Taką formacją jest Platforma Obywatelska, co zauważył nawet taki szermierz postępu, jak Władysław Frasyniuk. Rzadko się z nim zgadzam, prawdę mówiąc – prawie nigdy, ale mówiąc, że Platforma Obywatelska nie jest już w stanie wygenerować jakiegokolwiek pomysłu na państwo, miał niewątpliwie rację, a to stwierdzenie przynosi zaszczyt jego spostrzegawczości. Toteż nic dziwnego, że i teraz odezwali się najwybitniejsi przedstawiciele tej formacji w osobach Wielce Czcigodnego posła Pupki, Wielce Czcigodnego posła Kierwińskiego, którego złośliwcy nazywają “Kurwińskim”, no i oczywiście – niedoszła kandydatka na prezydencicę naszego nieszczęśliwego kraju, czyli posągowa Małgorzata Kidawa-Błońska. Bałwanić się wolno każdemu, a zwłaszcza posłom, którzy - obok wariatów z “żółtymi papierami” i niezawisłych sędziów – nie odpowiadają za swoje wybryki, jednak w tym przypadku posunęli się oni o jeden krok za daleko.


   Wyrok TK uznaje tzw. aborcję eugeniczną za sprzeczną z konstytucją – co wydaje się oczywistą oczywistością, bo – jak zauważył jeden z uczestników postępowania przed Trybunałem – konstytucja  gwarantuje ochronę życia nie tylko ludziom zdrowym, ale  wszystkim, a więc chorym też. Być może sędzia Kieres i sędzia Pszczółkowski uważają inaczej, bo zgłosili votum separatum do tego wyroku. Jeśli dobrze zrozumiałem votum separatum sędziego Kieresa, to stawia on znak równości między życiem dziecka, a dobrym samopoczuciem i komfortem psychicznym jego matki. W aborcji eugenicznej chodzi o to, że poćwiartowanie dziecka bardzo małego pod pretekstem, że ma “nieusuwalne wady”, jest całkowicie dozwolone. Jeśli o mnie chodzi, to nie miałbym nic przeciwko temu, żeby sędziemu Kieresowi, albo sędziemu Pszczółkowskiemu ukręcić głowę, gdy tylko któryś z nich obłożnie zachoruje, bo – jak zauważył jeszcze w głębokiej starożytności rzymski prawnik Ulpian Domicjusz – iustitia est firma et perpetua voluntas suum cuique tribuendi – co się wykłada, że sprawiedliwość jest niezłomną i stałą wolą oddawania każdemu tego, co mu się należy. Skoro tedy sędzia Kieres i sędzia Pszczółkowski uważają, że chory człowiek na życie  nie zasługuje, bo przysparza kłopotów swemu otoczeniu, to niechże im się stanie według tego, co sami uważają za sprawiedliwe. Nawiasem mówiąc, spotkałem w  Vancouver pana, który pokazał mi fotografię dwóch urodziwych panienek. Na moje zdziwione spojrzenie wyjaśnił, że to jego córki, które w fazie prenatalnej  zostały przez lekarzy przeznaczone do poćwiartowania i tylko desperacki upór matki, która mężnie opierała się naciskom, a nawet szantażom ze strony tamtejszych lekarzy, uratował im życie. Okazało się bowiem, że lekarze się pomylili i dziewczynki urodziły się całkowicie zdrowe. Na zdjęciach były to już dorosłe i – jak wspomniałem – bardzo urodziwe panienki. Ciekawe, że ci sami ludzie, którzy sprzeciwiają się karze śmierci pod pretekstem pomyłek sądowych, gotowi są gardłować za ćwiartowaniem ludzi pod względem prawnym niewinnych, jeśli tylko opowie się za tym lekarz, któremu omyłki mogą przydarzyć się nawet częściej, a w dodatku nie ma nad sobą instancji, która by jego ewentualne błędy skorygowała.


