Idąc dalej tokiem takiego rozumowania, Rada daje konkretne propozycje działań w tym zakresie. Trzeba zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem prejudycjalnym.  Jak należało się spodziewać, działania Rady odwołują się do działań opartych na ulicy i zagranicy.  Dlatego proponuje się wszczęcie przez Komisję Europejską sprawy o bezprawne zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Zaleca się również skargi do Komitetu Praw Człowieka ONZ, Komitetu Przeciwko Torturom i petycje do PE o naruszenie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  Trzeba także bronić konwencji stambulskiej, bo wypowiedzenie jej, nad którym obecnie pracuje rząd, będzie równoznaczne z polexitem.

 Dużo tego i zagranica dzięki bojowym paniom będzie miała ręce pełne roboty. Zwłaszcza ten Komitet Przeciwko Torturom. Bardzo słusznie, przecież potraktowanie przez policję gazem Marty Lempart i Barbary Nowackiej w czasie demonstracji to czyste tortury. Jak można je stosować wobec pokojowo nastawionej demonstracji, wobec działaczek niosących przesłania miłości i pokoju, nie mówiąc już o tym, że w okresie pandemii pochody są nielegalne.

Dalej też jest zabawnie. Żąda się natychmiastowego zwiększenia nakładów na opiekę zdrowotną, z dotychczasowego 4,7 proc PKB do 10 proc. Jak żądać to dużych sum. Niech dają i kwiczą z przerażenia, że budżet się sypie. Edukacją nie może kierować homofob i człowiek niekompetentny, który zastrasza nauczycieli i uczniów zwolenników Strajku Kobiet. A takim człowiekiem jest minister Przemysław Czarnek. Na nic zdają się jego tłumaczenia, że nikogo nie zastrasza i nie wywiera na nikim presji. Do ministerstwa trafiły jedynie zawiadomienia o  pojedynczych przypadkach wulgarnego zachowania się podczas demonstracji niektórych nauczycieli. I to musi być potępione, tak samo, jak podżeganie młodzieży do brania udziału w demonstracjach. Działaczki feministyczne uważają, że minister Czarnek stosuje straszny terror, a wprowadza go w życie dzięki kuratorium oświaty. W dziedzinie pracy też same żądania płacowe. Nawet nie chce się o tym pisać.

Strajk Kobiet wzywa także do apostazji narodowej, do zaniechania sakramentu chrztu. W postulatach mieści się także wypowiedzenie konkordatu i świecka szkoła, w której nie ma lekcji religii. No bo po co, jeżeli naród zastosuje powszechną apostazję?

Warto się zastanowić, kto wysmażył podobne bzdury, kto zasiada w szacownej Radzie? Toż to sami mędrcy pokroju 20-letniej Nadii Oleszczuk, która nie rozumiała pytań dziennikarki i miała trudności z sensownym zbudowaniem zdania. Inni młodzi światli to: Katarzyna Pikulska, Aleksandra Kaczorek, Dominika Lasota, Sebastian Słowiński. Z tego gremium jedynie Ola Kaczorek jest najbardziej przygotowana do działalności społecznej. Jest od lat działaczką feministyczna i LGBT. Wydaje się być rasowym działaczem a nie listkiem figowym przylepionym do politycznego gremium.

Sebastian Słowiński jest znany jako studencki działacz od wyzywania wszystkich od faszystów. Tak światli i doświadczeni ludzie mają swoje biogramy w Wikipedii, w której trudno szukać takich legend Solidarności, jak Krzysztof Wyszkowski, Joanna Duda-Gwiazda, czy bohaterka Armii Krajowej – Lidia Lwow-Eberle. Dla świata to właśnie dwudziestolatki zasiadające w Radzie Konsultacyjnej stały się  bohaterami wolności i to one mają uczestniczyć w rozmowach z rządem. Prawdziwa farsa.


Ale Rada Konsultacyjna to nie tylko młodzież, to także weterani sił politycznych. Prof. Monika Płatek, Paweł Kasprzyk, Piotr Szumlewicz, Marta Lempart, Michał Boni.  Każdy z tych mędrców ma za sobą nieudany udział w wyborach. Boni utracił mandat europosła. Prof. Płatek nie doczekała się odstąpienia  miejsca w europarlamencie przez Roberta Biedronia. Reszta w ciągu dwóch lat miała nieudane epizody wyborcze.  Znów teraz ożyli i zapraszani są przez lewicowo-liberalne media.

Radę wzbogacają swoją obecnością dawni działacze Solidarności: Barbara Labuda, Danuta Kuroń, druga żona Jacka Kuronia i Beata Chmiel, którą przedstawiają jako asystentkę Tadeusza Mazowieckiego z 1989 r.

Mózgiem protestów jest Klementyna Suchanow. Swe przemyślenia zawarła w swej książce „To jest wojna”. Wylicza w niej wszystkich swoich przeciwników. Do jednego worka wkładając Rosję z Putinem, Instytut Ordo Iuris, Stowarzyszenie Piotra Skargi, Prawo i Sprawiedliwość oraz kler. Koncepcja Suchanow odwołuje się do doświadczeń międzynarodówki, ale tej z Zachodu. Autorka daje przykład Hiszpanii, gdzie podziw jej budzą akcje Femenu, której działaczki w 2014 r.  wdarły się do madryckiej katedry, aby zakłócać Mszę św. . Też występowały przeciwko zaostrzeniu praw aborcyjnych. Suchanow zagrzewa również do bardziej aktywnych działań przeciwko policji podczas demonstracji. Agresja może przynieść rezultaty.

Suchanow bardzo energicznie steruje demonstracjami. Odnajduje się dobrze w roli przywódcy.  Sama jest oskarżana przez  Michała Szutowicza „Margot” o molestowanie seksualne.

Jednym słowem, doborowe towarzystwo, które chce zmienić konserwatywną Polskę, w nowy wolny nihilistyczny kraj.

Iwona Galińska