W wywiadzie „Kazik Staszewski: nie trawię żadnej władzy” udzielonemu Sebastianowi Łupakowi muzyk stwierdził, że wnuki są dla niego sensem życia i rodzina zawsze stała u niego na pierwszym miejscu, rodzina pozwoliła mu „nie postradać zmysłów w tym niebezpiecznym zawodzie”.


Niestety Kazik jest przeciwnikiem całkowitego zakazu aborcji, bo jego błędnym zdaniem „całkowity zakaz aborcji spowodowałby powstanie ogromnego podziemia oraz emigrację aborcyjną”.


Kazik deklaruje, że nie ogląda telewizji, gazety czyta z rzadka, do internetu nie zagląda w ogóle. Głosi, że „pieniądze wolność zabierają. Ale większość taką niewolę lubi i do niej dąży”.


Zdaniem Kazika „wolności nie ma nigdzie i każde państwo jest aparatem opresji, który chce kontrolować i ”zniewolić” swoich poddanych. Tak było od początku historii świata. Instrumenty tej opresji są coraz bardziej dokładne i lepiej działające. Opresja jest coraz bardziej kulturalna i subtelna. Kładzie się łapę na pieniądzach ludzi, albo rozdysponowuje stanowiska i synekury. Więc z tą wolnością to jest historia dosyć umowna”.


Według Kazika „państwo nie powinno być opiekuńcze, bo państwo nie ma żadnych własnych pieniędzy. Jeśli jakieś pieniądze ma i je rozdaje, to znaczy, że je wcześniej komuś zabrało”. 500+ dla Kazika to kwestia z którą „w globalnym rozliczeniu [...] się nie zgadza”.


Kazik jest „za tym, żeby obniżyć podatki i dać ludziom możliwość zarabiać. Nie jest[...] za tym, żeby kłaść im ciężary finansowe na barki, utrudniać im zarabianie pieniędzy, a potem udawać, że im się coś rozdaje”.


Muzyk uznał, że z PiS Polacy musieli spróbować, i niestety PiS okazał się rozczarowaniem. W PiS Kazika najbardziej irytuje to, co podoba się lewicy czyli „podejście państwa do obywateli i beztroskie rozdawnictwo. To wyszło przy pandemii, bo rozdano trzynaste emerytury, 500+ i w budżecie nie zostało wiele, aby zareagować w odpowiedni sposób na pandemię, która się pojawiła. Stąd mała ilość testów. A skoro mała ilość testów, to i chyba jedna z najwyższych w Europie ciemna liczba wciąż rosnących zachorowalności. Ciemna liczba to liczba zachorowań nieuwzględniona w oficjalnych statystykach. Moim zdaniem w Polsce jedna z najwyższych na świecie”. Świadczy to, że Kazik uległ medialnej propagandzie i bezkrytycznie uwierzył w fałszywą pandemię.


Kazik chciałby zagłosować na kandydata na prezydenta spoza PiS, ale ubolewa na tym, że wszyscy kandydaci są „kiepscy, bez jakiejkolwiek wizji. Potrafią jedynie wtórować socjalnym pomysłom PiS-u, a nawet licytować je. Więc zagłosuję na wszystko jedno kogo”.


Muzyk zdradził, że piosenka z nowej płyty, w której śpiewa „nie ma nadziei, że tu się jeszcze coś zmieni” powstała w USA (a nie w Polsce), gdy jechał „pociągiem przez długie połacie New Jersey tuż przed Nowym Jorkiem, z tymi wszystkim upadłymi fabrykami i pięknymi miasteczkami, które teraz zamieniły się w murzyńskie getta”.


W wywiadzie muzyk deklaruje, że „byłby[...] idiotą, gdybym twierdził, że mamy Polskę w ruinie. Niezależnie od tego, kto rządzi i jak bardzo chce to popsuć, Polska się zmienia na lepsze. Wróciłem właśnie z Mazur i stwierdzam, że żyję w najpiękniejszym kraju na świecie. No może RPA, Południowa Afryka, jest ładniejsza. Ale tam to dopiero syf się dzieje obecnie”.


