Tokio ma poważne wątpliwości co do stanu zdrowia Kim Dzong Una. Według ministra obrony narodowej Japonii ostatnie agresywne postępowanie Korei Północnej można wytłumaczyć między innymi dwoma czynnikami - szerzeniem się epidemii koronawirusa w kraju oraz złym stanie zdrowia "Najwyższego Przywódcy". Do tego dochodzą kolejne trudności ekonomiczne stające przez KRLD. Wszystko to może stać za "dziwnym zachowaniem" Pjongjangu, którego celem ma być m.in. odwrócenie uwagi obywateli od kwestii epidemii oraz słabych zbiorów, które wpływają na coraz gorsze położenie materialne obywateli. Ich niezadowolenie mogłoby być podsycane też przez wieści o złym stanie ich lidera. - Podejrzewamy, że, po pierwsze, COVID-19 szerzy się w Korei Północnej, tak jak wszędzie, a Kim Dzong Un dokłada wszelkich starań, by się nie zainfekować. Dlatego też czasem nie pojawia się publicznie. Po drugie, jego zdrowie jest w wątpliwym stanie, a rolnictwo i cała ekonomia nie radzą sobie najlepiej - mówił szef japońskiego MON.

W ostatnich tygodniach Korea Północna wykonała wiele groźnych gestów w kierunku swych południowych sąsiadów oraz USA. Przy granicy prowadzono manewry wojskowe oraz zdecydowano o zniszczeniu biura łącznikowego w Kaesong, czyli właściwie przerwano relacje z Seulem. Pjongjang zorganizował również wielką akcję rozrzucania "ulotek gniewu" na terenie Korei Płd. w odwecie za podobne ulotki dystrybuowane przez uchodźców, którzy schronili się na Południu oraz zapowiadał "program odstraszania nuklearnego", wymierzony przede wszystkim w obecność USA w regionie. Według japońskiego raportu wszystkie te ruchu mogą być pozorowane i mieć na celu ukrycie realnych problemów trawiących Koreę Północną.

Groźne gesty w kierunku USA były wykonane 12 czerwca, kiedy to minęły dwa lata od spotkania Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej. Reżim ogłosił wówczas, że nie widzi poprawy stosunków z USA i że Kim Dzong Un nie jest już zainteresowany utrzymywaniem dobrych stosunków z Donaldem Trumpem. - Polityka USA dowodzi, że Waszyngton pozostaje długoterminowym zagrożeniem dla Korei Północnej i jej obywateli, a Korea Północna stworzy bardziej niezawodne siły wojskowe, aby przeciwdziałać temu zagrożeniu - powiedział minister spraw zagranicznych Ri Son Gwon w oświadczeniu opublikowanym przez państwową agencję informacyjną KCNA.

Następnie Korea Północna skrytykowała USA za ingerowanie w ich stosunki z Koreą Południową. Zagroziła, że jeśli Waszyngton nie przestanie się wtrącać, to podczas nadchodzących wyborów prezydenckich dojdzie do "przerażających" wydarzeń. USA twierdzą, że są orędownikiem poprawy stosunków z KRLD, ale tak naprawdę zależy im tylko na zaostrzeniu sytuacji - powiedział minister spraw zagranicznych Korei Północnej. Minister z Korei Północnej stwierdził także, że prezydent USA złożył podczas spotkania "obłudną pustą obietnicę". Dodał, że z perspektywy czasu widać, iż administracja Trumpa skupia się jedynie na "zdobywaniu punktów politycznych, starając się izolować i dusić Koreę Północną, grożąc jej zapobiegawczymi atakami nuklearnymi i zmianą reżimu".

Z jednej strony groźby ze strony Korei Północnej nie są niczym nowym, jednak z drugiej sugestie wywiadu Japońskiego mogą nabierać sensu ponieważ skumulowanie działań i słów wymierzonych w kilku kierunkach może świadczyć o nerwowej atmosferze w północnokoreańskim reżimie. Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie żyjący w tym kraju są skrajnie biedni a służba zdrowia jest w opłakanym stanie, jakiekolwiek zagrożenie Pandemią skutkować może szybkim przenoszeniem się wirusa, który może zabijać słabe organizmy. Trwające także ciągle spekulacje o stanie zdrowia Kim Dżong Una także nie są bez znaczenia w całej sytuacji. Pozostaje mieć nadzieję, że przygnieciony do ściany przez własne działania i politykę reżim nie zrobi nic głupiego.

DZ

Źródło: o2.pl