Rozumiem, że takie darwinizm społeczny może być atrakcyjny. Niestety teoria o tym, że lewica chce aborcji, by sama się wymordować (bo ma skłonności autodestrukcyjne) prawdziwa nie jest. W aborcji nie chodzi o to, by lewicowcy mogli mordować swoje dzieci, ale o to, by mordowane były polskie dzieci.

Lewicowcy nie głoszą lewicowych bzdur, by żyć według ich wskazań tylko po to, by bzdurne reguły narzucić społeczeństwu, by rozbić relacje społeczne (kreowane przez naturalne instytucje takie jak kultura, religia, naród, rodzina, monogamiczny związek kobiety i mężczyzny), odebrać ludziom wolność i własność (odebranie własności jest ważne, bo biedak nie ma jak korzystać ze swojej wolności, zamiast interesować się sprawami społecznymi, musi zabiegać o przetrwanie – dlatego lewica sztucznie kreuje biedę wysokimi podatkami i szkodliwymi przepisami by się jej niewolnicy nie buntowali).

Aborcja w swoim wymiarze relacji społecznych promowana jest przez lewicę, by zniewolone narody były słabe, nieliczne, stare (dzięki aborcji nie rodzą się dzieci i społeczność się systematycznie starzeje). Ważne jest to, że aborcja niszczy podstawową relację naszego gatunku, czyli związek matki i dziecka. W interesie gatunku jest przetrwanie i rozwój. Interes gatunkowy realizuje się przez to, że kobiety postrzegają macierzyństwo jako coś atrakcyjnego. Gdy wmawia się im, że dzieci nie są błogosławieństwem, tylko nieszczęściem, niszczy się podstawę społeczeństwa, czyli relacje matka dziecko, relacje zapewniającą zastępowalność pokoleń i dziedziczenie wzorców kultury (czyli reguł życia społecznego niezbędnych dla funkcjonowania społeczeństwa).

Barierą dla wszechwładzy lewicy są naturalne więzi społeczne (kulturowe, religijne, narodowe, rodzinne, kobiety z mężczyzną, matki z dzieckiem), które są systematycznie niszczone przez lewicę. Celem propagandy aborcyjnej jest takie zdemoralizowanie ludzi, by nie byli w stanie współpracować między sobą (czyli kreować naturalnych więzi społecznych). Lewica wmawia kobietom, że cnota jest czymś złym, a jedynym i podstawowym prawem jest egoizm, robienie tego, na co się ma w danej chwili ochotę, a nie tego, co należy robić. Oczywiście to, co kobiety mają uważać za to, na co mają ochotę, nie jest pozostawione kobietom tylko za pośrednictwem popkultury narzucane przez lewicę (agresywnie kreującej popyt) – kobietom lewica wmawia, że posiadania dziecka je unieszczęśliwi.

To, że ludziom można wmówić każdą bzdurę, pokazuje najlepiej przykład mody – lewica np. wmówiła kobietom, że złem jest to, gdy wyglądają atrakcyjnie (co daje im ewidentną władzę nad mężczyznami), a dobre dla nich jest, to gdy się oszpecają (zapuszczają się i tyją, farbują sobie włosy na seledynowo, jakby im ufoludek zdefekował na głowę, robią sobie tatuaże wyglądające jak bazgroły psychopaty z komunistycznego dworcowego szaletu, umieszczają sobie kawałki metalu na twarzy, by twarz wyglądała jak po wybuchu miny przeciwpiechotnej).

Kierownictwo lewicy oczywiście nigdy nie przestrzegało i nie przestrzega lewicowych bredni narzucanych społeczeństwu. Kiedy miliony ludzi zniewolonych przez lewicowe dyktatury musiało żyć w sztucznie wykreowanej przez komuchów nędzy, komunistyczni notable żyli i żyją w luksusie. Kiedy lewica narzuca ogłupianie i demoralizację w szkolnictwie publicznym, to elity lewicy swoje dzieci wysyłają do normalnych szkół prywatnych. Podobnie jest też z aborcją. Lewicowe elity swoich dzieci nie mordują, walczą o powszechną aborcję nie po to, by wyrzynać swoje potomstwo, ale by były mordowane dzieci poddanych.

Polacy powinni pamiętać o praktyce aborcyjnej z czasów PRL, kiedy aborcja była legalna. Za rządów komuny, spełniająca funkcję propagandy komunistycznej popkultura szerzyła postawy pogardy dla rodzin wielodzietnych, postawy propagujące mordowanie nienarodzonych dzieci. W PRL często kobiety zgłaszające się do lekarzy w sprawie swojej ciąży na dzień dobry dostawały propozycje tego, by usunąć ciążę – bo mają już dziecko, bo są samotne, bo czasy trudne i kryzys. Kobiety, które nie były zainteresowane zabiciem swojego dziecka, traktowane były jak margines społeczny. Wyrazem pogardy dla decyzji o urodzeniu dziecka było często to, jak lekarze w PRL traktowali pacjentki na oddziałach położniczych – wiele kobiet wspomina pogardę personelu, traktowanie pacjentek z sadystyczną pogardą, oddziały położnicze przypominające rzeźnie (ludzie nie pamiętając czasów PRL, nie są w stanie wyobrazić sobie patologii tego systemu).

Komuniści okupujący Polskę zdołali zamordować w PRL możliwe, że kilka lub kilkanaście milionów dzieci – dzięki temu dzisiejsza Polska jest o wiele mniejszym narodem a przede wszystkim o wiele starszym i znajdującym się w stanie katastrofy demograficznej (skutkującej bankructwem systemu emerytalnego i lecznictwa). Wiedza o realiach aborcji w PRL sprawia, że nikt, kto mieni się polskim narodowcem, nie może popierać aborcji, jednej z najbardziej odrażających zbrodni sił antypolskich na narodzie polskim. Warto przypomnieć, że jedyne zorganizowane akcje antyaborcyjne już od lat 70 w PRL organizowane były przez środowiska narodowe.

Jan Bodakowski