Słuchając poznawałem poglądy i postawę kuratora łódzkiego Grzegorza Wierzchowskiego. Z każdą wypowiedzią gości audycji utwierdzałem się w przekonaniu, że decyzje personalne rządu o powołaniu kuratorów oświaty w 2016 roku oddawały bezpośrednią pieczę nad bezpieczeństwem dzieci szkolnych w ręce odpowiedzialnych opiekunów szkół. Znałem wcześniej dobrze postawę pani kurator małopolskiej Barbary Nowak (również gościa tej audycji) i teraz przekonywałem się, że również w innych województwach polityka kadrowa rządu w tym zakresie jest właściwa, godna pochwały. Stąd moje zdziwienie błyskawiczną wręcz, po zakończeniu audycji w Telewizji Trwam, decyzją ministra o odwołaniu kuratora.

Potwierdzały tę opinie otwierane kolejno strony internetowe. Czyżby jakaś z wypowiedzi kuratora podczas oglądanej przeze mnie audycji stała się podstawą do odwołania? A to już zahacza o obszar mego obecnego zaangażowania w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Ten regulator (tak zwykło się określać KRRiT) ma dbać o wolność wyrażania poglądów w mediach. Zacząłem więc zbierać informacje zamieszczane na różnych forach, porządkować je i analizować w celu odnalezienia i sprawdzenia, czy wyrażone przez kuratora w tejże audycji poglądy mogły stać się podstawą decyzji o odwołaniu kuratora.

Jedną z pierwszych reakcji medialnych na audycję odnalazłem na stronie Rzeczpospolitej (rp.pl), gdzie już w tytule zauważam  manipulację dokonaną przez piszącego ową notkę.   Otóż tytuł nadany tej informacji (21.08, g.23:35) głosi: „Łódzki kurator oświaty: Jesteśmy na etapie wirusa LGBT” ma świadczyć, że to zdanie wypowiedział kurator. Jak zwykle w takich sytuacjach  nie dowierzam mediom i sięgam do źródła, czyli do audycji dostępnej na stronie Telewizji Trwam i słyszę (od 18:50, a dokładniej w 35 min 22 s od początku audycji) taką oto wypowiedź kuratora: „To nie jest przypadek, że chcą ten wirus - jesteśmy na etapie wirusa - ja myślę, że ten wirus, wirus LGBT, wirus ideologii jest znacznie groźniejszy, bo to jest wirus dehumanizacji społeczeństwa, dehumanizacji młodych ludzi, który odbiera im wartości.” Tak więc cała wypowiedź dotyczy ideologii LGBT i ją też charakteryzuje. W notce rp.pl przywołanej powyżej przedstawia się to jako wypowiedź o ludziach identyfikowanych tym zestawem liter. Dalej już niewiele trzeba, aby wzbudzić reakcję określających się jako „obrońcy” tych ludzi. Już w notce poinformowano o zapowiedzianej skardze Fundacji na rzecz Praw Ucznia. Poseł Lewicy Tomasz Trela poszedł dalej: poinformował, iż wysłał list do ministra oświaty Dariusza Piontkowskiego z żądaniem odwołania („natychmiastowej dymisji tu i teraz”) kuratora łódzkiego. Każdy, kto przeanalizuje zestaw informacji medialnych natychmiast stwierdzi: jakże skuteczny jest ów poseł Lewicy. Zażądał „natychmiastowej dymisji tu i teraz” i minister taką dymisję przeprowadził. I zrobił to natychmiast po otrzymaniu pisma posła Lewicy.Tak wygląda sprawa w oglądzie odbiorcy mediów.  

W mojej analizie poszedłem dalej. Badałem dalszy ciąg informacji o przebiegu sprawy sięgając do wpisów osób bezpośrednio zainteresowanych. Już bowiem wcześniej pokazałem, jak może być bardzo zmanipulowana informacja podawana przez niektóre z mediów. A oto chronologia zapisów:

Sobota, 22 sierpnia, o godz. 23:24 - kurator łódzki na TT powiadomił, że 21 sierpnia został odwołany, chociaż 19 sierpnia widział się z ministrem i ten o przygotowanym odwołaniu nawet nie wspomniał.

