Choć z pewnością wniosków z zakończonego konfliktu w Arcachu ( Górskim Karabachu) nie należy przenosić w skali jeden do jednego na polskie uwarunkowania geopolityczne, to szybkie wdrożenie sugestii płynących z analizy tego konfliktu jest koniecznością. Konfrontacja ta bowiem pokazała, że błyskawiczny postęp techniczny i technologiczny następuje nie tylko w obszarze wykorzystywanego cywilnie sprzętu komputerowego, a z zwłaszcza aparatów telefonii komórkowej, ale dotyczy również obejmuje przemysł zbrojeniowy oraz struktury sił zbrojnych. Konflikt w Donbasie zaburzył  nieco kierunek logicznego myślenia o przyszłych konfliktach zbrojnych, na wyrost nieco  przywracając wiarę siłę czołgu, który spychany od dekady do lamusa powrócił w glorii chwały na pole walki w koncepcjach planistów przede wszystkim rodem z Europy Wschodniej, choć nie tylko, bo i Holandia postanowiła wrócić do posiadania czołgów.

Pozycje Ormian w Archachu, które przez blisko dwie dekady wydawał się być twierdzą do niezdobycia  dla Azerbejdżan wspieranych przez islamskich dżihadystów pękły pod naporem niepozornych dronów, które dziesiątkowały ormiańskie czołgi, wyrzutnie rakiet czy punkty dowodzenia. Ormianie niczym wojsko polskie we wrześniu 1939 roku byli bezsilni wobec zastosowania względem nich dronowego blitzkriegu. Na nic się zdało wysokie morale i świetne wyszkolenie wobec dziesiątkującej ich przewagi z powietrza. Azerbejdżan pokazał, nie tylko wysoką skuteczność dronów jako instrumentu bezpośredniego wyniszczenia sił przeciwnika ale również wykorzystania dronów do celów rozpoznawczych i zwiadowczych. Okazało się, że teraz niewielkie oddziały wojska są wstanie samodzielnie prowadzić zarówno dokładne rozpoznanie  jak i następnie na jego podstawie samodzielnie i niezwykle skutecznie niszczyć rozpoznane cele. Do niedawna taką zdolność łączenia realizacji zadań i samowystarczalności na polu walki posiadały tylko elitarne wojska specjalne, drony pozwoliły w sprzyjających okolicznościach na redefiniowanie dotychczasowych założeń zdecydowanie wzmacniając potencjał lekkiej piechoty.

W Polsce aktualnie na polu rozwoju lekkiej piechoty najwięcej dzieje się w obszarze Wojsk Obrony Terytorialnej, które to podjęły się pilotażowego szkolenia Terytorialsów  z obsługi dronów. Niemniej tempo wdrażania tego programu, stopień  jego powszechności oraz wizja wykorzystania na polu walki jako istotnego elementu mającego kluczowe znaczenie dla przełamywania linii frontu są delikatnie mówiąc na etapie zdecydowanie bardziej teoretycznym niż praktycznym. Badania nad wdrażaniem dronów oraz amunicji do nich prowadzą specjaliści w Wojskowym Instytucie Techniczny Uzbrojenia. Nad dronami pracują też między innymi: Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, Polska Grupa Zbrojeniowa, Politechnika Warszawska. Politechnika Rzeszowska czy czołowa polska firma w tym segmencie WB Elektronics z Ożarowa Mazowieckiego wchodząca w skład grupy WB Groups.

Drony to jednak tylko jedna strona medalu, ponieważ polska doktryna wojenna zakłada jednak wykorzystanie czołgów na znaczną skalę, jesteśmy bowiem posiadaczami na tle reszty państw świata znacznych ich ilości. Posiadamy więcej czołgów nawet niż Brytyjczycy czy Niemcy. Tymczasem na skutek ataków dronów w Arcachu, których pociski uderzały z góry w najsłabiej opancerzoną część ormiańskich czołgów te pękały niczym skorupka orzecha. Czołgi te nie posiadały żadnych systemów zwalczania dronów oraz nie posiadały wokół siebie pojazdów wsparcia posiadających takie systemy.  Należy więc sobie zadać pytanie czy planowane zakupy czołgów nie powinny zostać ograniczone częściowo na rzecz wsparcia czołgów w postaci bezzałogowych pojazdów, bogato wyposażonych w systemy zwalczania  siły żywej, broni pancernej ale również dronów. Bez takiego wsparcia  drogie czołgi mogą stać się bardzo łatwym łupem lekkich niewielkich oddziałów piechoty wroga wyposażonych w drony z amunicją krążącą.

Potrzeba więc pilnej reformy planowania w zakresie strategii i taktyki, z równoległym położeniem większego środka ciężkości na produkcję własnych wysokiej klasy dronów, zdolnych do zadawania tak dotkliwych  strat jak te produkowane w Turcji czy Izraelu, w przeciwnym razie nasze Raki, Kraby czy Rosomaki zostaną szybko i dotkliwie przetrzebione na polu walki.

 

Arkadiusz Miksa