Rzecznik GIS odniósł się w ten sposób do dużej manifestacji przeciwko pandemii, jaka odbyła się w sobotę w Warszawie. Demonstranci zebrali się pod Sejmem w południe. Organizatorzy poinformowali uczestników, że muszą zachować 1,5 metrowy odstęp. Justyna Socha, jedna z liderek protestu, pytała ze sceny: "Boicie się mandatów? Boicie się ministra Pinkasa?", na co uczestnicy odpowiadali głośno: "Nie". Kolejni przemawiający zarzucali mediom i politykom, że nie informują społeczeństwa rzetelnie o epidemii koronawirusa, ukrywając informacje o innych zgonach w tym czasie, a także nie mówią o szkodliwych skutkach m.in. noszenia maseczek. Zanim manifestanci wyruszyli z Wiejskiej, przemawiał m.in. kandydat na prezydenta w ostatnich wyborach, a także lider Strajku Przedsiębiorców Paweł Tanajno. Apelował on do uczestników, aby ludzie nie pozwolili się dzielić. "Ja wiem, że wiele osób czuje się pokrzywdzonych, bo w sklepach pani sprzedawczyni kazała założyć maskę. Nie mówię o marketach, mówię o małych sklepach. Nie bądźmy na nich źli. Oni są na pierwszej linii ognia, to oni dostają wielotysięczne kary" - mówił.Z kolei poseł Konfederacji Grzegorz Braun mówił o tym, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 16-17 września, posłowie zajmą się projektem ustawy zawierającej przepis dotyczący odpowiedzialności za działania w czasie epidemii. Nazwał go ustawą "Bezkarność plus". "Jeżeli ta ustawa przejdzie, to władza może wszystko. Nie miejcie państwo złudzeń, nie miejcie wątpliwości, to jest moment przełomowy" - stwierdził. Protest zakończył się na ulicy Marszałkowskiej, na wysokości budynku Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej. Liderka marszu ogłosiła, że kolejna demonstracja odbędzie się 16 września przed budynkiem Sejmu. Poinformowała też, że 24 października odbędzie się z "Marsz o Wolność". "Widzimy się na ulicach Warszawy i całego świata. Już wiemy, że będą protestować Niemcy, Belgia, Anglia, Argentyna i kilkanaście państw, które już zadeklarowało swój udział. A w ciągu tego miesiąca porwiemy cały świat do globalnego protestu przeciw pandemii" - mówiła na koniec Justyna Socha.

To właśnie to wydarzenie zmusiło przedstawiciela Głównego Inspektora Sanitarnego do odniesienia się do głosów sceptycznych. - W demokratycznym państwie, a takim jest Polska, ci, którzy się z prawem nie zgadzają, mogą protestować, wyrażać swoje "nie", ale muszą tego prawa przestrzegać – powiedział rzecznik GIS. Przypomniał przy tym, że noszenie maseczek w pomieszczeniach zamkniętych, gdzie nie można utrzymać dystansu, jest konieczne. – Zawsze istnieje ryzyko, że będziemy zakażenie przenosić lub sami ulegniemy temu zakażeniu, a noszenie maseczek nas przed tym zabezpiecza, chociaż nie w stu procentach – mówił, dodając, że trzeba respektować zalecenia epidemiologów. Rzecznik GIS odniósł się również do badań przeprowadzonych na świecie przez Ipsos, gdzie 44 proc. Polaków zadeklarowało, że nie zaszczepi się przeciwko koronawirusowi. - To i tak byłoby bardzo dobrze, gdyby taki odsetek populacji się zaszczepił, bo to gwarantowałoby sporą odporność środowiskową – powiedział, dodając, że na grypę co roku szczepi się zaledwie 3–4 proc. Polaków.

Póki co, prace nad szczepionką na koronawirusa jeszcze trwają choć niektóre z ośrodków naukowych informują, że są coraz bliżej jej stworzenia. Nagłaśniany w mediach możliwy powrót fali zachorowań z uwagi na zbliżający się jesienny sezon grypowy spowodował, że wielu Polaków, którzy do tej pory nie brali w ogóle pod uwagę żadnych szczepień, jest zainteresowana szczepionką na grypę. Okazuje się jednak, że rządzący nie stanęli w tym przypadku na wysokości zadania i pomimo zapewnień, że szczepionek starczy dla każdego, w aptekach powstają długie listy chętnych na zakup takiej szczepionki ponieważ obecnie ich brakuje. Mimo, że zaszczepienie na grypę nie chroni przed koronawirusem wiele osób chce tego dokonać z obawy przed kwarantanną. Czy tędy droga? Czas pokaże.

DZ