- Szykujemy bardzo fajne akcje w terenie… Czekajcie, bo mi samochód zgasł… hm… właśnie zgasł mi samochód, wiecie? Zgasł mi na środku rynku w Nowym Targu – to fragment transmisji na żywo prowadzonej przez jedną z działaczek Strajku Kobiet. Ostatecznie aktywistka zorientowała się, że na akcję wybrała się bez paliwa.


Przy unieruchomionym samochodzie pojawili się policjanci. Prowadząca transmisję kobieta najpierw zapewniła ich, że „to nie jest żart ani sabotaż”
– Paliwo. Nie zatankowałam – dodała po chwili. 


To tylko jedna z nietypowych sytuacji, w których głównymi bohaterami są uczestnicy "Stajków Kobiet". Obiektem żartów internautów w ostatnim czasie stał się m.in. protest przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie. W poniedziałek odbyła się tam manifestacja pod hasłem "Wolna aborcja i wolna edukacja!". 


- Jedna osoba została zatrzymana za naruszenie nietykalności policjanta - przekazała w komunikacie medialnym policja. 
Zebrani krzyczeli hasła jak m.in.: "Szkoły wolne od faszyzmu", "Nie zastraszycie nas, jedna siła w nas", "To jest nasze ministerstwo", Hańba, hańba". Pojawiło się tam też sporo samochodów, które przyjechały tam wyrazić solidarność się z protestem. Część uczestników demonstracji przykuła się do bramy łańcuchami. Zebrani nie posłuchali policyjnego nakazu odblokowania budynku. 


- W Al. Szucha policjanci podjęli interwencję wobec osób blokujących jezdnię. Podano komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem. W stosunku do osób lekceważących polecenia funkcjonariusze użyli siły fizycznej - napisała Komenda Stołeczna Policji na Twitterze. 


Rzecznik komendanta stołecznego policji nadkomisarz Sylwester Marczak poinformował, że w związku z tym zatrzymano kilka osób. Wśród nich była fotoreporterka, która miała naruszyć nietykalność cielesną policjantów. Funkcjonariusze legitymowali protestujących i zatrzymali osoby, które nie chciały okazać dokumentów.


Największa blokada samochodów jest na ulicy Łazienkowskiej. Policja ostrzega, że będzie odholowywać pojazdy wstrzymujące ruch, dlatego służby ściągnęły holowniki. Rzecznik zapewnił, że policja jest w stanie odblokować ulice, bo na ogół za tamowanie ruchu na poszczególnych ulicach odpowiada kilka samochodów.


Policja poinformowała na Twitterze, że jedna z osób doznała urazu ręki podczas próby wyrwania kraty zabezpieczającej szybę w radiowozie. Druga osoba wymagała pomocy lekarskiej po tym jak przykleiła sobie dłoń do bramy wejściowej do budynku szybkoschnącym klejem. 


- Policjanci wezwali karetkę pogotowia do jednej z osób, która tak zapalczywie usiłowała wyrwać kratę zabezpieczającą szybę w policyjnym radiowozie, że doznała urazu ręki - napisała w oświadczeniu KSP. 


Kontrowersje budzi nie tylko zachowanie przeciętnych uczestników proaborcyjnych protestów. Również liderka "Strajku Kobiet", która zachęcała m.in. do urządzania prowokacji w świątyniach, wielokrotnie zakłócała porządek podczas demonstracji. W trakcie jednego ze zgromadzeń próbowała rozerwać policyjny kordor, w wyniku czego funkcjonariusze użyli wobec niej gazu łzawiącego. Pomocy lewicowej aktywistce udzielili niezwłocznie ratownicy medyczni.


W jednym z incydentów mających miejsce w trakcie "Strajków Kobiet" brał bezpośredni udział wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Rzecznik stołecznej komendy nadkom. Sylwester Marczak stwierdził, że poseł "naparł na policjanta", przez co funkcjonariusz uderzył nogą o hak pojazdu, doznał poważnej kontuzji i przebywa w szpitalu. Z relacji Czarzastego wynika natomiast, że to on został "popchnięty na maskę samochodu, uderzony z tyłu w plecy i unieruchomiony".  

PZ 
Źródło: DoRzeczy.pl, polskieradio.pl, Twitter