''Dar języków'' to zjawisko, które przeszczepili do Kościoła katolickiego z sekt protestanckich charyzmatycy. Ich zdaniem melodyjny bełkot wydobywający się z ust wiernych wspólnot charyzmatycznych to język zrozumiały dla Boga, pierwotny język sprzed pomieszania języków za czasów wierzy Babel – oczywiście nie ma, żadnych przesłanek, że to prawda.

 

Pełen radości melodyjny bełkot podczas modlitwy lub śpiewu nie jest niezrozumiały ani dla bełkoczącego, ani dla świadków jego ekscesów. Niektórzy z charyzmatyków twierdzą, że dysponują zrozumienia, przetłumaczenia i interpretacji melodyjnego bełkotu – oczywiście nikt nie ma możliwości zweryfikowania czy jest to prawda. Swoje przekonania charyzmatycy w duchu protestanckim nie opierają na całokształcie nauczania Kościoła, ale na jednym cytacie z listu świętego Pawła do Koryntian.

 

Rzekoma modlitwa w nieznanym nikomu języku ma według charyzmatyków ubogacać bełkoczącego (moim zdaniem wpycha go nieuzasadnioną pychę). Jest to jedna z wielu kwestii, które pokazują, że ruch charyzmatyczny jest introwertyczny, skupiony na sobie, na własnych niezwykłych stanach, a nie na głoszeniu Ewangelii.

 

Badania naukowe, prezentowane przez piszących w piśmie jako dowód na prawdziwość charyzmatycznego ''daru języków”, moim zdaniem wręcz przeciwnie pokazują, że ten fenomen nie ma wspólnego z mową – podczas występowania tego fenomenu „spada niemal całkowicie aktywność płatu czołowego mózgu, który musi być niezwykle aktywny podczas mówienia rodzimymi językami”.

 

Charyzmatyczny „dar języków” nie ma nic wspólnego z darem języków opisanym w Nowym Testamencie. Dar języków wśród pierwszych chrześcijan oznaczał, że apostołowie nie znając języków obcych, w swoim rodzimym niezrozumiałym dla cudzoziemców języku, głosili słowo Boże, a ludzie z różnych nacji, znający tylko swoje rodzime języki, doskonale rozumieli, o czym mówią uczniowie Chrystusa. Prawdziwy dar języków polegał na zrozumieniu dobrej nowiny, a nie na niezrozumiałym bełkocie.

 

Obok glosolalii (emocjonalnego bełkotu mającego być modlitwą) występuje równie jubilacja (czyli bełkot mający być śpiewem, dźwiękami z głębi serca, mającymi wyrażać to, co się słonawi nie da wyrazić). Według charyzmatyków harmonia dźwięków i zdumiewająca melodyjność napełnia świadków i uczestników entuzjazmem.

 

Moim zdaniem Bóg stworzył nas jako istoty rozumne, na swój obraz i podobieństwo. Demonom zależy, byśmy wyrzekli się rozumu, będącego wyrazem naszego podobieństwa do Boga, na drodze wykonywania czynności głupich i pozbawionych sensu (jak bełkotanie), czyli uwłaczających naszej naturze i godności. Uważam, że czczenie Boga językiem, którego się nie rozumie, z racji na to, że się tego języka nie rozumie, jest bluźnierstwem, bo neguje daną od Boga naturę ludzką jako istoty rozumnej. Bóg stworzył nas rozumnymi, chcąc byśmy świadomie i z własnej woli przyjmowali jego miłość.

 

Choć w swoich zachwytach nad ''darem języków” publicyści pisma powoływali się na autorytet świętego Pawła i świętego Tomasza to warto zauważyć, że obaj święci uważali, że epatowanie takimi ekscesami szkodzi wizerunkowi Kościoła.

 

Dzięki wykorzenieniu katolicyzmu w Kościele, oparciu się na subiektywnych emocjach, a nie rozumie zwerbalizowanym w nauczaniu Kościoła, post kaplicy przestali odpowiadać na wyzwania rzeczywistości, dzięki czemu zło bezkarnie się pleni.

Jan Bodakowski