Hołownia powiedział: "Głową i sercem" to będzie nasze hasło (...) bo Polski nie da się naprawić pięściami albo startym od wydzierania się na wrogów gardłem".

Dodał też: "Ruszam w Polskę, żeby przekonać was, że gdy Sejm przypomina ring do kibolskich ustawek, miliony z nas, pozapartyjnych, zmęczonych wybieraniem wciąż mniejszego zła Polaków, furtkę do wyjścia z tego ringu możemy znaleźć właśnie w Belwederze, wokół prezydenta, którego marzeniem nie będzie zapisanie wszystkich Polaków do swojej partii".

Hołownia od początku kampanii wydaje się brnąć w sprzecznościach. Z jednej strony od początku chciał uchodzić za stonowanego i miłego, a z drugiej strony dał się poznać jako agresywny, kwestionujący sens i legalność wyborów, pełen zgorzknienia.