Historia jest nauczycielką życia. Warto więc przypomnieć, w 36 rocznice porwania księdza Jerzego Popiełuszki, jak wyglądały realia PRL-owskiej antyklerykalnej walki z Kościołem katolickim. Bestialskie zamordowanie przez siepaczy PZPR księdza Jerzego Popiełuszkę i nagonka mediów i aparatu PRL na duchownego, są doskonałym przykładem, jak bardzo patologicznym tworem była Polska Rzeczpospolita Ludowa (również pod rządami oprawcy Jaruzelskiego). Przykładem doskonale ukazanym w publikacji IPN pt. „Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki”.

 

Sytuacja kościoła pod rządami Jaruzelskiego

 

W latach 1980 – 1981 Kościół wsparł budowę i rozwój opozycji. Model samoorganizacji społecznej po robotnikach z „Solidarności” przejęły inne warstwy społeczne. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego uniemożliwiła przestępcza klika rządząca bandyty Jaruzelskiego, która 13 grudnia 1981 roku wprowadziła stan wojenny. Internowanie dotknęło w sumie 10.000 osób (na raz przetrzymywano do 5000 osób w 52 ośrodkach internowania – w tym 313 kobiet). W grudniową niedzielę zamilkły telefony, radio i telewizja, na ulice wyszło wojsko, wprowadzono od godziny 22 do 6 rano godzinę milicyjną. W następnym dniu przerwano naukę w szkołach i na uczelniach. Tysiące Polaków zastraszano rozmowami ostrzegawczymi, brutalnie spacyfikowane strajki (komuniści nie wahali się zabijać robotników). Jaruzelski przewidywał, że opór Polaków przed stanem wojennym zmusi komunistyczne władze PRL do wezwania na pomoc Armii Czerwonej.

 

Wybuchowi niezadowolenia społecznego (oczekiwanemu przez Jaruzelskiego, który miał mu umożliwić wezwanie do PRL Armii Czerwonej) zapobiegła postawa Kościoła katolickiego. Kościół nie dopuścił do rozlewu krwi, krytykował radykalizację nastrojów po obu stronach, apelował o porozumienie. Jednocześnie ustami episkopatu Polski domagał się po wprowadzeniu stanu wojennego: zwolnienia internowanych (szczególnie ojców, matek i chorych), prawa do odwiedzania internowanych. Episkopat nakazał księżom udzielanie pomocy materialnej internowanym i ich rodzinom, zapewnienia internowanym i strajkującym posługi duchownej, publiczne modlitwy za naród i pokój, dożywianie wiernych. Wobec władz episkopat domagał się zawieszenia w Warszawie godziny policyjnej, prawa księży do udzielania posługi duchownej w czasie godziny policyjnej. W samym episkopacie jednak trwały spory o zasadność ukrywania się i o wykorzystywanie Kościoła przez część opozycji do zbijania kapitału politycznego.

 

Służba Bezpieczeństwa uznając Kościół za jedyną realnie groźną opozycyjną, rozbudowywał swoją agenturę też w episkopacie. Tajni Współpracownicy SB zbierali informacje o konfliktach, w łonie episkopatu, podgrzewali i kreowali te konflikty. Krytyczne stanowisko Kościoła wobec stanu wojennego wywołało wściekłość bezpieki i partii.

 

Sukces wizyty Jana Pawła II w ojczyźnie w 1983 roku skłoniła SB do eskalacji walki z Kościołem (było to zresztą zgodne z radykalizacją stanowiska KPZR). Równocześnie intensyfikowano antyklerykalną indoktrynację funkcjonariuszy aparatu represji (dialog z Kościołem w resorcie przedstawiano jako słabość partii). Departament IV SB dysponował w Kościele 8 tysiącami tajnych współpracowników (większości cywilów, którzy inwigilowali 21 tysięcy księży w 14.500 świątyń i kaplic). Część tajnych współpracowników księży współpracowała z SB pod pretekstem poprawy stosunków państwa z Kościołem, uznając księży niezłomnych za szkodników. Wyrazem radykalizacji postawy dyktatury komunistycznej (recydywy agresywnego komunizmu, też w dołach partyjnych) była walka z krzyżami w szkołach (w Miętnie od grudnia 1983 roku do marca 1984 roku i Włoszczowej w 1984 roku).

