danii ukazuje, że następuje powrót do normy.

Innymi słowy twierdzenie, że koronawirus zastąpi aborcję i wyludni świat nie ma poparcia w faktach. Uśrednione dane mówią o stabilizacji, a okresowy wzrost dzietności sugeruje również wyrównanie strat w liczbie ludności. Dane z Tajwanu, Japonii, Norwegii, Indii, a także Stanów Zjednoczonych za 1918 wskazują, że od roku do pięciu trwa powrót do zwiększenia się liczby urodzeń.

Tym samym aborcja stanowi jedno z największych zagrożeń dla gospodarki. Pozbawia rynek potencjalnych konsumentów oraz producentów. Kto zachęca do wykonywania dzieciobójstwa w tym okresie jest po prostu osobą zmierzającą do ludobójstwa. Kobiety z Indii po 2004 z dotkniętych tsunami posiadały więcej dzieci niż grupa kontrolna. Doradca programu Fundusz Działania Bezpiecznej Aborcji (SAAF) wskazuje dla sytuacji z koronawirusem Covid-2019: „Te ciężarnych w tych czasach podczas niepewnych czasów mogą znaleźć się przed podjęciem decyzji o tym, że na kontynuowanie ciąży wpływają takie czynniki jak utrata wpływów finansowych, czy inne zdrowotne obawy przyniesione przez ten kryzys. Potencjalnie więcej ludzi potrzebuje aborcji podczas tych czasów, więc dlaczego im nie umożliwić tego? ”. Jaka jednak kryje się logika w zdaniu, że dla ochrony życia izoluje się ludzi w domach i zachęca do pomocy im w zabijaniu własnych, nienarodzonych jeszcze dzieci?

Jacek Skrzypacz