W ocenie każdego człowieka decydująca jest jego wiarygodność, wśród osób, które kierują państwem, nabiera ona wyjątkowego znaczenia. Czy warto słuchać zapewnień kogoś, kto obiecuje złote góry, a już następnego dnia po wyborach nic ze swoich obietnic nie pamięta. Najlepszym tego przykładem jest Warszawa. Czego to nie mieliśmy dostać od włodarza miasta. Jak do tej pory nic nie otrzymaliśmy. Nawet uwielbiane przez prezydenta Warszawy środowiska LGBT oprócz podpisania Karty i prób wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół oraz uczestnictwa Trzaskowskiego na Paradach Równości nie mają się z czego cieszyć. Inne postulaty nadal nie zostały spełnione. Nie mówiąc już o licznych obietnicach dla szarych mieszkańców stolicy.

Doczekaliśmy się jedynie awarii ścieków i spalarni, awarii ciepłowniczej, katastrof autobusów zawiadywanych przez niemiecką spółkę i prowadzonych przez kierowców pod wpływem narkotyków. Otrzymaliśmy od prezydenta prezent w postaci wakacyjnego relaksu na pl. Bankowym i zimowej plaży na Białołęce. W każdej dzielnicy sypią się lokalne zaniedbania, a prezydent miasta mówi, że sprawnie kieruje zarządzaniem przez telefon. Aż strach pomyśleć, co by było z zarządzaniem państwem przez „pana awarię”. Trudno zrozumieć ludzi, którzy przychodzą na wiece wyborcze Trzaskowskiego i wsłuchują się w jego słowa. Oni i tak zagłosują na niego, choćby chciał podpalić Polskę. Liczy się jedynie polityka anty PiS-u.

Do tego dochodzą jeszcze dziwne powiązania Rafała Trzaskowskiego z prominentami komunistycznymi i tak jak Jolantę Lange wspieranie ich pieniędzmi podatników. Przeszło 3 mln zł dał ratusz dotacji dla Stowarzyszenia Biennale Warszawy. Za tą nazwą kryje się działalność skrajnej lewicy Antify, która dostała pieniądze na szkolenie swoich członków. Zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie złożyło Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

Rafał Trzaskowski bardzo lubi wydawać nie swoje pieniądze. Wystarczy przypomnieć sobie jego politykę turystyczną do Brazylii w 2014 roku. Wtedy to jako minister cyfryzacji wyjechał z dwoma współpracownikami na panel poświęcony Internetowi, który trwał dwa dni. Nasz minister choć przemawiał tylko niepełne cztery minuty, w Brazylii zabawił przez sześć dni. Ta jego eskapada kosztowała przeszło 60 tys. podatników i żadnych korzyści Polsce nie przyniosła.

Rafał Trzaskowski tak szybko zmienia zdanie w każdej kwestii, że jego zwolennicy nie mogą za nim nadążyć. Dochodzi do śmiesznych sytuacji, takich jak w wypadku wpisu eurodeputowanej Janiny Ochojskiej, która zapewniła na Twitterze, ze zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego, bo on wprowadzi Kartę LGBT w całej Polsce. Nie nadążyła biedna za swoim pupilem, który obecnie do związków z LGBT niechętnie się przyznaje. Ale to już niedługo. Wszystko, jak mówi z uśmiechem kandydat na prezydenta się zmienia. Po 12 lipca prezydent stolicy znów pokaże swoją nowo-starą twarz.

Rafał Trzaskowski jest wiceszefem PO, partii, która mówiąc słowami Andrzeja Dudy nie chce wspominać „o wykluczeniu ze względu na ubóstwo, o odbieraniu dzieci rodzicom ze względu na biedę, o wykluczeniu komunikacyjnym, o napiętnowaniu rodzin wielodzietnych, o dzieleniu Polaków na tych z „Polski A” i „Polski B”. Takie były ośmioletnie rządy Platformy. I teraz zobaczymy, czy Polacy „wybiorą Polskę współpracy czy Polskę niszczoną przez totalną wojnę miedzy prezydentem a rządem”.

