Teraz mamy następnego „wolnego” kandydata, który ustawicznie zmienia kolor skóry, w którą się przeobraża, zależnie od sytuacji. Raz jest za ślubami homoseksualnymi i pewną formą adopcji dzieci przez takie pary, aby na wiecu wyborczym temu zaprzeczyć. Długo nie ogłasza programu, aż w końcu kilkudziesięciostronnicową broszurkę prezentował wieczorem przed ostatnim dniem kampanii. Teraz na wiecach się od tego dystansuje. Może warto zobaczyć, co ma do zaproponowania wyborcom w swoim programie. „Wierzę, że obowiązkiem prezydenta jest znosić podziały i budować wspólnotę Polek i Polaków”, na wiecach zapewnia o pojednaniu z oczami pełnymi nienawiści i wykrzywioną twarzą, siejąc wokół jadem antry PiS-u. A może o relacjach z zagranicą: „Mam wsparcie naszych najważniejszych partnerów z zagranicy oraz doświadczenie współpracy z nimi” Ciekawe, czy to wsparcie dostał w telefonicznej rozmowie z Barakiem Obamą, który jest już daleko od polityki, czy nabył je podczas pisania rezolucji do Parlamentu Europejskiego wymierzoną w Polskę, a robił to pod dyktando Donalda Tuska , który kierował wszystkimi ruchami opozycji. Czego możemy się jeszcze dowiedzieć z programu Trzaskowskiego? „Wspólnie z rektorami uczelni medycznych i izbami lekarskimi zadbam o to, aby na studiach medycznych było więcej studentów, a ich liczba na specjalizacjach odpowiadała zapotrzebowaniu w kraju”. Tylko próżno szukać sposobów, jak tego dokona. Nie lepiej jest z edukacją. „Odchudzenie podstawy programowej i dostosowanie jej do wymogów współczesności. Obecnie obejmuje ona zbyt wiele treści i teorii. Uczniowie potrzebują więcej czasu na rozwijanie kompetencji, a mniej na wkuwanie informacji” No i potem mamy takie kwiatki, jak odpowiedzi studentów, którzy nie mają pojęcia o historii, o literaturze , ale Trzaskowski będzie jeszcze dalej odchudzał programy. Cały ten szumnie nazwany program to stek banałów i sloganów zebranych gdzieś na kolanie.

Aż wierzyć się nie chce, że taka wydmuszka polityczna, człowiek do wynajęcia może się ubiegać o stanowisko prezydenta Polski i zagrażać Andrzejowi Dudzie. Trzaskowski to wierny żołnierz PO, przyjmie każdą rolę, jaką mu wyznaczą. Gdy okazało się, że nie będzie można ciągnąć dalej smrodu reprywatyzacji Hanny Gronkiewicz-Waltz, Trzaskowski dostał polecenie walki o prezydenturę w stolicy, jako „nowa jakość” PO. Wcześniej kandydował do Parlamentu Europejskiego i Sejmu jako polityk z Krakowa. A w 2018 roku zapewniał, że jako prezydent Warszawy nigdy nie opuści swego stanowiska.

Jego obecną kampanią kieruje nadal Donald Tusk, to on jest politycznym patronem Trzaskowskiego. O kształcie jego kampanii decydują m.in. były szef kancelarii Tuska, Sławomir Nowak oraz jego główny piarowiec Igor Ostachowicz. Prym w jego sztabie wiedzie Sławomir Nitras, najbardziej kontrowersyjny polityk PO, nie odżegnujący się nawet od przemocy fizycznej.

Kto jeszcze stoi za Trzaskowskim? 16 czerwca ogłosił powołanie Zespołu Doradców ds. Bezpieczeństwa i Obrony Polski. Nie widomo, czy jest to ciało powołane tylko na czas kampanii, czy będzie miało dłuższy żywot. Kto jest w składzie tego zespołu? M. In. Gen. Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w czasie rządów Ewy Kopacz. Ciążą na nim prokuratorskie zarzuty przekroczenia uprawnień przy współpracy z rosyjską federalną Służbą Bezpieczeństwa. To ten polski generał był uczestnikiem zakrapianych imprez z funkcjonariuszami kremlowskimi. Pozował także do zdjęć w marynarskiej czapce z krążownika „Aurora”.

Innym doradcą jest gen. Radosław Kujawa, szef Służby Wywiadu Wojskowego w latach 2008-2015. Uczestniczył w pracach Zespołu Śledczego Platformy Obywatelskiej ds. Zagrożeń Bezpieczeństwa Państwa. W rzeczywistości służby te nic innego nie robiły oprócz atakowania obecnej władzy. To Kujawa tuszował głośną sprawę zaginięcia szyfranta Stefana Zielonki.

W tym szacownym gronie nie mogło zabraknąć gen. Mieczysława Cieniucha, byłego szefa Sztabu Generalnego WP, szkolonego w Moskwie. I gen. Jarosława Stóżyka, byłego koordynatora wywiadów wojskowych państw NATO. Obecna jego działalność to tępienie dobrej zmiany na twitterze. Wszyscy oni liczą, że Trzaskowski przywróci im dawne emerytury.

Innym zapleczem Trzaskowskiego jest Jolanta Lange prezes Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum. Trzaskowski wystąpił z nią podczas Warszawskich Dni Różnorodności. Stowarzyszenie tej pani może się pochwalić dotacją ratusza w wysokości blisko 2 mln zł. . Obecnie pani Lange jest gorliwą wyznawczynią walki z dyskryminacją, w rzeczywistości chodzi o promocję LGBT i feministek. Kiedyś nosiła nazwisko Jolanta Gontarczyk. Była TW i razem z mężem została wysłana na teren Zachodnich Niemiec, aby rozpracować ks. Franciszka Blachnickiego założyciela ruchu Światło- Życie. Gdy ksiądz zorientował się z kim ma do czynienia, po burzliwej rozmowie z Gontarczykami umarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Oficjalny powód – zator płuc. Ale nikt nie wykonał sekcji zwłok, a objawy były nietypowe (obfita piana na ustach) dla zatoru płucnego. Małżeństwo Gontarczyków zostało przez SB ściągnięte znów do Polski. Śledztwo prowadzone przez IPN zostało umorzone z braku dowodów. Teraz zostało ponownie wznowione. Jolanta Gontarczyk zmieniła nazwisko i odnalazła się jako działaczka feministyczna i proaborcyjna. Później dostała ważne stanowisko w rządzie Leszka Millera.

Na pytanie dziennikarza, dlaczego taka osoba znajduje się w jego towarzystwie i dostaje dotacje, Trzaskowski rzucił nonszalancko przez ramię, że nie jest cenzorem.

Swoistą wisienką na torcie Trzaskowskiego jest jego żona Małgorzata, wspierająca czarne parasolki i demonstracje sądownicze. Przeciwniczka Kościoła, na którym się zawiodła, ale do humorystycznych wypowiedzi na ten temat odsyłam do „GW”.

Iwona Galińska