Organizatorem protestów są środowiska prorodzinne oraz niektóre wspólnoty chrześcijańskie. Katoliccy biskupi wyrazili już w czerwcu tego roku swój sprzeciw wobec nowego prawa. Projekt nowych przepisów przewiduje bowiem do sześciu lat więzienia za stosowanie lub podżeganie do przemocy, a do półtora roku więzienia za „dyskryminację LGBT". De facto jest to prawo przeciwko „homotransfobii".

Dodatkowo daje ono także możliwość nałożenia dodatkowych kar – w tym odebranie prawa jazdy i paszportu oraz zakaz wychodzenia z domu po określonej godzinie czy nakaz odbycia prac społecznych na rzecz homoorganizacji. Co więcej, w projekcie nie zawarto definicji przemocy czy podżegania do przemocy. Można więc przypuszczać, że pojęcia te będą traktowane w sposób niezwykle dowolny.

W rzeczywistości jednak prawo to nie ma na celu ochrony osób z zaburzeniami tożsamości płciowej. Ludzi tych dostatecznie chronią istniejące już przepisy. Projekt może zatem prowadzić do wzmożonej cenzury opinii, które nie spodobają się środowiskom LGBT. W rezultacie skutkować także przymusowym narzucaniem tęczowego światopoglądu.

Organizatorzy protestów podkreślają, że jeśli projekt wejdzie w życie, wówczas nie będzie można sprzeciwiać się „małżeństwom" jednopłciowym czy procederowi surogacji. Pary homoseksualne coraz częściej wynajmują kobiety, żeby rodziły im dzieci.

Przeciwnicy zaostrzonej homocenzury zwracają także uwagę, że rodzice nie będą mogli sprzeciwiać się indoktrynacji swoich dzieci w ramach szkolnych kursów gender. Ponadto „nielegalne" może stać się także przedstawianie chrześcijańskiej wizji rodziny. Sprawa dotyczy jednak także bardziej prozaicznych kwestii. Zdaniem organizatorów protestów wykonywania swoich usług nie będą mogli odmówić cukiernicy czy fotografowie.

Niektóre analizy prawne wskazują także na zagrożenia dla Kościoła. Rektorzy seminariów nie będą bowiem mogli odmówić przyjęcia czy wyrzucić kleryka ze skłonnościami homoseksualnymi. To zaś może umacniać wpływy lawendowej mafii.

Mimo że Włochy borykają się z największym od czasów wojny kryzysem, parlament uczynił z walki z „homotransfobią" swój priorytet. Prace nad projektem prowadzone są w zawrotnym tempie. Nie wykluczone, że mógłby zostać przyjęty jeszcze przed wakacyjną przerwą.