Okrucieństwo?

Inkwizycję ukazuje się jako bandę okrutników, którzy pod przewodnictwem papieża i Kościoła terroryzowali ludzkość. Kto nie poszedł na Mszę świętą – na stos. Kto krzywo spojrzał się na księdza – na tortury. Wszystko w imię Boże.

Tymczasem fałszywie przypisywane okrucieństwo Świętej Inkwizycji wynika z dwóch przyczyn. Po pierwsze, myli się ją i utożsamia z inkwizycją hiszpańską – która faktycznie wykazywała się okrucieństwem, acz nie podlegała władzy kościelnej, a świeckiej. Po drugie – to efekt propagandy i celowego wprowadzania w błąd. Czarny wizerunek inkwizycji pierwotnie robili protestanci w ramach walki z katolikami i papieżem, celowo przeinaczając fakty, aby inkwizycja stała się symbolem terroru. Efekt umocniła we współczesności propaganda komunistyczna, która - przytaczając oszczerstwa protestantów - znacznie powiększała liczby rzekomych ofiar inkwizycji.

Ponadto należy zaznaczyć, że obraz tępego, psychopatycznego mordercy-okrutnika w habicie jest właściwie niemożliwy. Aby zostać inkwizytorem, trzeba było mieć naukowy tytuł doktora. Był to w ówczesnej Europie najwyższy stopień wykształcenia.

Prawa oskarżonych i tortury

W rzeczywistości inkwizytorzy przywrócili utracone po Imperium Rzymskim zasady prawa, takie jak domniemanie niewinności, ograniczyli stosowanie tortur i pozwalali oskarżonym bronić się przed zarzutami. Gdy ktoś zgłosił do inkwizytora osobę, której zarzucano czy to herezje, czy też czary, inkwizytor badał, czy osoba zgłaszająca nie ma z oskarżonym jakiegoś prywatnego zatargu. Nieraz też inkwizytorzy interweniowali wśród ludzi, by ci nie dokonywali samosądu i linczu na osobie, która żyła z dala od innych, przez co ci oskarżali ją np. o czary.

Gdy dochodziło do procesu, oskarżony miał prawo do obrony. Coś, co dzisiaj wydaje się oczywistością, w początkowym i środkowym okresie średniowiecza nie było powszechne. Przytaczano materiały dowodowe, zeznawali świadkowie, których prawdziwość zeznań można było podważyć.

Kolejnym postępem była kwestia tortur. Owszem, inkwizycja dopuszczała ich użycie w procesie o herezję. Jednak wolno było je przeprowadzić tylko raz, pod nadzorem osoby znającej się na medycynie, która mogła w każdej chwili nakazać ich zaprzestanie. Ponadto nie wolno było torturować dzieci ani kobiet w ciąży. Z perspektywy czasu wydaje się to barbarzyństwem, jednak jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że tortury wówczas były czymś, z czego władcy korzystali jako z czegoś normalnego, wobec każdej osoby w każdym stanie, ograniczenia stosowane przez inkwizycję są dużym postępem.

Również warto zwrócić uwagę na warunki, w jakich przetrzymywano więźniów inkwizycji. Najczęściej była to cela klasztorna, w jakiej na co dzień żyli mnisi w danym klasztorze. Oskarżony jadł i modlił się wraz z daną wspólnotą. Jedynym ograniczeniem było pilnowanie, by nie uciekł z danego obiektu. Nikt nie robił mu przez czas pobytu nic złego. Dla porównania, w więzieniach świeckich nieraz w ogóle zapominano o więźniu, i to dosłownie. Jeśli miał szczęście, dostarczano mu coś do jedzenia. Nieraz też dozorca więzienia znęcał się nad więźniem, który nieraz nie doczekał wyroku z powodu zapomnienia i umierał w lochu. W pewnym momencie pospolici przestępcy złapani na gorącym uczynku próbowali ogłaszać się heretykami właśnie po to, by trafić do niewoli inkwizycyjnej, a nie świeckiej.

Kara śmierci

Słynne stosy to nie jest wytwór inkwizycji, ale władzy świeckiej. Inkwizycja kościelna rzeczywiście czasem orzekała tzw. karę śmierci. Był to jednak wyrok dotyczący duszy, nie ciała. Gdy takowy zapadł, wówczas wydawano heretyka w ręce władzy świeckiej. I to ta dopiero zajmowała się fizyczną eliminacją heretyka.

Należy też zaznaczyć, że nie był to system oparty o to, że Kościół umywa ręce od śmierci i zleca zamordowanie heretyka komuś innemu. Inkwizycja chroniła oskarżonych o herezję przed władzą świecką.

Herezja nie była tylko innym światopoglądem

Wynika to z faktu, że herezja nie była tylko „opinią” na jakiś temat, lecz uderzała w cały porządek społeczny, w tym m.in. prawo do sprawowania władzy przez rody. Ale nie tylko w nie.

Ówczesne herezje podważały wszystko. Najczęściej bandzie heretyków przewodził charyzmatyczny kaznodzieja, który przedstawiał „inną interpretację” Biblii, wedle której świat żył według złych zasad. Podważano na przykład prawo do własności prywatnej. Skoro takowe nie istniało, wolno było zabierać innym, co się chciało. I tak też czyniono.

Bandy heretyków stawały się szybko regularnymi grupami bandytów, a czasem nawet małych armii, które pustoszyły wioski i miasta w swojej okolicy. Niekiedy nawet zajmowali fortyfikacje, które przekształcali na swoje bazy wypadowe, z których terroryzowali, rabowali i mordowali zwykłych ludzi.

Oprócz podważania hierarchii społecznej czy prawa własności, podważano także przysięgi, np. wierności swojemu panu feudalnemu, ale też przysięgi małżeńskie. Niektórzy uważają, że ogłoszenie mężczyznom, że mogą porzucić żonę i dzieci i zacząć żyć od nowa z kimś innym bądź też w poligamicznym związku, rzekomo zgodnie z Wolą Bożą, było ważnym czynnikiem, który potężnie wsparł „rekrutację” w szeregi heretyków.

Heretycy więc nie tylko uderzali we władzę świecką, ale też brali na cel zwykłych ludzi żyjących na wsiach i w miastach. Byli po prostu zagrożeniem. Patrząc z tej perspektywy, inkwizycja już wówczas była czymś, co było pożyteczne nie tylko dla ludzi władzy, ale też zwykłych ludzi, którzy po prostu chcieli na co dzień żyć bezpiecznie.

Dominik Cwikła