Głębsza przyczyna protestów

Jak się jednak okazuje epidemia koronawirusa to nie jedyny powód, dla którego ludzie zaprotestowali.  Społeczeństwo jest niezadowolone z obecnych rządów, które skupione są w rękach prezydenta Aleksandara Vučicia. Ponadto Serbia ma coraz to większe problemy z korupcją i przestępczością.

Rząd Serbii zamiast rozwiązywać wszelkie problemy i kryzysy w kraju, próbuje je za wszelką cenę ukryć. Serbowie wyraźnie to widzą, nie podoba im się to i chcą położyć temu kres. Ponadto również młodzi mieszkańcy Serbii nie widzą przyszłości w swoim ojczystym kraju i najchętniej wyjechaliby za granicę.

„W Serbii anulowano zasady demokratyczne, instytucje państwowe zostały zniszczone, a cenzura mediów została wprowadzona.” – powiedziała dla portalu Nasza Polska - Dragana Trifković, dyrektor Centrum Studiów Geostrategicznych, a także doradca znanego serbskiego polityka Bosko Obradovica.

Koronawirusowe kłamstwo

Jakby tego było mało oliwy go ognia dolał serbski rząd, który w wyniku epidemii koronawirusa ogłosił przywrócenie obostrzeń. Problem w tym, iż były to jedne z najsurowszych obostrzeń w Europie. Następnie postanowił je znieść, po to aby móc przeprowadzić wybory. To jednak nie wszystko! Po jakimś czasie okazało się, że oficjalne dane dotyczące zakażeń zostały zmniejszone, by wybory się odbyły.

„Co więcej, rząd stale stara się przenieść odpowiedzialność na obywateli, mimo że byli oni bardzo zdyscyplinowani i przestrzegali wszystkie środki ostrożności.” – dodała Dragana Trifković.

„Oficjalne dane dotyczące liczby pacjentów i zgonów spowodowanych przez koronawirusa zostały zmniejszone, aby poprawić sytuację i  umożliwić przeprowadzenie wyborów.” – stwierdziła w rozmowie z Naszą Polską.

Władze prowokowały starcia, a później krwawo je tłumiły…

Po 20 latach w Serbii postanowiono użyć siły przeciwko swoim obywatelom. Ponadto policja prowokowała wszelkie incydenty podczas demonstracji, a także chuligani, którzy według Dragany Trifković byli wysłani przez władzę.

Dragana Trifković była także świadkiem wielu incydentów. Jak sama powiedziała przeraża ją to.

„Tak i widziałam kilku demonstrantów z zakrwawionymi głowami i gazem łzawiącym który, został wystrzelony w takich ilościach, że ludzie zaczęli mdleć.” – powiedziała.

„Obywatele Serbii są również zaniepokojeni brutalnością policji, zwłaszcza wobec młodych ludzi, którzy licznie przybyli na demonstracje. (…) Aresztowania to metoda zastraszania. Uważam jednak, że wszystko, co robi rząd, tylko jeszcze bardziej zwiększa niezadowolenie.” – zaznaczyła Trifković dla Naszej Polski.

Cisza przed burzą

Problemy Serbów wciąż zostają nierozwiązane i wciąż także wzrasta niezadowolenie. Mimo, że protesty się zakończyły to wciąż cisza przed burzą, która być da o sobie znać już niedługo. Rząd nie wyciągnął wniosków, a sytuacja w Serbii zamiast się polepszać to się pogarsza. Sytuacja ekonomiczna również jest bardzo zła.

„Na razie w Serbii panuje cisza, jednak myślę, że kolejne protesty będą miały miejsce we wrześniu. Sytuacja w Serbii nadal jest bardzo zła. Zarówno jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne jak i korupcje. Społeczeństwo jest tego świadome.” – powiedziała Dragana Trifković dla portalu Prawy.pl.


Agnieszka Malinowska


Źródło: NaszaPolska.pl, Prawy.pl