"Główną barierą, którą zdaniem WHO należy zlikwidować, jest obowiązująca w większości krajów świata prawna ochrona życia. Przeszkodą, z którą walczy WHO, jest także korzystanie przez lekarzy i położne z prawa do sprzeciwu sumienia czy nawet konieczność odbycia wizyty u lekarza w przypadku aborcji farmakologicznej.

Wprost sprzecznym z Konstytucją WHO działaniem jest szeroka promocja „samoopieki w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”, czyli samodzielnej aborcji farmakologicznej wykonywanej w domu. W wydanych dokumentach WHO rekomenduje także, aby aborcję wykonywali nie tylko lekarze, ale też przedstawiciele innych zawodów medycznych." - pisze Ordo Iuris.

"W ocenie ekspertów WHO niedopuszczalnym ograniczeniem aborcji jest nawet brak refundowanych środków antykoncepcyjnych i wymóg powiadomienia rodzica o aborcji przeprowadzonej przez nastoletnią dziewczynkę. Nie trzeba chyba wielkiej wyobraźni, by uznać taki postulat za wprost sprzyjający ukrywaniu czynów pedofilskich.

Wszystkie te działania uderzają w polski porządek prawny, łamią prawo międzynarodowe i ustalenia konferencji organizowanych przez ONZ w Kairze (1994) i w Pekinie (1995), gdzie podkreślono, że aborcja nigdy nie może być postrzegana jako jedna z metod planowania rodziny. Są też sprzeczne z międzynarodową Konwencją o prawach dziecka, czyli dokumentem ratyfikowanym przez niemal wszystkie państwa świata, którego preambuła wprost wskazuje, że dziecku przysługuje ochrona prawna zarówno przed, jak i po urodzeniu." - czytamy.

Instytut dodaje: "Trudno nie wspomnieć o tym, że z promocją aborcji wprost związany jest postulat WHO , by bez zgody rodzica dzieci były poddawane edukacji seksualnej opartej na niezwykle szkodliwych standardach. Przypomnę, że szokujące wytyczne WHO zalecają, by seksedukatorzy przekazywali dzieciom w wieku 0-4 lata informację na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała”, 4-6-latków uczą o „związkach osób tej samej płci”, a 6-9-latki – o metodach antykoncepcji oraz „chorobach związanych z seksualnością”. Z kolei 9-12-latki powinny być nauczone „podejmowania świadomych decyzji dotyczących zyskiwania bądź nie doświadczeń seksualnych”, a 15-latki powinny wykazywać „krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa itd.”.

Właśnie te działania finansowane są ze składek państw członkowskich WHO, w tym z pieniędzy polskich podatników."