W niedzielę 23 sierpnia rano rzecznik prasowy MEN poinformował: że na początku ubiegłego tygodnia resort otrzymał od wojewody wniosek i „po dogłębnej analizie dotychczasowej działalności kuratora” minister podjął decyzję o odwołaniu.

Niedziela, 23 sierpnia, o godz.11:04 - wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński uściślił, że 14 sierpnia wystąpił o odwołanie kuratora łódzkiego. Napisał dalej: „Była to decyzja wielokrotnie konsultowana i omawiana wcześniej z ministrem, podyktowana głęboką analizą sytuacji w łódzkiej oświacie i nie miała żadnego związku z jego medialnymi wypowiedziami”. W tym samym czasie ale oddzielnie wojewoda napisał też: „Dziękuję Panu Grzegorzowi Wierzchowskiemu za dotychczasową współpracę”.

W niedzielę, 23 sierpnia, o godz. 13:53 - w odpowiedzi na powyższy wpis wojewody można było przeczytać list odwołanego kuratora do wojewody: „Panie Wojewodo. Szkoda, że nie znalazł Pan nawet chwili ani w piątek, ani wcześniej, żeby porozmawiać o tej sytuacji ze mną i przykro mi, że dowiaduję się o tym via TT. Czy doradzał tak Panu doradca, który wcześniej był w Nowoczesnej?” A potem jeszcze nastąpiło uściślenie wpisu słowami: „dla ścisłości: nie rozmawiał Pan ze mną nigdy o sytuacji w oświacie odkąd jest Pan wojewodą. Skąd ta nagła wiedza?”

I komu uwierzyć? Wojewoda łódzki przeprowadził „głęboką analizę sytuacji”, „wielokrotnie rozmawiał z ministrem”, ale nigdy o sytuacji w oświacie nie rozmawiał z kuratorem wnioskowanym przez niego do odwołania. A minister podjął decyzje o odwołaniu „po dogłębnej analizie dotychczasowej działalności kuratora” i rozważeniu wniosku wojewody. Panowie, kto z was bezczelnie kłamie?

W sobotę, 22 sierpnia, o godz. 23:48 znalazłem wpis małopolskiej kurator Barbary Nowak. Dowiedziawszy się o odwołaniu kuratora łódzkiego i nie znając jeszcze wpisów rzecznika ministra oraz wojewody  napisała zwracając się do odwołanego kuratora: „Jestem pełna podziwu dla Ciebie za Twoją determinację w walce o bezpieczeństwo dzieci. Niewiele osób wie o Twoich samotnych bataliach w obronie dzieci i paskudnym hejcie na Ciebie. Ja wiem i bardzo Ci dziękuję za nieugiętą postawę”.

Do słów małopolskiej kurator ja również dołączam serdeczne podziękowania dla Grzegorza Wierzchowskiego za Jego dotychczasową służbę dzieciom i rodzinom. I wyrażam żal, że reprezentanci urzędów zaliczani do dobrej zmiany mogą tak bardzo zaprzeczyć w praktyce metodom zalecanym przez dobrą zmianę, którymi – z założenia – ma się ona kierować.

A cóż powiedzieć o ministrze edukacji narodowej? Podobno wojewoda łódzki tyle razy z panem sprawę konsultował, była też prowadzona przez pana „dogłębna analiza” i … pozostał wstyd. Jeśli nawet będzie Pan zaprzeczał temu, że występuje związek skutkowo-przyczynowy odwołania kuratora z jego zmanipulowaną wypowiedzią podczas audycji oraz wystąpieniami do pana ze strony przedstawicieli Lewicy, to trudno mi w to uwierzyć. Jeśli bowiem tego związku nie było, to dlaczego odwołanie nastąpiło wyraźnie „tu i teraz”, jakby na ich życzenie. Takie są fakty zapisane w mediach. Zaprzeczanie im jest obecnie  mało wiarygodne. Być może dał się pan „wrobić” w ten ciąg zdarzeń. Przy pełnieniu takiej funkcji to nie przystoi.

Prof. Janusz Kawecki, członek KRRiT