Dla Kazika obecna nędza w RPA jest dowodem na to, „co socjalizm może zrobić z pięknie prosperującym krajem. W socjalizmie na pustyni by piachu zabrakło. RPA jest rajem na ziemi, gdzie jest wszystko oprócz ropy naftowej. Wszystkie bogactwa mają na miejscu. Ale rozdymane programy socjalne, bardzo wysokie podatki i ogromny wzrost przestępczości powodują, że z roku na rok ten kraj podupada i socjalizm po raz kolejny pokazuje tam swój ''triumf''”.


Kazik pytany o Janusza Walusia, bohatera, który zlikwidował w RPA komunistycznego sadystycznego mordercę, Kazik stwierdził, „że Janusz Waluś już swoje odcierpiał” i byłby za jego nieułaskawieniem i zwolnieniem.


Kazik przypomniał, że zabity przez Walusia „Chris Hani był politykiem bardzo radykalnym, który otwarcie nawoływał do holokaustu na białych. Stanowił zagrożenie dla pokojowej transformacji od apartheidu do demokracji. Co tu dużo ukrywać, jego śmierć zmniejszała niebezpieczeństwo białych”.


Słuszne słowa o Walusiu nie przeszkadzają Kazikowi krytykować rasizmu w Polsce. Kazik pomimo krytyki rasizmu nie jest przyjmowaniu bez kontroli uchodźców, tak jak tego chce lewica i antyPiS, bo zapewne wśród imigrantów jest wielu kryminalistów.


Według Kazika afera z jego piosenka nie jest analogiczna do cenzury z czasów PRL. Zdaniem muzyka afera ta była wynikiem niezamierzonej głupoty „decydentów z Trójki, którzy rozdmuchali sprawę i zrobili mi promocję. Każda władza ma w swoich szeregach nadaktywnych przydupasów, którzy próbują się przypodobać władzy i pokazać, że są bardziej papiescy od papieża”.


Kazik deklaruje, że ma negatywny stosunek do wszystkich polityków, bo „cały czas albo jedni, albo drudzy starają się przeciągnąć [go] na swoją stronę i nic na to nie” poradzi. Muzyk nie trawi wszystkich polityków.


Oceniają pandemię Kazik stwierdził, choć wcześniej głosił, że mamy do czynienia z pandemią, że „pojawił się całkiem niegroźny wirus, moim zdaniem stosunkowo mniej groźny niż Sars czy inne epidemie, które mieliśmy wcześniej. I co robią rządy? Sprawdzają na nas, jak działa system inwigilacji”.


W ocenie Kazika „system inwigilacji każdego z nas, poprzez choćby Google’a, ale też maszynerię wojskową, doszedł do takiego poziomu, że należało przetestować teraz, w obliczu zagrożenia tym niegroźnym wirusem, jak to się zachowuje w stosunku do ludzi w praktyce. Trzeba było sprawdzić, czy ludzie poddadzą się praktykom inwigilacyjnym, czy się będą słuchać. Czy w imię bezpieczeństwa będą chętni do oddawania coraz większych połaci swojej wolności w gestię państwa. I okazało się, że ludzie bardzo się boją o swoje bezpieczeństwo, więc dadzą sobie odebrać dużo wolności. Świat zmienił się w instrument globalnej kontroli rządów, państw, systemu babilońskiego – nazwijmy go po imieniu – nad obywatelem. I nie ma powrotu do tego, co było”.


Kazik jest ateistą i nie napawa go to radością. Muzyk twierdzi, że „nic nie ma po drugiej stronie i ja to wiem. To jest przygnębiające, ale nic nie ma. Byłem wychowany w rodzinie katolickiej, ale niewiele z tego wyniosłem. Potem przez parę lat byłem w kręgu Świadków Jehowy – wtedy głęboko wierzyłem. A potem mi przeszło. Jestem ateistą, niestety. Choć kiedy dostałem telefon, że mojego syna pobito, że go napadli jacyś goście i jest na pogotowiu, to zacząłem się modlić. Taki to mój ateizm”. Zdaniem Kazika „nieważne, czy Bóg jest, czy go nie ma, ale żyć trzeba, jakby był”.


Jan Bodakowski