- Pałac Prezydencki powiadomił służby specjalne o niebezpiecznym żarcie, który Rosjanie zrobili prezydentowi Andrzejowi Dudzie - dowiedziało się RMF FM.

Rosyjscy pranksterzy zadzwonili do prezydenta Andrzeja Dudy zaraz po II turze wyborów. Rozmówca podał się za sekretarza generalnego ONZ.

- Teraz sprawdzane ma być przede wszystkim to, jak to możliwe, że przypadkowym osobom udało się osobiście połączyć z prezydentem. Analizy wymagają procedury. Wyjaśnione musi być też co zawiodło, a także kto do tego dopuścił - podaje radio.

Nie można też wykluczyć, że nie chodziło tylko o żart, ale być może o sterowaną przez rosyjskie specsłużby próbę kompromitacji głowy państwa

- Nie ma praktyki, by służby podległe ministrowi koordynatorowi sprawdzały rozmówców telefonicznych prezydenta. Nie ma takich mechanizmów i nie za bardzo wyobrażam sobie takie prewencyjne działania. Kontrola prewencyjna mogłaby nastąpić jedynie na wniosek kogoś z kancelarii - powiedział członek służb podległych ministrowi koordynatorowi.

RMF FM podkreśla, że rozmowa odbyła się ze zweryfikowanego pozytywnie przez MSZ numeru telefonu.