Andrzej Duda reprezentuje obóz Zjednoczonej Prawicy, który "pokazał coś dotąd nieznanego – że można się z wyborcami na coś umówić i to zostanie spełnione" i "że będzie tak, jak zadecydujemy w wyborach". I dalej oddajmy już głos Andrzejowi Dudzie.

- Opowiadam się za nowoczesną polityką społeczną i ona musi kosztować. Nie wycofam się z wprowadzonych już programów, ale nie zapominam o rozwoju gospodarczym. Nie zgadzam się, aby ambitna polityka prorozwojowa, wielkie i małe inwestycje były prowadzone kosztem najsłabszych rodzin i seniorów. Silne państwo nie działa w ten sposób. [...] Oni tylko udawali, że nie przeszkadzają, a ja nie waham się pomagać – taka jest różnica. My te podatki, które dotyczą zwykłych ludzi, obniżyliśmy. Wprowadziliśmy niższy PIT, mały ZUS dla małych przedsiębiorców, obniżyliśmy CIT, teraz jeszcze wprowadzamy nową, uproszczoną i niższą matryce VAT na wiele podstawowych produktów. Wprowadziliśmy ulgę na projekty termomodernizacyjne. Nie udaję, że jestem liberałem, ale gwarantuje wsparcie państwu dla tych projektów, które budują naszą gospodarkę i wzmacniają naszą suwerenność, takich jak budowa sieci kolejowej i Centralnego Portu Komunikacyjnego, jak przekop Mierzei Wiślanej, jak budowa Via Carpatia, przystanków kolejowych w ponad 100 miejscowościach, jak Fundusz Inwestycji Lokalnych dla każdej gminy. Chcę, by te inwestycje były prowadzone przez polskie firmy, w tym te małe, rodzinne, które w wielkim stopniu są źródłem naszego gospodarczego sukcesu - zapewnia Duda.

Andrzej Duda ma także przesłanie do młodych, bo "to Zjednoczona Prawica wprowadziła zerowy PIT dla młodych".

- Chciałbym, żeby w kolejnych latach mocniej ruszył program „Mieszkanie+”, który będzie dla nich dużym wsparciem. Wiem, że dla młodych ważna jest wolność, dlatego proszę ich, aby zapytali, jak wyglądały realia rządów Platformy, kiedy służby nachodziły redakcje, kiedy wyrzucano dziennikarzy z pracy. Myślę, że nawet dzisiejsi 20-latkowie pamiętają, jak zachował się rząd Donalda Tuska w sprawie wprowadzenia ACTA w Polsce. Uważny obserwator wie, że Koalicja Obywatelska jest obywatelska tylko z nazwy - przypomina.

Rafał Trzaskowski mówi teraz o łączeniu, silnej prezydenturze, szerokich reformach prospołecznych, utrzymaniu 500+ i niższego wieku emerytalnego. W czy zatem różni się od swego kontrkandydata?

- W odróżnieniu od mojego kontrkandydata mogę w każdym miejscu w Polsce wyjść na ulicę i spojrzeć ludziom w oczy, bo dotrzymałem swoich obietnic. Dziś nie obawiam się przedstawiać propozycji na kolejne lata, bo wiem, że je zrealizuję. Moja wizja Polski to wizja państwa, w którym obywatele ufają swoim reprezentantom, w której rządzący nie ukrywają się za zamkniętymi drzwiami, udając, że problemy zwykłych ludzi nie istnieją - zwraca uwagę Duda.

Już za dwa dni wybierzemy przyszłą Polskę, którą będzie reprezentował człowiek prawy, rzetelny, stały w swoich poglądach, odpowiedzialny za swoje decyzje, przeciwny polityce liberalno-lewicowej, który przywrócił godność Polsce i dba o jej bezpieczeństwo, czy wybierzemy kameleona, człowieka niestabilnego, ustawicznie zmieniającego zdanie, zależnie od okoliczności, człowieka dla którego rządy w Warszawie to pasmo porażek, które teraz chce przenieść na cały kraj.

Iwona Galińska