W programie z cyklu Polski punkt widzenia na antenie Telewizji Trwam, Piotr Krupa rozmawiał z dr Robertem Derewendą, historykiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Redaktor zapytał o ostatnie godziny Ks. Blachnickiego. Dr Derewenda odparł obszernie, opisując sytuację: nic nie zapowiadało tej śmierci, choć Ks. Franciszek miał problemy ze zdrowiem, był wtedy w Karlsbergu w RFN, gdzie dostał informację od Solidarności, że prezeska Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów i szef drukarni i wydawnictwa Maximilianum - są agentami Służb Bezpieczeństwa PRL.

Ks. Franciszek odbył wtedy rozmowę z tą parą (Andrzejem i Jolantą Gontarczyk) i doszedł do wniosku, że wykończyli oni Maximilianum. Gdy tylko to stwierdził, już nie mógł przeżyć. Po obiedzie, podczas drzemki, zaczął się dusić, wezwano lekarza, który początkowo chciał księdza przetransportować do szpitala, ale ostatecznie, stwierdził zgon. Ks. Franciszek miał pianę na ustach, co uznano za normalne przy zatorze płucnym. Nikt nie podjął wątku zabójstwa...

Przez całe lata milczenie okrywało tę sprawę, nawet gdy przeniesiono ciało ks. Blachnickiego do sarkofagu w Krościenku, siedzibie oazy w 2000 roku, a także - co zdumiewające - nie zbadano jego szczątków nawet w 2005 roku, gdy IPN oficjalnie podjął śledztwo w sprawie jego śmierci.

Motyw

Ks. Franciszek Blachnicki był solą w oku władz PRL, a także, nadzorującego ich działania, Związku Radzieckiego. Nicc dziwnego, że jego akcje sabotowano, a on sam otoczony był agentami z tzw. komórki D - (dezinformacja, dezintegracja) słynnego IV Wydziału przeznaczonego do rozbijania Kościoła Katolickiego od wewnątrz. Co tak bolało komunistów?

Wychowywał ludzi do wolności - stwierdził dr Derewenda. Faktycznie, Krucjata Wyzwolenia Człowieka była i jest, szkołą wolności wewnętrznej, niezależnie od przeciwności, jakich doświadczamy w życiu. Historyk powiedział nawet o polskiej teologii wyzwolenia, która - w odróżnieniu od znanej herezji neomarksistowskiej, jest zgodna z Ewangelią i Magisterium Kościoła.

Praca nad sobą według triady: Prawda-Krzyż-wyzwolenie - stanowiła zagrożenie dla komunistycznego przesuwania akcentu z tego, co mogę i powinienem zrobić, na to, co "robi się", bo robią to wszyscy. Czyli Ks. Franciszek stanął okoniem wobec obowiązujących trendów - przeciwstawiając się np. rozpijaniu Polaków czy karmieniu ich dusz materializmem, uczył prawdziwej wolności, która zobowiązuje - i za to zginął.

Kto go zabił?

Ten temat jest do wyjaśnienia. Nie wiemy oficjalnie, czy Ks. Blachnicki został otruty, brak na to jeszcze potwierdzenia, które dopiero w tym roku, wraz z exhumacją szczątków dzielnego kapłana możemy zdobyć. Interesujące jest jednak nie tylko to, kto został oddelegowany do dokonania zbrodni (czego także nie wiemy), ale przede wszystkim to, kto wydał taki rozkaz.

Dlaczego to takie ważne, stwierdził dr Derewenda. Bo jeśli myślimy, że Gontarczykowie ponieśli konsekwencje, to bardzo się mylimy. Pani Jolanta pracuje nad odbieraniem moralności polskiej młodzieży, co jak nic świadczy o tym, że w tej sprawie czysta nie jest. Zmienione nazwisko i funkcja przy boku Rafała Trzaskowskiego nie zwalniają wszak z odpowiedzialności. Natomiast, jak zauważył dr Derewenda: ludzie, którzy służyli w szeroko rozwiniętej agenturze komórki D IV Wydziału, po prostu nie tylko nie zostali z tego rozliczeni, ale i mają czelność pouczać Polaków według wytycznych liberalnych i lewicowych. Poczucie bezkarności wynika stąd, że osoby te pewne są trwałości powiązań, które uważają za nie do wykrycia. I to jest ich podstawowy błąd, bo jak wiemy, pycha przed upadkiem kroczy.

Podsumowując wypowiedź historyka, Piotr Krupa zaznaczył, że czekamy na beatyfikację Ks. Franciszka Blachnickiego.

Aleksandra Pietkiewicz