Potem kilka razy działaczki feministyczne próbowały być agresywne. Już raz zakłóciły mszę św. w kościele św. Anny w Warszawie, wdzierając się do świątyni i wykrzykując jakieś lewackie hasła. Potem agresja wobec religii chrześcijańskiej narastała podczas Parad Równości. A to wizerunek matki Boskiej Częstochowskiej sprofanowano tęczową aureolą i takimi plakatami oblepiano szalety miejskie, a to maszerowano pod monstrancją w kształcie waginy, parodiowano odprawianie mszy św. z osobnikiem z durszlakiem na głowie.

W lecie tego roku posunięto się dalej. Figura Chrystusa sprzed kościoła św. Krzyża w Warszawie została ustrojona w tęczowe szmaty, a Jezusa twarz została zasłonięta przez anarchistyczną maseczkę.

Teraz gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że eugenika jest sprzeczna z konstytucją, szaleństwo rozjuszonego tłumu przybrało na sile. Oprócz PiS chłopcem do bicia stał się Kościół i księża. Wznoszono okrzyki „Dym w kościołach”. Prawdopodobnie nawiązując do wydarzeń w Chile, gdzie w październiku w Santiago de Chile spłonęły dwa kościoły podpalone przez działaczy Antify. Już wcześniej w ramach rewolucji palono tam 57 kościołów i budynków sakralnych. A dokładnie rok temu w Santiago de Chile oszalałe z nienawiści bojówki wdarły się do świątyni, zdewastowały ją i podpaliły.

Czy teraz skrajnie lewackie feministyczne ugrupowania dążą do tego samego w Polsce? Na razie rozhuśtują emocje młodych ludzi, wyzwalając w nich agresję. W niedzielę doszło do gorszących scen. W Poznaniu działaczki proaborcyjne wdarły się do katedry i zakłóciły porządek Mszy Św. Rozwijano transparenty z obraźliwymi hasłami, wznoszono okrzyki, klaskano. Msza Św. została przerwana, a kościół zamknięto. Wieczorne nabożeństwo także się nie odbyło. W Warszawie doszło do ekscesów przed kościołem św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Wrogi tłum starał się wejść do kościoła, wznosząc wulgarne okrzyki, ale napotkał opór ludzi, którzy modlili się na różańcu na stopniach świątyni, blokując wejście do niej. Doszło do przepychanek. Musiała interweniować policja. Rozwścieczeni osobnicy aborcji chcieli wejść do katedry św. Jana, która na szczęście była zamknięta. Fasady wielu budynków kościołów zostały sprofanowane wymalowanymi hasłami lewackimi. Sprofanowano pomnik Jana Pawła, wymalowano pomnik Ronalda Regana. A wszystko to przebiega w atmosferze wulgarnych dzikich wrzasków. Znów szatan wyszedł na ulice i chce świętować swoje zwycięstwo.

Zaczęły się ataki na księży. W Szczecinku doszło do żenującego ataku na księdza, który próbował rozmawiać z wściekłymi nastolatkami. Został wyśmiany. Kazano mu pokazywać macicę, a jeżeli jej nie ma, to nie może się wypowiadać. Padały inne obsceniczne hasła, których nie warto cytować. Na warszawskim Targówku dwóch młodych ludzi oklejało swoimi plakatami ogrodzenie kościelne. Gdy ksiądz zwrócił im uwagę, został pobity.

Spirala nienawiści dopiero się rozkręca. Kościół od początku swego istnienia wypowiada się jednoznacznie w obroni życia poczętego. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dzisiejszej sytuacji winni są politycy opozycji, którzy chcą na tym satanistycznym szaleństwie zbić swój polityczny kapitał. Ale po uszach dostał nawet Rafał Trzaskowski, który tak wspierał działania feministek i pojawił się na manifestacji. Został potraktowany wulgarnym hasłem :”Wyp..” zarzucano mu, że Platforma Obywatelska przez lata swoich rządów nic nie zrobiła w sprawie kontrowersyjnego orzeczenia aborcji eugenicznej. Wszystko to się toczy w czasie wzmożonej pandemii, gdy nie można dać odpowiedzi tym oszalałym z nienawiści mniejszościom. Nie można wyprowadzać na ulicę tłumów zwolenników pro-life

Nawet w okresie komuny władze bały się wejść do kościoła podczas nabożeństwa. Teraz bariery zostały pokonane. Nie ma żadnej świętości, poszanowania uczuć religijnych większości Polaków. Postać św. Jana Pawła do tej pory tak otaczana szacunkiem, teraz zostaje sprofanowna.

Warto przytoczyć jeden przykład. Znany rzeźbiarz Jerzy Kalina w odpowiedzi na rzeźbę Maurizio Cattelano „La Nona Oro” z 1999r. ,która przedstawia postać Jana Pawła przygniecionego przez meteoryt, stworzył instalację, w której papież jest mocarzem, sprzeciwiającym się złu. Stoi nad sadzawką, w której woda jest zabarwiona na czerwono, a on trzyma nad głową wielki głaz i chce go wrzucić w sadzawkę zla. Otóż teraz w internecie pojawiła się trawestacja tej instalacji. W sadzawce umieszczono kobiety, które z przerażeniem zasłaniają się przed zmiażdżeniem głazem.

Marta Lempart czołowa uczestniczka owych burd wzywa do wojny, do strajku. Z dachu samochodu wykrzykuje obraźliwe hasła i zagrzewa do walki.

Spirala nienawiści się rozkręca, oby zdołano ją szybko zatrzymać.

Iwona Galińska