Centralny Komitet Żydów w Polsce był samodzielny. Prowadził działalność oświatową i społeczną, tworzył żydowską spółdzielczość, działały w nim i w jego regionalnych poddziałach żydowskie partie polityczne (po wojnie w okupowanej przez komunistów Polsce Żydzi mogli, a Polacy nie, mieć swoich partii politycznych).

 

W 1950 roku komunistyczne władze nakazały połączenie wszystkich organizacji żydowskich w TSKŻ. Statut tej organizacje realnie nadał Komitet Centralny PZPR. TSKŻ miało się zajmować działalnością kulturalną, społeczną i historyczną. W zamyśle PZPR TSKŻ miał być pasem transmisyjnym PZPR do Żydów, który miał zapewnić oddziaływanie komuny na Żydów.

 

Wbrew woli kierownictwa PZPR działacze TSKŻ byli bardziej zainteresowani dbaniem o interesy Żydów niż służeniem PPR / PZPR. TSKŻ dzięki pieniądzom z budżetu i z zachodu mógł zatrudniać aż 298 etatowych pracowników w całej Polsce (w 124 na Dolny Śląsku). W 1966 TSKŻ liczył 7400 działaczy, w 1954 miał na samym Dolnym Śląsku oddziały w 14 miejscowościach.

 

Jednym z powodów uprzywilejowania Żydów, prócz oczywistej nadreprezentacji Żydów w komunistycznych władzach i aparacie terroru, było to, że Żydzi na zachodzie zapewniali komunistom dobry wizerunek wśród liberałów. Żydzi na zachodzie przedstawiali komunistyczne prześladowania antykomunistów jako walkę z antysemityzmem. Ważne jest też to, że komuniści PPR / PZPR od samego początku potępiali antysemityzm i polski nacjonalizm.

 

Kolejnym przywilejem Żydów po możliwości dostawania wsparcia finansowego i rzeczowego z imperialistycznego zachodu (niedostępnym dla Polaków) było to, że Żydzi mogli swobodnie emigrować na zachód i do Palestyny z okupowanej przez komunistów Polski, Polacy tego przywileju byli pozbawieni i do końca życia byli skazani na bycie niewolnikami komunistycznych tyranów. Również „tylko Żydzi mogli rozwijać swoje (wprawdzie koncesjonowane) życie społeczno-kulturalne”.

 

Do 1947 roku Żydzi mieli przywilej (którego nie mieli Polacy) swobodnej emigracji z PRL. Przywilej ten władze ograniczyły i w 1949 przywróciły. TSKŻ, pomimo że było przeciwny emigracji pomagało tym Żydom, którzy chcieli emigrować. Emigrowali nawet Żydzi komuniści z KPP, PPR i PZPR. Cześć z Żydów deklarujących emigracje do Izraela kierowała się do USA i Kanady. Swoje zainteresowanie emigracją Żydzi fałszywie tłumaczyli rzekomym antysemityzmem Polaków.

 

Emigracja Żydów z PRL miała miejsce przez wszystkie lata. Wspierała ją ambasada Izraela. W latach 60 emigrowali gównie religijni Żydzi. Po antyżydowskiej kampanii od 1968 do 1971 wyemigrowało 12.927 Żydów.

 

W ramach repatriacji (przemieszczania ludności polskiej z ZSRR na ziemie Polski okupowanej przez komunistów) sowiecka agentura składająca w dużej części z Żydów, czyli Związek Patriotów Polskich planował sprowadzić na ziemie polskie z ZSRR 140.000 Żydów. Komitet Organizacyjny Żydów Polskich palował sprowadzenie 250.000 Żydów na ziemie polskie z ZSRR. W trakcie repatriacji tylko na Dolny Śląsk trafiło z ZSRR 90.000 Żydów zamiast spodziewanych 40.000. Na Dolny Śląsk trafiali też Żydzi z centralnej Polski i Europy Zachodniej. Kolejna umowa repatriacyjna miała została zawarta między ZSRR a PRL w 1957 roku - na jej podstawie do Polski mieli trafiać Żydzi i Polacy obywatele II RP, ich dzieci i sieroty po nich.

 

Żydzi trafiali do punktów repatriacyjnych prowadzonych przez TSKŻ. Władze lokalne zapewniały im żywność i prace. Państwo finansowało prowadzone przez TSKŻ dla żydowskich repatriantów punkty repatriacji (znajdujące się w całej Polsce), domy noclegowe, wyżywienie, opiekę nad dziećmi i opiekę lekarską.

 

Wielu z żydowskich repatriantów nie znało języka polskiego, mniejszością żydowską w rządzonej przez komunistów Polsce stawali się Żydzi z ZSRR. Często oczekiwali 6-8 tygodni na paszport i emigrowali do Izraela. Przybywający do Polski Żydzi mieli przywilej swobodnej emigracji do Izraela. Ostatni z żydowskich repatriantów przybyli w 1959 roku. Żydzi narzekali, że żydowscy repatrianci dostawali za mało mieszkań (których większość Polaków nie dostawała). Pomoc ze strony państwa i Żydów z zachodów sprawiała, że żydowskim repatriantom nie chciało się pracować.

 

Pierwszą próbą ograniczenia uprzywilejowania Żydów podjął Stalin na początku lat pięćdziesiątych. Antyżydowską nagonkę szybko zakończyła nagła śmierć Stalina. W Polsce „antysemityzm pojawił się w 1956 roku”. Polacy uznawali, że za zbrodnie komunistów odpowiadają Żydzi. „Antysemityzm w latach 1956-1957 w Polsce był jednym z owoców odwilży, jaką przyniosło XX Plenum Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego”.

 

Ponownie do rozliczenia z Żydami powrócono w 1967 roku. Celem było umożliwienie awansu młodym działaczom PZPR, którzy chcieli dostać atrakcyjne posady zajmowane przez Żydów. Pretekstem do antyżydowskiej nagonki było zwycięstwo Żydów w wojnie sześciodniowej w 1967 roku. Radość Żydów w PRL z sukcesów Izraela bulwersowała arabskich studentów w PRL (którzy protestowali we Wrocławiu) i komunistów z PZPR będących internacjonalistami i przeciwnikami wszelkich nacjonalizmów (czy to polskiego, czy żydowskiego). W PRL „od 1967 r. trwała czystka we władzach, usuwanie ludzi pochodzenia żydowskiego z zajmowanych posad”.

 

W 1980 roku „w Polsce, jak to bywało już nieraz, w momencie odwilży pojawiały się wątki antysemickie”, również i w prasie, które bulwersowały działaczy żydowskich z TSKŻ, którzy na antysemitów donosili do MSW i PZPR, podkreślając, że antysemityzm był obcy partii komunistycznej. Wzrost antysemityzmu w PRL był widoczny w 1989 roku.

 

Więcej o historii Żydów w PRL, ze szczególnym uwzględnieniem Dolnego Śląska, można się dowiedzieć z wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej pracy Marcina Szydzisza „Społeczność żydowska na Dolnym Śląsku w świetle działalności Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce w latach 1950–1989”.

 

Jan Bodakowski