Temat wydaje się miejsca przesadzony i bliżej zbliżony do lektury książek sensacyjnych, lecz doczekał się rozważań na łamach International Affairs. Zanim jednak trafił na te łamy w Unii Europejskiej dloczekał się prezentacji w Pradze w Ramach Europejskiego Zjednoczenia Związków Studiów (EISA), a także na Konferencji Międzynarodowego Zrzeszenie Studiów w San Francisco oraz na Oceanicznej Konferencji Studiów Międzynarodowych w Brisbane. Odpowiada on bowiem na istotną dla polityki oraz analityków kwestię - co rządy i włodarze zrobią  w chwili operowania ideą strachu na szeroką skalę. Już teraz pojawiają się głosy krytyczne, że epidemia koronawirusa jest przesadzona i podejmowane działania są niewspółmierne do ryzyka. Stawianie tutaj jednoznacznych decyzji wymaga faktów, a one są póki co niekompletne, bo nauka dopiero poznaje Covid-2019.

Cała sprawa ilustruje jednak, że sceny znanych z takich filmów jak „Threads”, czy „Wojny światów” na podstawie książki Herberta Wellsa wkraczają w życie codzienne. Akty zagrożenia nie są już hipotezami, ale codziennością. Efektem tego jest lęk i uznawaniem koszmary za codzienność. Jednym z wątków przewodnich jest tutaj przemoc. Politolog z Uniwersytetu Stanford Alison McQueen podjęła się nawet analizy retoryki o końcu czasu i świata w kontekście kryzysów od wojen przez ekonomię. Uważa ona, że Niccolo Machaivelli oraz Thomas Hobbes odrzucali znaczenie ideologii na rzecz realistycznej oceny przez pryzmat siły oraz interesów. Takie podejście pomija, jak funkcjonuje świat. Aktorzy polityczni mają swoje poglądy, co wypływa z idei w jakich się poruszają. Nie jest możliwy u człowieka brak myślenia, a jego przejawem są zasady jakim się on kieruje.

Hans Morgenthau w książce „Politics among nations” z 1955 wysunął koncepcję zagrożenia dla świata wskutek naciśnięcia przycisków od broni jądrowej (tak zwana „push-button apocalypse”). Od tego momentu w polityce międzynarodowej wątek apokalipsy zyskuje dodatkowe znaczenie. Caroline Kennedy-Pipe wraz z z Nicholasem Rengerem w tekście „Apocalypse now? Continoues odr disjunctions in world politics after 9/11” stwierdzili: „światowa polityka nabrała dziś bardziej ciemnego,  apokaliptycznego odcienia niż kiedykolwiek indziej w historii świata, a to ma głębokie skutki w takich przestrzeniach jak światowa ekonomia czy zrównoważanie środowiska dla bezpieczeństwa”.

Znaczenie ma również epatowanie popkultury wizjami końca świata. Efektem szeregu filmów o zarazach wyniszczających ludzkość jest pogłębienie reakcji na wieści o koronawirusie. Politolog Robert Blanton na łamach International Studies and Perspectives z 2013 roku pisał wręcz o „Zombie a stosunki międzynarodowe”. Strach przed wyginięciem stanowi główny motyw programów ekologicznych, a autorka International Affairs Shirley Scott podjęła się analiz skutków dla polityki już dwa lata później niż jej kolega po fachu.

Dla polityków znaczenie ma natura horroru, jak sprawę ujął Noel Carroll w Journal of Aesthetics and Art Criticism: „w pracach o horrorze odpowiedzi bohaterów są często emocjonalnymi odpowiedziami odbiorców”. Praktyka wyborcza ukazuje, że ledwie trzy procent wyborców zapoznaje się z programami wyborczymi swoich kandydatów przez lekturę, co oni proponują. Dla reszty klucz ma na przykład wygląd, czy sposób wysławiania się.  Powiązana z Millenium: Journal of International Relations Jessica Auchter mówi w tym momencie o „narracji traumy”. Dla zachodniego świata akademickiego myśl Nowej Lewicy i powiązanych z nimi osobami pokroju Michaela Foucalta są wciąż żywe.

Redaktor Colin Wilson na łamach International Socialism pisał, że Foucalt pozostaje wciąż żyw dwie dekady po swojej śmierci (słowa z 2008 roku). Wkład (?) jaki dla ideologów miał ów francuski filozof wyraża się chociażby w książce znanej na Zachodzie pod tytułem „Madness and Civilisation”. Szaleństwo i cywilizacja, bo tak brzmi w wolnym tłumaczeniu owa pozycja, dobrze wpisuje się w ujęcie chociaż innego autora z Ethics and International Affairs Luke’a Glanville’a o egoistycznym interesie jednostki.

Brak odwoływania się do idei Piękna z chrześcijaństwa wprowadza barbarzyńską kulturę opartą o krzywdzie, co uwidacznia seria filmów „Piła”. Na bazie epidemii SARS reżyser Danny Boyle stworzył „28 dni później” o globalnym kryzysie i garstce ocalałych. Pasuje on do budowanie podstaw wprowadzania zmian w ramach koronawirusa, bo kto odważy się na sprzeciw jeśli waży się ludzkie życie?

Jacek Skrzypacz