Rafał Trzaskowski próbował wystąpić w roli włodarza stolicy, co mu się nie udało. Jak wydusiła z niego Beata Lubecka, postawił poparcie dla anarchistów ponad odpowiedzialnością za zdrowie i życie mieszkańców stolicy, ale na tym nie koniec. Zarzucając cynizm Wicepremierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który wezwał sympatyków do obrony kościołów - Trzaskowski sam cynicznie stwierdzał, że zgromadzenia spontaniczne nie są pod kontrolą miasta - a jednocześnie, zapewnił, iż miasto będzie reagowało na wykroczenia na Marszu Niepodległości. Pytanie, czy wobec tego szykują się kolejne prowokacje, jak za rządów PO? I dlaczego nie ma reakcji na rażące wykroczenia "protestujących w obronie praw kobiet"?

Nic dziwnego, że Beata Lubecka zapytała kilkakrotnie: czy Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy i przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, a szerzej - Koalicji Obywatelskiej - zgadza się na wandalizm i popiera go, a także: czy popiera wkraczanie demonstrantów na teren kościołów, w trakcie Mszy Świętej. Polityk kluczył, odwodził, ale wreszcie stwierdził, że wandalizmu nie popiera, natomiast wszystko co jest debatą publiczną jest dopuszczone. Na pytanie, czy można profanować świątynie, odparł wymijająco, że nie politycy będą decydować o formie protestów. Możemy zatem przypuszczać, że ze strony miasta nie będzie adekwatnej reakcji na wykroczenia lewackich demonstrantów.

Pod koniec rozmowy, w której wykazano mu liczne błędy i zaniedbania, Rafał Trzaskowski oskarżył Prezydenta Andrzeja Dudę o brak reakcji, zaatakował także Pierwszą Damę, zarzucając jej milczenie, z czego wynika, że celem PO i lewicy nie jest zażegnanie, a eskalacja konfliktu. Niezależnie od zapewnień, że chcą unikać konfrontacji - formacje te prowadzą do wojny domowej.

Aleksandra Pietkiewicz