Restauracja posiada czterdzieści robotów. Gotują i dostarczają naraz do dwustu posiłków. W ramach przekazywania jedzenia istnieją dwa sposoby. Pierwszy z nich opiera się o przypominające bałwany maszyny z trzypiętrowym układem tac. Niosą przed sobą tacę. Dzięki sztucznym oczom nawiązują kontakt z człowiekiem. Mają na swoim ciele imitacje uszów. Pod oczami zaś niosą ekrany dotykowe. Dzięki nim obsługują ludzi przez dostarczanie im jedzenia. Uzupełnia je system podobny do kolejki wysokogórskiej na linie. On również służy do przekazywania jedzenia.

Dla Chin rynek robotów jest wart miliardy dolarów. Opracowanie tutaj rozwiązań umożliwi w przyszłości przeniesienie ich na grunt europejski. Dla takich sieciówek, jak McDonald stanowi on istną żyłę złota. W Polsce już teraz ludzie przyzwyczają się do kas samoobsługowych, co oznacza praktyczne usunięcie człowieka z równania zatrudnienia.

Za robotyczną restauracją stoi firma Foodom Tianjiang Food Kingdom z dystryktu Foshan Shunde. Firma od początku lipca 2020 oferuje kolejny oddział pod marką Xianxi Robot Catering Group. Rozwiązanie nie jest demonstratorem technologii, ale pełnoprawną firmą. Sam fakt, że maszyny umożliwiają wytworzenie oraz dostarczenie sześciuset dań jest tego dowodem. Obok jedzenia na szybko (fast food), oferują tak zwane hot pot oraz chińszczyznę, jaka obejmuje równie specjały z regionu Shunde.

Po przybyciu do lokalu ludzi obsługuje robot z dużą soczewką. Przypomina on znanego z „Gwiezdnych Wojen” R2D2, aczkolwiek bez podwozia i umocowany do przezroczystej szyny. On stanowi tak zwane wejście do systemu, bo przekazuje dalej zamówienia. Część maszyn, jak do robienia burgerów pracuje bez przerwy całą dobę. Zajmująca około półtora metra kwadratowego maszyna do makaronu produkuje do stu dwudziestu posiłków na godzinę. Redaktor Kenrick Davis uważa, że „są bezpieczniejsze, bo pozbawione kontaktu między ludźmi”. Główny zarządca Qianxi Group w trakcie wypowiedzi dla Sixth Tone wskazał, że „Całkowicie naukowa kontrola systemu i szerokie wykorzystanie inteligentnego wyposażenia ogranicza ryzyko infekcji koronawirusem. To czyni to bezpieczniejszym oraz bardziej higienicznym”.

Człowiek jako źródła zarazków i brudu przegrywa ba polu wydajności. Lepiej maszyny używają dostępnego im czasu. Nie wymagają również przerw. Również dzięki standaryzacji posiłków robią je wręcz identyczne. Za tym idzie nic innego, jak przekonanie, że uczą się podobnie, jak ludzie. Maszyny bowiem mają wbudowane mechanizmy sztucznej inteligencji. Za pomocą metody prób i błędów opanowują proces wytwarzania posiłków. Efektem tego jest, że nie są one ściśle ustalone i w tym samym momencie nawet te same dwa urządzenia pozwalają na wytwarzanie w innym czasie, innej temperaturze. Po tysiącach prób takie kwestie, jak ile razy przerzuca się daną porcję wymagają tysięcy prób.

Ze względu na charakter maszyn uzyskane w ramach restauracji doświadczenia mogą być po prostu skopiowane i wgrane do innych urządzeń. Stojąca za nimi firma chociaż powstała w 2019 roku stworzyła sześćdziesiąt jeden prototypów urządzeń i ma na własność pół tysiąca patentów. Urządzenia stworzył zespół trzystu ludzi. Nad wszystkimi, sześcioma, restauracjami firmy czuwa kompleks zajmujący kilkanaście kilometrów kwadratowych. Znajduje się niedaleko miasta Dongguan.

Na chwilę obecną trzynaście osób oceniło restaurację na trzy i osiem dziesiątych z pięciu możliwych gwiazdek. Jednocześnie kryjący się za nią potencjał jest nie do przecenienia. Dalszym rozwojem firmy jest między innymi tworzenie budek z szybkim jedzeniem i tym samym podbicie ostatniego bastionu „jedzenia na mieście”. Chiny dowodzą, że wkraczają w życie innych ludzi coraz bardziej, bo tylko jest kwestią czasu, aż podobne rozwiązanie znajdzie zastosowanie w Polsce. Nie są znane koszty serwisowania maszyn oraz ich wytrzymałości. Jednakże dla osób mniej zainteresowanych nazwiskiem szefa kuchni, a bardziej faktem, że coś zje stanowią kuszącą ofertę.

Jacek Skrzypacz