Fakty były jednak inne. Poziom przestępczości w PRL był większy niż obecnie. Przestępstwa były brutalniejsze. Dziś przestępstwa wymierzone są we własność. W PRL była bieda, nie było co kraść, więc dominowały przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Media komunistyczne o tym jednak nie pisały, odmiennie od współczesnych mediów, i dlatego dziś ludzie żyją w błędnym przeświadczeniu, że dziś przestępczość jest większa niż w PRL. To kolejny przykład tego, jak media są destruktywne, jak przemilczają istotne problemy, a z nieistotnych kwestii kreują tematy debaty społecznej (obecnie widzimy to w kwestii kreacji medialnej histerii wokół fałszywej pandemii).

Jedną z książek Instytutu Pamięci Narodowej o przestępczości w PRL jest zbiór artykułów naukowych „Niebieskie ptaki. Historie jak z filmu" autorstwa Stefana Białka, Joanny Dardzińskiej i Adama Kochajkiewicza.

Warto pamiętać, że i w czasie II wojny światowej jak i po niej w PRL działali kryminaliści z okresu międzywojennej Polski i niemieckiej okupacji. Przestępczość ta była tym bardziej dolegliwa, że komunistyczne państwo, zamiast zwalczać przestępczość kryminalną, wykorzystywało milicję czy bezpiekę do prześladowania polskich patriotów.

Terror kryminalistów w PRL pogłębiały też zmiany obyczajowe wynikające z tego, że wojna zdemoralizowała ludzi. Życie ludzkie przestało być dla wielu wartością. Brutalne realia wykorzeniały normy moralne. Sprzyjało to nie tylko przestępczości wobec życia i zdrowia, ale też oszustom. W wyniku wojny i okupacji, proletariat miejski stał się bardziej skłonny do przygodnych relacji, dodatkowy brak młodych mężczyzn, którzy wyginęli na wojnie, sprawiał, że kobiety łatwo padały ofiarą oszustów matrymonialnych.

Wojna łamała charaktery. Ludzie z piękną kartą walki z okupantami, w wyniku pobytu w więzieniach czy sowieckich obozach koncentracyjnych, by przetrwać piekło, zrezygnowali z moralności, za ochronę przed terrorem więźniów kryminalistów godzili się na przymusowy seks homoseksualny. Po wyjściu z więzień, powrocie z sowieckiego zesłania, gotowi byli za ochronę swoich interesów na współpracę z bezpieką.

W PRL komuniści swoją tyranię oparli na marginesie społecznym, któremu za wierność sowieckiemu okupantowi i jego komunistycznym kolaborantom, zapewniono awans społeczny. Nowa hierarchia społeczna, w której dominowali przedstawiciele marginesu, stała się dla wielu oszustów okazją do działalności. Kiedy dyrektorami zostawały lumpy bez elementarnego wykształcenia, żadnych podejrzeń nie wzbudzali, odnajdujący się w tym towarzystwie, różni oszuści, podszywający się pod inżynierów, przedstawicieli zagranicznej dyplomacji. Często, dzięki uprzywilejowaniu Żydów pod rządami komuny, podawanie się za Żyda zapewniało oszustom ochronę przed odpowiedzialnością.

Do legendy PRL przeszli kryminaliści z fantazją, epatujący swoim bogactwem i zakolegowani z elitami artystycznymi. Na ekscesy pozwalała im bezpieka, której byli konfidentami. Powszechna bieda w PRL, brak perspektyw, sprawiały, że ostentacyjna konsumpcja, zagraniczne samochody, prezenty, robiły wrażenie na młodych kobietach zdemoralizowanych w komunie.

W PRL majątek można było zrobić na czarnym rynku. Niezbędna była przy tym opieka bezpieki (za którą płaciło się donosami) – od 1950 zakazany był handel złotem i dewizami, za ich posiadanie można było trafić do więzienia na 15 lat, za handel przewidziana była kara śmierci.

Miejscem spotkań i hazardu dla przedstawicieli czarnego rynku były hotele i wyścigi konne, grano też w melinach. Kwitła prostytucja. Zyski zapewniał przemyt i nielegalny handel zegarkami, lekami, fałszowanie czeków i pieniędzy z Zachodu, a nawet narkotyki (które z zagranicy na potrzeby bogatej młodzieży przemycali znani aktorzy).

Na czarnym rynku zarabiali też przedstawiciele zagranicznej dyplomacji. Dzięki swojej agenturze bezpieka ich namierzała i zmuszała do współpracy ze służbami PRL. Dyplomaci za dewizy nielegalnie kupowali antyki, zarabiali na handlu walutą, brali udział w nielegalnym handlu samochodami z zagranicy – sprzedawali je podstawionym przez kryminalistów z PRL cudzoziemcom (obywatel PRL nie mógł kupić auta od zachodniego dyplomaty), ci zaś darowali je swoim realnym lub fikcyjnym krewnym w PRL. Następnie ci oficjalnie sprzedawali je faktycznym kupcom. Samochody mogli też do PRL sprowadzać Polacy pracujący za granicą lub reemigranci. Przestępcy legalizowali też auta rzekomo skradzione cudzoziemcom, którzy zgłaszali fikcyjną kradzież za odszkodowanie i kasę od handlarzy.

Już w latach 60 demoralizacja wraz z rewolucją seksualną pojawiła się w PRL. Wzorem dla młodych były filmy skandynawskie i doświadczenia z wizyt na Zachodzie. Zbyt wiele młodych kobiet oczarowanych dobrami z Zachodu brało udział w orgiach seksualnych organizowanych przez kryminalistów. Demoralizacji sprzyjała komunistyczna walka z Kościołem katolickim.

Jan Bodakowski