Ich członkowie tworzą sieć wsparcia w życiu towarzysko-zawodowym. Jeżeli ktoś z nich zostaje biskupem, to na wpływowe stanowiska w kurii awansuje swoich wspólników. Zostają rektorami w seminariach, a tam mają wpływ na rekrutację nowych przyszłych kleryków. Często młodzi ludzie muszą dokonać wyboru – jeżeli będziesz świadczył usługi homoseksualne, pojedziesz na studia do Rzymu. W ten sposób „lawendowe lobby” opanowuje zarówno kurie diecezjalne jak i władze zakonów. 


To, że liczna jest grupa pedofili wśród homoseksualistów w strukturach kościoła katolickiego stwierdzają badania prowadzone w wielu krajach poprzez  niezależne środowiska naukowe, jak i państwowy wymiar sprawiedliwości.  Pedofile homoseksualiści wśród księży w Stanach Zjednoczonych i Australii to aż 90 proc., w Belgii 76 proc., w Niemczech – 62 proc. Bp Mirosław Milewski powiedział, że nie da się rozwiązać molestowania nieletnich w Kościele bez wcześniejszego rozwiązania problemu lobby homoseksualnego wśród duchownych. Te zjawiska są ze sobą ściśle powiązane. O tym problemie pisał Benedykt XVI w swoim głośnym tekście z maja  2019 roku. Zwrócił uwagę na przenikanie się do środowisk katolickich postulatów rewolucji seksualnej. W tekście czytamy: „w różnych seminariach ustanowiono kliki homoseksualne, które działały mniej lub bardziej otwarcie i znacząco zmieniły klimat w seminariach”. 


Grupy homoseksualne księży żyją w permanentnym grzechu, dlatego łączy ich wspólnota grzechu. A wszystko opanowane jest przez zmowę milczenia. Jeżeli któryś z księży zostanie przyłapany na lubieżnych praktykach, może liczyć na wyciszenie sprawy. Wynika to ze środowiskowej lojalności nie wiadomo czy wobec „korporacji księżowskiej” czy subkultury gejowskiej?
W tym roku ukazała się u nas książka amerykańskiego dziennikarza śledczego Michaela S.Rose‘a „Żegnajcie dobrzy ludzie. Jak ateiści i homoseksualiści opanowali amerykańskie seminaria”. Publikacja zawiera 150 pogłębionych wywiadów.  Wynika z nich fakt opanowania licznych seminariów katolickich w Stanach Zjednoczonych przez zdeprawowaną subkulturę. Zniszczyła ona dużo autentycznych powołań kapłańskich i w dużej mierze jest odpowiedzialna za obecny brak księży. „Kliki homoseksualne” zniszczyły wiele powołań kapłańskich. W seminariach studenci nie mogli znieść wrogiej atmosfery i ostracyzmu, jakiemu byli poddani heteroseksualni seminarzyści. 


W 1995 roku tak o tym pisał abp Elden F.Curtiss z Omahy: „Wydaje mi się, że kryzys powołaniowy jest wywoływany przez ludzi, którzy chcą zmienić agendę Kościoła, przez ludzi, którzy nie popierają ortodoksyjnych kandydatów na księży, lojalnych wobec magisterium papieża i biskupów; przez ludzi, którzy właśnie zniechęcają dobrych kandydatów do dążenia do kapłaństwa i życia zakonnego, rozumianych tak, jak definiuje to Kościół. Sam osobiście wiem o niektórych kierownikach ośrodków powołaniowych, zespołach powołaniowych i komisjach oceniających, odrzucających kandydatów, którzy nie popierają ewentualności świecenia kobiet albo też bronią nauczania Kościoła na temat sztucznej kontroli urodzeń czy prezentują silne przywiązanie do pewnych form pobożności, takich jak choćby różaniec”. Te słowa wpisują się w wypowiedź Benedykta XVI: „ w niejednym seminarium studenci przyłapani na czytaniu moich książek byli uważani za niezdolnych do kapłaństwa”. 


Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na pokoleniową reprodukcję środowiska, którą można nazwać ”syndromem wampira”.  Dochodzi do tego wówczas, gdy ofiara zamienia się w oprawcę. Młodzi chłopcy, ministranci, seminarzyści¸ którzy  byli molestowani seksualnie, w swojej późniejszej drodze życiowej postępują podobnie wobec swoich podwładnych.  Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówi: „Lawendowa mafia” to wirus, który niszczy Kościół od środka. Według wirusologów: „Wirus, który atakuje komórkę, wdziera się do jej środka i opanowuje molekuły DNA odpowiedzialne za procesy życiowe. Na zewnątrz komórka pozostaje taka sama jak przedtem, nawet zachodzą w niej podobne reakcje jak wcześniej, ale kieruje nią wirus. Jego celem nie jest natomiast dalsze podtrzymanie komórki przy życiu, lecz jej uśmiercanie”.  Idealny obraz tego, co się dzieje w „lawendowej mafii”. Ludzie ci prowadzą podwójne życie w grzechu, demoralizują innych, sieją spustoszenie zarówno w ich życiu fizycznym jak i psychicznym. Dla swoich potrzeb seksualnych powodują cierpienia dzieci, dla których przeżyta trauma w dzieciństwie związana z wykorzystywanie seksualnym księdza kładzie się głębokim cieniem na ich dalszym życiu. Poobijani psychicznie i duchowo nie potrafią w wielu wypadkach ułożyć sobie swego dorosłego życia.  Słusznie Benedykt XVI będący w 2010 roku w Fatimie, powiedział:  „największe prześladowanie Kościoła nie pochodzi od jego wrogów zewnętrznych, lecz rodzą się z grzechu mającego miejsce w Kościele”. 


Iwona Galińska