Promotorem wynaturzenia jest między innymi tak zwana Doktor T. Napisała książkę „Podręcznik do seksualnego zdrowia oraz przyjemności” (w oryginale „Dr T: A guide to sexual health and pleasure”. Doczekała się w Republice Południowej Afryki programu „Rozmowy o seksie z Doktor T”. Stanowi ona głos jaki występuje przeciwko obrońcom ludzi uwięzionych w domach publicznych. Uważa, że taki stan rzeczy jest… w porządku.

Wspomniana tutaj doktor Tlaleng Mofokeng na łamach "Teen Vogue", czyli magazynu kobiecego kierowanego do nastolatek wyjaśniała dlaczego prostytucja jest „rzeczywistą pracą”. Rozpoczęła od wskazania Amsterdamu oraz jego dzielnicy Czerwonych Latarni. Dowodziła, że do roku 2020 to był popularny „obszar turystyczny”. Rząd stwierdził, że pokazywanie ludzi, a tym samym zwłaszcza kobiet, stanowi uwłaczanie ich… pracy. Sam fakt blokowania wystawienia na widok publiczny, że ktoś handluje swoim ciałem zdaniem Udo Kocka z "The Guardian" spotyka się ze sprzeciwem tych, co się prostytuują.

Spojrzenie na wywody Mofokeng dowodzi, jak wiele ma w życiu publicznym ustanowienie odniesienia do dobra i zła, a tym samym odwołanie się do moralności. Sam fakt, że handel ludzkim ciałem jest legalny w Amsterdamie nie ma bezpośredniego przełożenia na godność. W RPA trwają działania na rzecz zalegalizowania prostytucji. Sam pomysł nie jest oderwany od realiów międzynarodowych. W 1998 roku Międzynarodowa Organizacja Robotnicza (ILO), czyli agenda jaka oficjalnie zajmuje się kwestiami pracowników w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych domagała się uznania całego konglomeratu biznesu jaki stoi za prostytucją. Ufali, że wprowadzenie tutaj urzędnika pozwoli na poprawę losu kurtyzan. ILO głosiła potrzebę uznania „seks sektora”, jak sami to ujęli.

Pracę nad tym dokumentem zostały podjęte pod redakcją Lina Leana. „Seks sektor: Ekonomiczna i społeczna baza prostytucji w Południowowschodniej Azji” (w oryginale „The Sex sector. The economic and social bases of prostitution in Southeast Asia”) odwołała się do komentowania moralności. Wskazywał on, że „prostytucja wydaje się kwitnąć w społeczeństwach patriarchalnych z dwoma systemami moralności, jednym dla mężczyzn, drugim dla kobiet”. Definiują, że mężczyźni mają „honor w sensie uczestnictwa w życiu publicznym i zgody na swobodne formułowanie zasad odnoszących się do seksualności”. Z kolei kobiety „są ukształtowane przez rodziny, religię i szkołę do bycia oddanymi córkami, dziewiczymi dziewczynami [dla chłopców], zdewociałami kobietami i poświęcającymi się matkami”, co padło na trzynastej stronie cytowanego dokumentu.

Znamienne, że chociaż dokument mówił o wycinku Azji padają w nim odniesienia, że przyjęcie feministycznej wizji seksualności (czyli obalenie patriarchatu) oznacza w praktyce zgodę na prostytucję. Mofokeng zamyka oczy na fakty w duchu odwoływania się do tego, co Karol Marks mówił o rodzinie. Współzałożyciel Open Gate International Deidre Pujols nie ma złudzeń.

- W krajach w jakich zalegalizowano dekryminalizacje usług seksualnych często doświadczamy wzmożenie się handlu ludźmi, sutenerstwa i powiązanych przestępstw - twierdził.

Jego zdanie nie jest odosobnione. Wiceprezydent Centrum Wykorzystania Seksualnego (ICOSE) z Wielkiej Brytanii Haley McNamara wskazała, że "seks kupcy nie postrzegają kobiet jako indywidualności wymagające szacunku, ale w ich miejsce pozbawiony człowieczeństwa obiekt do użycia". Podaje, że siedemdziesiąt pięć procent kobiet została zgwałcona przez seks kupców.

Znamienne, że w ramach ONZ prawa seksualne za sprawą Mofokeng są łączone z legalizacją prostytucji. Cytowana wyżej Doktor T. uznała ją za eksperta w zakresie zdrowia i praw człowieka. Tym samym jej głos nie jest tylko odosobnionym komentarzem, ale elementem kształtowania się rozwiązań w ramach biurokracji ONZ. Przy jednoczesnych próbach zwalczania handlu ludźmi ukazuje to wyraźny dysonans i brak jednoznaczności, co wynika z odrzucenia chrześcijańskiego rozumienia świata. „Nie cudzołóż” dziś nabiera w tym kontekście zupełnie innego znaczenia - czy człowiek może być przedmiotem handlu w domach publicznych, czy też nie.

Jacek Skrzypacz