Policjanci, którzy interweniowali na Piazza San Rocco, znaleźli nóż, najprawdopodobniej narzędzie zbrodni. Godzinę później na policję zgłosił się domniemany sprawca, niezrównoważony psychicznie bezdomny imigrant. Śledztwo jest w toku.

Ks. Roberto Malgesini zaangażowany był w pomoc licznym w jego dzielnicy migrantom, bezdomny i zmarginalizowanym. Wraz z grupą wolontariuszy codziennie przygotowywał dla nich posiłek. Regularnie odwiedzał też noclegownię dla bezdomnych i zajmował się przyjmowaniem migrantów.

Przybyły na miejsce zbrodni ordynariusz diecezji Como bp Oscar Cantoni zaprosił wszystkich na wieczorny różaniec w katedrze.

- W obliczu tej tragedii Kościół w Como zgromadzi się na modlitwie w intencji swego kapłana ks. Roberta oraz tego, kto zadał mu śmierć - czytamy o oświadczeniu diecezji. Świadectwem na temat życia i duszpasterskiej posługi niezłomnego kapłana podzielił się bp Oscar Cantoni.

- Zamordowany we wtorek w Como ks. Roberto Malgesini bez reszty oddał się ubogim – podkreślił hierarcha. Jak dodał, "służąc bezdomnym nie dbał o siebie, o własne zdrowie". Zdaniem biskupa, było to widać szczególnie w czasie pandemii, kiedy to ks. Malgesini pomimo zagrożenia codziennie spotykał się z bezdomnymi i migrantami.

– Był też świadomy grożącego mu niebezpieczeństwa. Ludzie ulicy, którzy wiele wycierpieli, niejednokrotnie borykają się z różnymi zaburzeniami psychicznymi. Dla mnie był jak syn, ale w Como szanowali go wszyscy – zwracał uwagę ordynariusz Como.

– Postanowił poświęcić się ubogim i ostatnim. Możemy go nazwać duszpasterzem ostatnich. W naszym mieście wszyscy przyjęli go bardzo dobrze i szanowali. Wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i wyznawcy innych religii oraz niewierzący. Widzieli bowiem, jak wielkie było jego zaangażowanie. A przy tym robił to wszystko z wielką prostotą i radością. Był kapłanem szczęśliwym. Jego szczęście wypływało z odkrycia, że może służyć Jezusowi, spotykając się z Nim w Jego żywym ciele, którym są ubodzy. Ubogim oddał wszystko, za nich dziś rano przelał również własną krew – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Cantoni.

– Chcę go zatem wspominać z wielką czcią, bo myślę, że możemy go nazywać męczennikiem miłosierdzia. Miłosierdzia, w którym bez reszty oddajemy się innym w duchu całkowitej bezinteresowności. To miłosierdzie każe nam również przebaczać urazy, przebaczać tym, którzy nas krzywdzą. Oto piękny wizerunek, który pozostawił po sobie ks. Roberto - ocenił hierarcha.

Włochy wciąż borykają się z problemem napływu nielegalnych imigrantów. W sierpniu szef resortu dyplomacji Luigi Di Maio zapowiedział, że władze Italii będą stanowczo przeciwstawiać się temu procederowi.

- Chcę wyrazić się jasno: ci, którzy przyjeżdżają do Włoch nielegalnie, nie otrzymają pozwolenia na pobyt. Jedynym rozwiązaniem jest odesłanie z powrotem - powiedział wówczas Di Maio, który podkreślił jednocześnie wolę współpracy z tunezyjskim rządem.

- Z drugiej jednak strony zjawisko migracji jest bardzo złożone i uważamy, że należy się nim zająć w szerokich ramach. Dlatego potwierdziliśmy absolutną gotowość Włoch do kontynuowania negocjacji w sprawie umowy ramowej w kwestii migracji, regulującej legalne formy pobytu - wyjaśniał polityk. Di Maio zwrócił jednak uwagę na pilną konieczność podjęcia przez władze Tunezji walki z przemytem ludzi. Obiecał, że rząd w Tunisie otrzyma od Włoch wsparcie finansowe na ten cel. W myśl tych postanowień Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Italii ma przekazać tunezyjskim władzom wsparcie w wysokości 11 mln euro na uszczelnianie granic morskich.

Według danych resortu spraw wewnętrznych między 1 sierpnia 2019 a 31 lipca 2020 na wybrzeże Włoch dotarło ponad 21,6 tys. migrantów, prawie 150 proc. liczby z poprzedniego roku. Imigracja gwałtownie nasiliła się w ostatnich kilku miesiącach. Ośrodki dla migrantów na Lampedusie i Sycylii są stale przepełnione.


PZ

Źródło: gosc.pl, misyjne.pl, euractiv.pl