 

W jednym z referatów przeznaczonych tylko dla polskojęzycznych czekistów z bezpieki dyrektor Biura Organizacyjno Prawnego MSW stwierdzał, że „antysocjalistyczna doktryna polityczno – społeczna Kościoła katolickiego uzewnętrznia się w określonych postawach i działalności pewnej części kleru”. Działania te polegać miały zdaniem bezpieki na eksponowaniu obecności i symboliki religijnej w działaniach NSZZ „Solidarność”, zaangażowaniu księży w KOR i „Solidarność”, działalności antypaństwowej godzącej w porządek prawny państwa.

 

Nienawiść komunistów wzbudzało to, że księża inicjowali i organizowali nabożeństwa (za więzionych, internowanych i ojczyznę). Zbierali pieniądze na antypaństwową (zdaniem komunistów) działalność, wspierali tzw. antypaństwową działalność. Wygłaszali kazania lub inne publiczne wystąpienia o akcentach politycznych, antyrządowych i tzw. antypaństwowych. Inspirowali demonstracje i inne temu podobne zachowania. Organizowali w miejscach kultu religijnego spotkania, prelekcje, odczyty, recytacje, koncerty z udziałem osób znanych z wrogiej, antypaństwowej działalności. Eksponowali symbole, inspirowali wieszanie krzyży (dziś podpali by Unii Europejskiej) i innych elementów religijnych w świeckich obiektach publicznych.

 

Zdaniem komunistów księża podpadali pod artykuł 282 Kodeksu Karnego (podejmowanie działań mających na celu wywoływanie niepokoju społecznego) i artykuł 194 Kodeksu Karnego (nadużywanie wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL podczas wykonywania posługi religijnej) przewidujący kary od 1 do 10 lat więzienia.

 

Zarzuty komunistów pod adresem księdza Jerzego

 

Komuniści właściwie w swoich oskarżeniach pod adresem księdza Jerzego nie negowali prawdziwości jego słów, negowali prawo księdza do mówienia prawdy. Według komunistów zbrodnia księdza Jerzego było mówienie prawdy, bo prawda była według komunistów zagrożeniem dla stabilizacji społeczno politycznej. Zachowawcza postawa komunistów objawiała się w tym, że ważniejsza była dla nich nienaruszalność ładu społeczno politycznego niż prawda. Argumenty używane w walce z księdzem Jerzym ukazują, jak chorym systemem był ustrój PRL, jak bardzo zaburzeni psychicznie byli komuniści.

 

Komuniści zarzucali księdzu Jerzemu Popiełuszce: tendencyjny dobór „faktów i ocen”, lansowanie tez „zbieżnych z rozpowszechnianymi ''prawdami'' krajowych i zagranicznych ośrodków dywersji politycznej” co stanowić miało „zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa państwa”, nadużywanie wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL, wygłaszanie antypaństwowych, anty ustrojowych jątrzących kazań. Dodatkowo za zbrodnie komuniści uznawali też wystrój kościoła podczas mszy za ojczyznę i krytykę prześladowań za strony władzy komunistycznej (w PRL nie wolno było narzekać, że się jest prześladowanym). Zdaniem komunistów księża nie mieli prawa do wypowiadania się na tematy polityczne. W kazaniach księdza Popiełuszki komunistów najbardziej bulwersowały tezy o: katolicyzmie jako fundamencie polskości, szkodliwości laickiego wychowania młodzieży, kłamstwach głoszonych przez media, prześladowaniach przez władze robotników z „Solidarności” walczących o ochronę interesów klasy robotniczej, szkodliwej działalności władz, szkodliwości ateizacji i laicyzacji, wspominanie represji, pochwałę patriotyzmu, głoszenie postulatu wyzwolenia Polaków i odrodzenia Polski, dostrzeganie religijnego wymiaru cierpień Polaków, wyrażanie nadziei na odrodzenie Polski. Stwierdzenia o tym, że władze odbierają ludziom prawa i wolności, prześladują Polaków jak zaborcy.