   Nie o to jednak w tej chwili chodzi, tylko o to, że Wielce Czcigodny poseł Pupka, to znaczy – pardon – oczywiście Wielce Czcigodny poseł Budka, w otoczeniu innych posłów swego politycznego gangu powiedział między innymi, że “pseudo-Trybunał” wydał “nieistniejące” orzeczenie, a to z uwagi na okoliczność, że w jego składzie zasiada trzech sędziów-dublerów, to znaczy takich, którzy zostali powołani do TK przez Sejm w sytuacji, gdy stanowiska te były obsadzone przez sędziów powołanych przez poprzedni Sejm. Chodzi o to, że poprzedni Sejm, na swoim ostatnim posiedzeniu, rzutem na taśmę powybierał na sędziów TK kilku swoich faworytów, co PiS uznało za “skok na TK”. Toteż w listopadzie 2015 roku nowa większość sejmowa podjęła uchwały stwierdzające “brak mocy prawnej” uchwał poprzedniego Sejmu o wyborze tych faworytów na stanowiska sędziów TK, a następnie powołała faworytów swoich, od których pan prezydent Duda odebrał ślubowanie. Zatem do upolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego doszło jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku, z inicjatywy Platformy Obywatelskiej, a PiS niestety poszedł tą samą drogą. W tej sytuacji podważanie przez Wielce Czcigodnego posła Pup..., to znaczy pardon – oczywiście Wielce Czcigodnego posła Budkę  prawomocności Trybunału Konstytucyjnego i uznawanie jego orzeczeń za “nieistniejące”, ociera się o łajdactwo znane w literaturze polskiej pod nazwą “moralności Kalego” (jak Kali ukraść krowę, to dobrze, a jak ktoś ukraść krowę Kalemu, to źle).


   Ale Wielce Czcigodny poseł Pu... - to jest, pardon – oczywiście Wielce Czcigodny poseł Budka – jest osobą nieodpowiedzialną, podobnie jak wariaci i niezawiśli sędziowie, chociaż nie powinien pochopnie podważać prawomocności organów państwa, od którego, w dodatku bierze pieniądze zrabowane obywatelom tym bardziej, że to organy tego państwa zatwierdziły jego wybór na Wielce Czcigodnego posła. W tej sytuacji postępowanie Wielce Czcigodnego jest podcinaniem gałęzi, na której sam siedzi – ale nie wymagajmy zbyt wiele od  Wielce Czcigodnych, którzy przecież nie są mądrzejsi od innych, a tylko – bardziej wyszczekani. Przykład jednak idzie z góry i już następnego dnia po deklaracji Wielce Czcigodnego posła Pu... – co u diabła, skąd mi się biorą te freudowskie pomyłki?! - oczywiście Wielce Czcigodnego posła Budki, BUDKI! - głos zabrała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, czyli grono utrzymanków starego żydowskiego finansowego grandziarza  Jerzego Sorosa, który tę całą “Fundację” futruje za pośrednictwem Fundacji Batorego. Zarządza tym interesem zarząd w osobach pani Przywary, pana Nowickiego, pana Kładocznego i pana Lenura Kleymova, którzy jest tam “skarbnikiem”. Otóż Fundacja wezwała sędziów i lekarzy, by nie stosowali się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Bardzo możliwe, że tak właśnie będzie, bo nieoficjalnie takie samo polecenie niezawiśli sędziowie dostaną od swoich oficerów prowadzących, a lekarze; no cóż; nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem. Okazuje się, że Helsińska Fundacja poszła jeszcze dalej, niż Wielce Czcigodny poseł. Najwyraźniej takie jej stanowisko nie jest sprzeczne z intencjami jej sponsora, który w związku z żydowskimi roszczeniami wobec Polski ma żywotny interes w podtrzymywaniu tu politycznej wojny i destabilizowaniem państwa polskiego, podobnie jak wyraża interes środowisk roszczeniowych, by dosłownie likwidować w zarodku obciążenia, jakim z punktu widzenia właścicieli niewolników są ludzie chorzy, których można przerobić na rozmaite “balsamy”, ewentualnie wypatroszyć gwoli pozyskania organów do sprzedaży. Myślę jednak, że – jak powiada poeta – “na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności”, więc Fundacja Helsińska powinna  w swoim apelu do sędziów i lekarzy, pod rygorem odpowiedzialności za holokaust zaznaczyć, że nie dotyczy on dzieci pochodzenia żydowskiego.


   I na koniec muszę po raz kolejny wyrazić żal, że nie wszedł w życie, a nawet nie był rozpatrywany mój projekt ustawy w sprawie aborcji. Składał się on z jednego zdania w postaci kolejnego paragrafu do art. 148 kodeksu karnego, który mówi o zabójstwie człowieka. Zdanie to brzmiało: “W razie zabójstwa dziecka jeszcze nie urodzonego sąd może podżegacza uwolnić od kary.” Gdyby taka ustawa weszła w życie, Trybunał Konstytucyjny nie miałby przy tym nic do roboty.  
                                                           Stanisław Michalkiewicz