– To oczywiście skandaliczne orzeczenie. Sędziowie, którzy nie zostali przez nikogo wybrani, w żadnych wyborach, postanowili zakwestionować opinię na temat istnienia ideologii LGBT jaką przedstawił prezydent Andrzej Duda. Sąd ingeruje też w proces uchwałodawczy w gminie Istebna w sytuacji, gdy radni mają mandat pochodzący z wyborów, aby określać kierunki rozwoju tej miejscowości i mają prawo do kształtowania form ochrony swoich mieszkańców przed agresywnymi ideologiami sprzecznymi z polską tradycją i tożsamością – mówi NGO radna Sejmiku Województwa Śląskiego poprzedniej kadencji, a dziś szefowa Okręgu Bielskiego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, Monika Socha-Czyż.

- Na obecnym etapie wszyscy są zgodni co do tego, że skrót LGBT to akronim, czyli słowo utworzone przez skrócenie wyrażenia złożonego z dwóch lub więcej słów, w tym przypadku, posługując się angielskim pierwowzorem; lesbian, gay, bisexual, transgender. Odnosi się zatem do osób o określonej preferencji seksualnej i identyfikacji płciowej. Poprzedzenie tego skrótu słowem „ideologia” oznaczałoby, że wszystkie te osoby mają jedną, wspólną ideologię, czyli system uporządkowanych poglądów, idei, pojęć. Nie ma podstaw do tego, by takie założenie przyjąć, tak jak nie ma podstaw do przyjęcia, że istnieje jedna ideologia właściwa wszystkim osobom heteroseksualnym. To natomiast, co jest dla wspólne dla osób z grona LGBT, to nieheteronormatywne życie seksualne i de facto do tego odnosi się zaskarżona uchwała, a więc do tego, co spaja tę grupę osób czyli nie ideologia, a ich życie seksualne – pisze WSA w Gliwicach w uzasadnieniu do przedmiotowej uchwały.

Z takimi ocenami nie zgadza się Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin.

- Sędziowie w sposób oczywisty przedstawili doskonałe uzasadnienie do uznania, że nie ma ideologii komunistycznej, nie ma nazizmu. Można powiedzieć, że komunistów i nazistów spajały nie mordy i ludobójcze metody działania, ale głoszone przez nich poglądy; werbalnie przecież antywojenne, poglądy gospodarcze czy kult sprawności fizycznej, a nie ideologia, u podstaw której znajdujemy dzieła Lenina, rozkazy Stalina czy „Mein Kampf” Adolfa Hitlera. Taki tok myślenia przedstawiony przez sędziów z Gliwic przecież relatywizuje obiektywne fakty, wprowadza interpretowanie samego pojęcia ideologia – własnie w interesie neomarksistów. Mamy nadzieję, że władze Istebnej zaskarżą orzeczenie WSA w Gliwicach do Naczelnego Sądu Administracyjnego, a nowy Rzecznik Praw Obywatelskich nie będzie opowiadał się po stronie neomarksistów i postkomunistów, tj. będzie wspierał zapisy konstytucyjne o ochronie rodziny i małżeństwa rozumianego jako związek mężczyzny i kobiety – mówi nam Monika Socha-Czyż z ZChR.

- W Polsce wielu ludzi chce jeszcze walczyć, nawet wiedząc, że to walka ze smokiem naprawdę potężnym, wygrywającym niemal wszędzie na świecie. Bo wiemy z historii, że gdy nie wiadomo co robić, gdy nie ma nadziei, to i tak warto stawiać opór. Czasem parę lat czy parę miesięcy ma przecież fundamentalne znaczenie, zmieniając bieg historii (vide prymas Wyszyński i jego non possumus, wypowiedziane we właściwym momencie). Ale by wygrywać, trzeba pójść dalej. Trzeba mieć plan, przemyślane sposoby działania, struktury. Tymczasem na prawicy od kilku już lat mamy właściwie jedynie diagnozę. Tydzień po tygodniu powtarzana jest ta sama (słuszna i prawdziwa) diagnoza: ideologia gender/LGBT jest zagrożeniem dla człowieka, dla rodziny, jest sprzeczna z antropologią człowieka, w istocie to zmutowany bolszewizm. To prawda, i trzeba to powtarzać. Ale trzeba też szukać recept, rozwiązań. To w tę stronę powinniśmy przekierować naszą uwagę – pisze na łamach wPolityce.pl w swoim wczorajszym tekście Jacek Karnowski.

Jaka zatem jest recepta na „nadzwyczajną kastę”, która najwyraźniej staje w obronie antywartości i rewolucji LGBT? To dobre pytanie do obozu rządzącego …

Piotr Galicki