 

Zdaniem komunistów ksiądz Jerzy Popiełuszko nadużył „wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL” (dyktatura PZPR uznawała, że można nadużyć wolności sumienia i wyznania i że za takie nadużywanie należy karać, komuniści aspirowali do kontroli myśli zniewolonych społeczeństw), oraz że w kazaniach zniesławił władze państwa, czym nadużył miejsca kultu religijnego i funkcji kapłana, wygłaszał kazania o treściach politycznych. Swoje oskarżenia mordercy księdza Jerzego powtarzali nawet w czasie procesu z ław oskarżonych o zabójstwo. Komunistów zbulwersowało to, że ksiądz Jerzy kazaniach nawiązywał do wydarzeń historycznych i aktualnej sytuacji politycznej, gloryfikował NSZZ „Solidarność”, próbował wykazywać, że władze maksymalnie ograniczają swobody obywatelskie i wolności, że władze niszczą prawdę i sprawiedliwość.

 

Zdaniem komunistów ksiądz Popiełuszko pomawiał w swoich kazaniach władze o: posługiwanie się fałszem, obłudą i kłamstwem, niszczenie antydemokratycznymi przepisami godności człowieka, pozbawienie społeczeństwa możliwości myślenia i działania. Zdaniem komunistów „postępowanie takie zmierzało do kształtowania u osób wierzących postaw wrogich organom władzy państwowej, a także podrywało jej wiarygodność i autorytet”. Według sowieckich kolaborantów ksiądz Jerzy nadużywał funkcji kapłana, czyniąc z Kościoła miejsce szkodliwej dla interesów PRL propagandy antypaństwowej. Komuniści zarzucali też księdzu Jerzemu nielegalne powielanie i dystrybuowanie swoich kazań.

 

Prócz prześladowania księdza Jerzego za jego rzeczywistą działalność, czekiści z SB chcieli przyklepać mu działalność terrorystyczną. Służyć miało temu znalezienie przez SB w domu księdza uprzednio podrzuconych przez bezpiekę 38 naboi, górniczego materiału wybuchowego, 3 granatów łzawiących. W bandyckich działaniach Służbę Bezpieczeństwa wspierali tacy tajni współpracownicy bezpieki jak ksiądz Michał Czajkowski (w III RP znany cyngiel antypolskich środowisk żydowskich). Czajkowski, czyli TW „Jankowski” oceniał księdza Jerzego jako awanturnika politycznego i człowieka o spaczonym charakterze. Prócz szkalowania księdza Jerzego ksiądz Czajkowski na zlecenie SB szkalował księdza Jerzego w rozmowach z prymasem Glempem. Za donosy i szkalowanie ksiądz Czajkowski brał kasę od SB. Prześladowania ze strony bezpieki wyniszczały fizycznie i psychicznie księdza Jerzego Popiełuszkę.

 

Ostatnim aktem walki reżimu komunistycznego z księdzem Jerzym Popiełuszką było porwanie go 19 października 1984 roku i ohydny mord dokonany na przyszłym świętym. Zamordowanie księdza poprzedziła ohyda kampania nienawiści medialnej pod jego adresem.

 

Dowodem na ciągłą aktywność establishmentu i tożsamości komunistycznej jest obecność tych samych surrealistycznych, i totalitarnych antyklerykalnych argumentów w debacie publicznej. Wszelakie fajginiątka i postkomunistyczne zombi w swych atakach na katolicyzm powtarzają swoje stare argumenty sprzed lat, odmawiając katolikom udziału w debacie publicznej, każąc katolików za opowiadanie się po stronie Kościoła. Charakterystyczne, że w antypolskich i antykatolickich hucpach pierwsze skrzypce grali postkomuniści, oprawcy z bezpieki i agenci bezpieki tacy jak ksiądz Michał Czajkowski.

 

Jan Bodakowski