Słowa Rafała Trzaskowskiego podczas kampanii prezydenckiej budziły politowanie u osób, które są świadome działań i polityki obecnego prezydenta Warszawy. Ten jednak otwarcie powiedział: – Jeśli zostanę prezydentem Rzeczypospolitej, będę namawiał usilnie prezydenta stolicy z opozycji, który zajmie moje miejsce, żeby wystąpił z inicjatywą stworzenia w Warszawie ulicy Lecha Kaczyńskiego – mówił w kampanii wyborczej Rafał Trzaskowski. Teraz polityk Platformy Obywatelskiej ma ułatwione zadanie. Ponieważ wybory wygrał Andrzej Duda, Trzaskowski pozostanie w warszawskim ratuszu i sam będzie mógł zrealizować własce zapowiedzi. – Teraz to sprawa honoru dla Rafała Trzaskowskiego i dla jego wiarygodności jako polityka w życiu społecznym. Złożył jasną deklarację i propozycja ulicy Lecha Kaczyńskiego w Warszawie powinna być zaproponowana w najbliższych dniach. Czekamy, czy na najbliższej sesji rady miasta zaproponuje radnym upamiętnienie byłego prezydenta RP – komentuje wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Zaznacza jednak, że zachowanie polityka PO w wyborczy wieczór oraz końcówka kampanii w wykonaniu jego sztabu nie dają gwarancji, że Trzaskowski nie zmieni zdania. – Musimy go jednak trzymać za słowo – apeluje w rozmowie z portalem tvp.info polityk PiS.

Spełnienia obietnicy z kampanii wyborczej domagają się już internauci. W komentarzach podkreślają, że były prezydent RP zapisał się nie tylko na kartach historii Polski, ale również Warszawy. Przypominają jego wkład w rozwój miasta czy budowę ważnego dla mieszkańców stolicy Muzeum Powstania Warszawskiego. „A teraz uwaga! Rafał Trzaskowski obiecał: »Będzie ulica Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Na pierwszej Radzie Warszawy po wyborach to się stanie«. To już dziś, w poniedziałek sesja Rady Warszawy” - skomentował w sieci warszawski radny PiS Filip Frąckowiak. Marcin Makowski z tygodnika „Do Rzeczy” dodał na Twitterze: „Po wyborach, czyli teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w Warszawie ustanowiono ulicę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I piszę to bez cienia ironii - czekaliśmy na to zbyt długo, pora na czyny”. „Szanowny panie prezydencie Rafale Trzaskowski, dziękujemy za zapowiedź wniosku o przywrócenie ulicy Lecha Kaczyńskiego po wyborach prezydenckich. Czekamy i dziękujemy” - napisał z kolei Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego, który w latach 2005–06 sprawował funkcję rzecznika Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy Lecha Kaczyńskiego.

Przez krótki czas nazwę Lecha Kaczyńskiego nosiła ulica Armii Ludowej jednak wskutek działań ratusza nazwa wróciła do pierwotnego stanu. Jest to jeden z ówczesnych przykładów działania mającego na celu dekomunizację ulic. Zarządzeniem wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery, jesienią 2017 r. zdekomunizowano 50 nazw ulic na terenie Warszawy. Na początku 2018 r. pracownicy Zarządu Dróg Miejskich zaktualizowali tabliczki i znaki ze starymi nazwami. Rada miasta Warszawy zaskarżyła decyzję wojewody argumentując, że jest ona niezgodna z konstytucją i nie była konsultowana z mieszkańcami. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację miastu i uchylił zarządzenie wojewody. Sipiera zaskarżył decyzję do NSA, ale sąd ten podtrzymał stanowisko WSA. Nazwy ulic mają wrócić do stanu sprzed dekomunizacji. Wyrok dotyczy 44 nazw. O odstąpienie od przywrócenia poprzednich nazw "symbolizujących lub propagujących komunizm" zaapelował do ratusza Instytut Pamięci Narodowej. - Były one (poprzednie nazwy - red.) wyrazem hołdu dla ludzi i organizacji, które działały na rzecz zniewolenia Polski, przeciw jej niepodległości i przeciw wolności jej obywateli - argumentował Instytut.

Nie da się ukryć, że takie apele to kolejny ciekawy ruch wykonany przez te środowiska wobec Rafała Trzaskowskiego. Trzeba poczekać na jego reakcję, jednak dotychczasowa działalność nie skłania raczej ku wierze w realizację zapewnień prezydenta stolicy.

DZ

Źródło: tvp.info