Niecałe dwa tygodnie temu testy potencjalnej szczepionki zostały wstrzymane po tym, jak wykryto rzadką chorobę u jednego z pacjentów z grupy testowej. Po pięciu dniach jednak testy wznowiono.

Po przyjęciu jednej dawki, mężczyzna zachorował na rzadką chorobę neurologiczną, poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego. Choroba, w przeciwieństwie do wielu teoretycznych zakażeń koronawirusem, ma bardzo konkretne objawy, a mianowicie: uszkodzenie rdzenia kręgowego oraz znaczne osłabienie siły mięśni.

Leczenie i rehabilitacja trwa około dwa lata. Jest to proces trudny oraz niezwykle kosztowny, do tego często nie przynosi pełni powrotu do zdrowia. Chorzy są zmuszeni do korzystania z wózka inwalidzkiego, jeśli chcą się przemieszczać.

- 12 września AstraZeneca i Uniwersytet w Oxfordzie poinformowały, że zarówno niezależna komisja ds. bezpieczeństwa, jak i brytyjski urząd ds. regulacji leków i produktów zdrowotnych (MHRA) wydały opinię, że testy nad szczepionką mogą zostać wznowione - czytamy na nczas.com.

Wczoraj poinformowano o drugim przypadku rzadkiej choroby neurologicznej u osoby testującej szczepionkę. Tym razem nie podano, jaka to choroba.

Obie osoby, u których wykryto NOP, pochodziły ze Zjednoczonego Królestwa. W USA testy zostały wstrzymane. Te trwają nadal w Brazylii, Indiach i RPA.