W sieci pojawiło się oświadczenie Globalnego Zakonu Szatana, co już wprost kieruje do masonerii, który wyraził więcej niż poparcie – uznanie dla typu manifestacji przeprowadzanych w Polsce i co znamienne, określił cały ten „protest” jako „piękną akcję satanistyczną”.

Suchanow i Lempart?

Z kolei animatorki tej akcji nie ukrywają nawet, że chcą zniszczyć Kościół i państwo, a swoje „protesty” same nazywają rewolucją. Nie potrafią także zatrzeć wrażenia, że są wobec Kościoła i państwa elementem zewnętrznym. Wyrażają to przecież poprzez bezczelne groźby wobec katolików, których chcą zmusić do stanięcia przeciw państwu i Kościołowi, a także łącząc siły z deprawatorami i zboczeńcami, czym chwalą się w mediach.

„Wściekłe k**wy”?

Animatorzy rewolucji na polu Internetu pokazują baner, na którym napisano „Wściekłe k**wy” [cenz. red.] – jeśli to nie jest fejk, to nie ma chyba lepszego podsumowania tego bólu, który towarzyszki Suchanow i Lempart zadają Polkom, psując im opinię w kraju i na świecie.

Podczas gdy reporterzy wychwytują, że masy zwiedzione hasłem rewolucji, nie wiedzą jakie są postulaty, nie znają wyroku Trybunału Konstytucyjnego, mają głowy pełne stereotypów – pochodzenia masońskiego. Idą, bo nic nie wiedzą. Pora otworzyć oczy!

Instrukcje Prokuratury

W czasie, gdy morderczy wirus rozprzestrzenia się na całym świecie, premier i rząd zaapelowali do Polaków, by nie brali udziału w protestach i tłumnych zgromadzeniach. Jednocześnie, wydano instrukcje, by uświadomić demonstrantów, że w tej chwili nawoływanie do tego typu zgromadzeń jest karalne.

Tymczasem organizatorki „protestu” zmuszają Polaków do tego, by wychodzili na ulice, aby bronić swoich parafii i tych, które są na trasie rewolucyjnych przemarszów. Wiadomo, że transmisja wirusa w tych dniach będzie zwiększona i ucierpią na tym niewinni ludzie. Być może, skutki tego ryzyka odczują animatorzy „strajku” – ale przede wszystkim, wszyscy, z którymi się spotkają.

Zgromadzenia „spontaniczne”

Zgromadzenia są w tej chwili praktycznie zabronione, dopuszczalna liczba osób to 5, obowiązują maseczki i dystans… Jak jest możliwe zatem, że tłumy gromadzą się w miejscach publicznych, krzycząc i walcząc ze służbami porządkowymi czy obrońcami kościołów?

Na to pytanie odpowiedział Rafał Trzaskowski, tłumacząc ten fakt tzw. zgromadzeniem spontanicznym i mętnie zapewniając, że tych zgromadzeń przepisy nie obowiązują.

Warto byłoby prześledzić, kto finansuje i wydaje polecenia – by zdemaskować tę tzw. spontaniczność. To raz, a dwa – pociągnąć wreszcie do odpowiedzialności osoby, które narażają zdrowie i życie Polaków. Skoro rewolucjonistki wręcz wyznają swój anarchizm i satanizm, to pora na zdecydowaną reakcję państwa i Kościoła.

Aleksandra Pietkiewicz