Z artykułu można się dowiedzieć, że „według najnowszego raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), liczba nowych przypadków na 100.000 osób w Szwecji zgłoszonych w ciągu ostatnich 14 dni od 29 lipca spadła o 54 procent w porównaniu z liczbą zgłoszoną w ciągu 14 dni wcześniej. Tymczasem w innych częściach Europy odnotowano duży wzrost liczby nowych przypadków w tym samym okresie, w tym Hiszpania, Francja, Niemcy, Belgia i Holandia, w których odnotowano wzrost od 40 do 200 procent w ciągu ostatniego miesiąca, zgodnie z najnowszym raportem WHO".

 

Zgodnie z przewidywaniami szwedzkich epidemiologów lockout nic nie dał. W innych krajach w ramach lockoutu bezsensownie zniszczono gospodarkę. A model opierający się na naturalnym przebiegu epidemii i zachowaniu gospodarki zapewnił w Szwecji wypalenie się epidemii bez wysokich kosztów społecznych.

 

W Szwecji już umarli, ci chorzy, którzy i tak by umarli na Covid czy jakby nie było tego wirusa na inne choroby górnych dróg oddechowych, gdyby nie było Covid. Zapewne długookresowe trendy wykażą, że liczba zmarłych w Szwecji na Covid jest w takim samym odsetku jak w krajach, które zafundowały sobie lockout. Szwedzi dzięki swej strategi przeszli szybko przez epidemie, a inne kraje ponosząc gigantyczne koszty, zafundowały sobie długotrwałą epidemię.

 

Jak informuje amerykański Newsweek „Anders Tegnell, główny epidemiolog w szwedzkiej agencji zdrowia publicznego, który kierował w Szwecji walką z COVID-19, powiedział w wywiadzie udzielonym UnHerd, że kontrowersyjna strategia przeciwdziałania blokadom w kraju odniosła sukces w dużym stopniu".

 

Zdaniem szwedzkiego epidemiologa „dobrowolne środki, które wprowadziliśmy w Szwecji, były tak samo skuteczne, jak całkowite zamknięcie w innych krajach. Obecnie obserwujemy gwałtownie spadającą liczbę przypadków, ciągle mieliśmy działającą opiekę zdrowotną, w każdym momencie były wolne łóżka, nigdy nie było tłoku w szpitalach".

 

Ofiarami śmiertelnymi w Szwecji były głównie osoby z domów starców – warto pamiętać, że na całym świecie śmiertelność w domach starców jest dużo większa niż wśród starców mieszkających w swoich domach. Z badań wynika, że żyjąca w swoim domu w bałaganie z kotami staruszka ma większe szanse przeżycia niż ta sama staruszka wysłana do domu starców. I nawet nie chodzi tu o eutanazje tylko o to, że starzy ludzie umierają ze smutku.

 

Według informacji z amerykańskiego tygodnika „zamiast blokady Szwecja postawiła sobie za cel wypracowanie odporności stadnej, mając nadzieję, że zwiększona liczba osób narażonych na wirusa pomoże zapobiec drugiej fali infekcji".

 

Jak informuje Newsweek „ponad 17 milionów ludzi na całym świecie zostało zarażonych od czasu pierwszego zgłoszenia wirusa w Wuhan w Chinach, w tym ponad 4,4 miliona w Stanach Zjednoczonych. Ponadto ponad 9,9 miliona ludzi na całym świecie wyzdrowiało z infekcji, a ponad 667,600 zmarło według danych z Johns Hopkins University".

 

Dane takie oczywiście nie wskazują, jak sytuacja z tego roku wygląda na tle lat ubiegłych. Czy śmiertelność na choroby górnych drug oddechowych była większa, taka sama czy mniejsza w poprzednich latach. Brak takich danych w debacie publicznej wskazuje, że można podejrzewać, że co roku umiera na choroby górnych dróg oddechowych tyle samo ludzi, tylko w tym roku zrobiono z tego hucpę medialną, by jakieś korporacje na zniszczeniu globalnej gospodarki i wpędzeniu w nędzę milionów ludzi zarobiły.

 

Jan Bodakowski