Robert Bąkiewicz mówił w jednym z wywiadów: „Od dłuższego czasu bardzo szczególnie monitorujemy przestrzeń internetową i społeczną, gdzie poruszają się młodzi ludzie. Wydaje mi się, że niestety my wszyscy: państwo, jako władza i Kościół, bardzo zaspaliśmy. Zmiany kulturowe w młodym pokoleniu przesunęły się mocno w stronę lewicy i wrogą Chrystusowi, co widać na tych zbiegowiskach i manifestacjach ludzi, którzy chcą mordować i rozszarpywać nienarodzone dzieci. Widać, w jaki sposób reagują na słowo: Chrystus, Kościół. W mojej ocenie, będziemy mieli do czynienia dokładnie z tym samym, co przechodziła Europa Zachodnia, co przechodzi Ameryka Południowa: ataki na kapłanów, ataki na księży, ataki na kościoły, ataki na wiernych”.


Mamy do czynienia z chrystianofobią w czystym wydaniu, dla której wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest tylko pretekstem. Kościół nie uchwala prawa, nie jest TK. Nienawiść, która rozlała się po Polsce przeciwko Kościołowi była w niej od dawna, narastała wraz z poganizacją i stoi za nią grupa pogan-fanatyków, które wykorzystują niezadowolenie części kobiet i kierują je przeciwko księżom, Eucharystii, świętościom.


Robert Bąkiewicz podkreślił: „Działania nie powinny być zabarwione elementem pacyfistycznym, dlatego że ci ludzie [protestujący, manifestujący – red.] używają w stosunku do nas nie tylko agresji werbalnej, ale również agresji fizycznej. W tej chwili nie widać, by sytuacja w kraju była taka, żeby służby w jakikolwiek sposób panowały nad tym, co się dzieje. Musimy powoływać samoobrony katolickie, które będą broniły: wiary, Chrystusa, naszych świątyń, a przede wszystkim Najświętszego Sakramentu”.

W obliczu narastającej agresji ze strony skrajnej lewicy, biernej postawie polityków i policji, pozostaje już jedynie samoobrona. Każdy obywatel ma prawo do chronienia siebie, swojej rodziny, parafii, swojego mienia, a także mienia swojego Kościoła i państwa. W tym celu powstaje Straż Narodowa, która w błyskawicznym tempie się organizuje. Już powstają lokalne grupy, które tworzą sprawnie zarządzane oddziały. Wystarczy napisać na grupie facebookowej Straż Narodowa, że jesteśmy gotowi by działać, aby otrzymać szybko odpowiedź i przydział do grupy w naszym miejscu zamieszkania.

Nie czekajmy, póki nie jest za późno, zanim sytuacja nie wymknie się spod kontroli, weźmy sprawy we własne ręce. Jesteśmy to winni Polsce i Kościołowi. Parafrazując słowa prezydenta Kennedy’iego: „Nie pytaj, co Kościół może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla Kościoła”.

Nawet, jeśli jesteśmy ludźmi niewierzącymi, obecne ataki to nie tylko ataki na wiarę, ale też na dziedzictwo kultury, to zbydlęcenie, które prowadzi nas do cywilizacyjnego upadku. Żaden prawy człowiek nie może tolerować tego, że nastolatkowe plują twarz dorosłym ludziom, rzucają pojemniki z farbami, wznoszą okrzyki wzywające do przemocy. To trzeba ukrócić już teraz w zarodku, bo niedługo może być już za późno.

Brak działania w tej sytuacji to podłość, bierność to zdrada. Jesteśmy to winni naszym dzieciom, obecnym i przyszłym rodzinom, winni tym, którzy nas ukształtowali: rodzicom, duszpasterzom, ludziom szlachetnym, którzy mówili nam o wartościach. Nie bądźmy obojętni.

Wstępujmy w szeregi Straży Narodowej, ale też nie czekajmy na ich odpowiedź. Już dziś idźmy do swoich proboszczów zapytać, czy nie pomóc przy ochronie kościoła, idźmy tam gdzie gromadzą się lewacy, by chronić świątyń i pomników, powiedzieć stanowcze „dość”. I pamiętajmy, przemocy używajmy tylko w samoobronie lub gdy przyjdzie nam stanąć w obronie bitych.