Tworzenie sieci komputerowych od strony technicznej jest pozbawione wymiaru moralnego. Są to wyłącznie mechaniczne rozwiązania na rzecz przekazu. Wokół nich buduje się jednak całą nadbudowę drogi ku lepszemu światu. Wyrazem tego jest przepustowość. Jest to nic innego, jak miara przepływu danych, tyle że wyrażona w formie liczby bitów na sekundę. Analiza dokonana przez The Diffusion Group ukazuje jak mocno sama idea wpływa na całość społeczeństw.

Podstawową formą przekazu informacji jest wbrew pozorom tekst. On pozwala na ekonomiczne streszczanie badań, analizowanie wyników oraz przekaz informacji. Pozornie nagrania video uzupełniają tę lukę o nowy wymiar instruktażu. W rzeczywistości sprawa nie jest taka prosta, bo obecnie ruch generuje rozrywka, a nie wiedza. Przeciętnie tempo mówienia jest dwa lub trzy razy wolniejsze niż tempo myślenia w świetle badań analizujących liczbę słów na minutę. Takie porównania oznaczają, że w porównaniu do nagrań człowiek jest w stanie do pochłaniania większych połaci wiedzy niż podczas oglądania nagrań. Badania w Stanach Zjednoczonych ukazały, że wraz ze wzrostem liczby osób zwiększyła się w okresie zamknięcia przepustowość Internetu.

Kto nie posiadał żadnego dziecka w tylko czterech i jednym dziesiątym przypadku wykupił szybszy dostęp. Z kolei przy jednym dziecku wzrost nastąpił o dziewięć i siedem dziesiątych procenta. Dla rodziców z dwójką dzieci mowa już o trzynastu i siedmiu dziesiątych procentach przyśpieszenia sieci. Najwięcej odnotowały rodziny wielodzietne z trójką i więcej dzieci, bo aż o dwadzieścia i dziewięć dziesiątych procenta. Wedle komentarza do tych badań „Połączenie z siecią stało się przyczynkiem dostępu do prawie wszystkiego, włączając zatrudnienie, edukacje, zakupy, a nawet usługi religijne. To połączone z rosnącym czasem spędzanym w mediach społecznościowych i usługach nadających [streaming], wymusza potrzebę dla rozszerzenia dostępu w domach z licznymi użytkownikami”.

Przyjrzenie się tym danym ilustruje, że pojawia się tendencja braku czasu u każdego. Dostęp do Internetu wymaga dla wielu natychmiastowości. Taka postawa niesie konsekwencje poza światem cyfrowym, bo przekłada się na kupowanie natychmiastowych dóbr za kredyty, bo oszczędzanie trwa za długo. Analizy cytowane przez redaktora Blake’a Droescha ukazały, że wzrost zapotrzebowania na Internet nie łączył się z potrzebą pracy, czy wiedzy, ale nade wszystko rozrywki.

Potrzebę przyśpieszenia generowała tutaj telewizja przez Internet. Tak długo wieszczony upadek tego medium doczekał się odwrócenia tego stanu rzeczy. Zamówienia w ramach kablówek, czy z satelity spadają, ale na ich miejsce pojawiają  się nowe - związane z siecią. Obserwujemy tym samym odwrócenie się trendu. Telewizja wraca do łask, ale formie na żądanie. Zastępuje ją Netflix, HBO, czy Amazon przez sieć. Z takiej formy korzystania z sieci korzysta w Stanach Zjednoczonych przeciętny mieszkaniec tego kraju przez ponad sześćdziesiąt dwie minuty dziennie. Względem roku 2019 mowa tutaj o wzroście o dziewiętnaście procent. Wedle ustaleń Emarkerer w tym roku zmiana łącznie wyniesie dwadzieścia trzy procent przyrostu.

Przyjrzenie się dynamice korzystania z sieciowej telewizji ukazuje, że z czterdziestu czterech minut w 2018 mowa o godzinie i dwóch minutach w 2020, a wedle szacunków na 2022 liczby te wzrosną o kolejne osiem minut. Wszystko przy udziale takich mediów jak ogólnodostępne Vimeo, czy YouTube. Mowa zaś o wykupywaniu nagrań, a nie po prostu ich oglądaniu. Ukazuje to, że głównym motorem dla rozwoju sieci jest dziś rozrywka. Tylko, że ciągłe oglądanie filmów w miejsce zagłębianiu się w lekturę tekstu w dłuższej postaci utrudnia rozumienie świata, zaburza percepcje złożonych językowo przekazów, a tym samym rzutuje na kondycję intelektualną. Te same źródła ukazują, że już teraz sto trzydzieści minut dziennie ludzie spędzają na patrzeniu w nagrania video. Już teraz World Population Review ukazuje, że w Polsce dwie dziesiąte procenta osób stanowią niepiśmienni, a osobnej analizy wymaga określenie ile osób technicznie posiada umiejętność czytania połączonej ze zdolnością zrozumienia, co się czyta.

Jacek Skrzypacz