Jak podaje wirtualnemedia.pl Kamil Dziubka napisał, że prezes Cedrobu, Andrzej Goździkowski (mający dobre kontakty z premierem Mateuszem Morawieckim) miał wpłynąć na szefa rządu, by zmienić niektóre zapisy tzw. „piątki dla zwierząt”. Chodziło konkretnie o zapisy zakazujące rytualnego uboju drobiu. – Rządzący wycofali się w tym tygodniu z wprowadzenia zakazu uboju rytualnego drobiu. Z jego ustaleń (Kamila Dziubki) wynika, że za takim rozwiązaniem lobbowała m.in. firma drobiarska Cedrob, która od lat sponsoruje imprezy organizowane przez środowiska bliskie obecnej władzy – czytamy w Onecie. Zanim dziennikarz opublikował tekst opisujący rzekomy wpływ szefa Cedrobu na rządzących, wysłał do niego maila z pytaniami. Szef firmy drobiarskiej nie odniósł się do nich, lecz odesłał maila o treści, przytaczanej w całości przez Onet. „Dziubku! Walczysz z rządem czy ze mną? Czy uważasz, że to źle, że drób nie zostanie objęty zakazem, przy czym ubój drobiu rytualny i zwykły to to samo i np. Grecja wyłączyła z zakazu ubój rytualny drobiu, a utrzymała zakaz rytualnego uboju większych zwierząt, bo to jest dość drastyczne i to jest przyczyną takiego w Sejmie poparcia dla zakazu? Czy chcąc utrzymać zakaz dla rytualnego uboju drobiu, działasz na korzyść m.in. niemieckich firm drobiarskich? Czy to, że płacą Tobie Dziubku Niemcy ma znaczenie dla tego co piszesz? A, ile Tobie Dziubku płacą, zapewne więcej niż w polskich redakcjach? Czy służysz Dziubku Polsce czy Niemcom? I Jak się Drogi Dziubku czujesz z tak postawionymi pytaniami? Nie robię tego publicznie, bo jesteś Dziubku młody gówniarz i jest nadzieja, że kiedyś zmądrzejesz, podobnie jak p. Frąc. Trzymaj się Dziubku ciepło!”. – Prezes Cedrobu i dziennikarz nie znają się – podkreśla portal, zatrudniający dziennikarza.

Całą sprawę w rozmowie z portalem skomentował redaktor naczelny Onet.pl Bartosz Węglarczyk. - Prezes dużej firmy napisał do dziennikarza maila na poziomie takim, jak rozmawia z kolegami. Uważam, ze wszelkie granice zostały tutaj przekroczone - powiedział portalowi Wirtualnemedia.pl. - Chamstwo nas zalewa, już się w nim topimy. Przykład idzie z góry. Politycy pozwalają sobie na coraz bardziej prostackie zachowania, a ludzie związani z władzą to widzą i robią to samo. W obozie władzy pan prezes jedynie zyska taką patriotyczną postawą, co oczywiście automatycznie przełoży się na jeszcze większą kasę, jeszcze większą brykę, jeszcze większą chatę... Takie czasy – tak z kolei komentuje sprawę Węglarczyk na swoim Facebooku. Krzysztof Tomczyński, partner w agencji Alert Media, mówi nam, że w mailu do dziennikarza prezes Cedrobu złamał kilka zasad: - Zarówno zasady dobrego wychowania, jak i podstaw komunikacji kryzysowej. Co do tych pierwszych to każdy czytający może sobie wyrobić zdanie na temat autora listu. Co do komunikacji zaś, to w kryzysie kluczowa jest cisza. Im mniej jest o trudnej sprawie w mediach tym lepiej. Jeśli ktoś o działaniach Cedrobu jeszcze nie słyszał, to teraz już o nich wie – komentuje nasz rozmówca. Tomczyński podkreśla też, że niepotrzebne są personalne ataki na dziennikarza. - Dużo lepiej zadziałałoby skupienie się na merytoryce, podanie określonych faktów i liczb, pokazanie jak dana regulacja jest ważna dla branży, zatrudnionych w niej osób, czy gospodarki.

W środę Senat przyjął ustawę o ochronie zwierząt, wprowadzając kilka znaczących poprawek. Wykreślono zakaz uboju rytualnego drobiu, wydłużono też okres przejściowy wprowadzenia ustawy do 31 lipca 2023 roku dla hodowców zwierząt futerkowych i do 31 grudnia 2025 roku - w przypadku uboju rytualnego bydła. Ustawa wraca teraz do Sejmu, który musi zaakceptować poprawki. Wobec takiego stanu rzeczy stanowisko prezesa firmy, która na tym korzysta nie wypada dobrze i tylko podsyca wątpliwości związane z uczciwością tego rodzaju zapisów.

DZ

Źródło: wirtualnemedia.pl