Poza politykami, zaszczepionych zostało kilkoro celebrytów. Choć nie są to obiektywnie żadne autorytety moralne, w społeczeństwie demokratycznym, gdzie wszyscy są teoretycznie równi, a w praktyce elity zrównuje się z miernotami, wypowiedź piosenkarki czy skandalistki może mieć o wiele większą skuteczność, niż wypowiedź eksperta medycznego.

I tak już wcześniej Małgorzata Godlewska zapowiedziała, że zapisała się „na dwa strzały szczepionki”. Krótko potem okazało się, że kilkoro artystów zostało zaszczepionych poza kolejnością, choć na pierwszą igłę miał iść personel medyczny. Wśród osób, które dostały szczepionkę, były m.in. Krystyna Janda oraz inni, głównie w starszym wieku artyści.

- Tak jestem jedną z osób zaszczepionych w ramach propagowania szczepień. Jestem z tego powodu szczęśliwa i czuję się świetnie. Dziękuję za tę możliwość bo jestem w grupie ryzyka – napisała Krystyna Janda na Facebooku.

Czy to skandal? Niewątpliwie po części tak. Jeśli weźmiemy na poważnie zapowiedzi rządu (a nikt o zdrowych zmysłach nie powinien już tego robić – wczoraj był ósmy dzień, a dziś zapewne będzie dziewiąty, gdy wedle wcześniejszych zapowiedzi winniśmy mieć ogólnopolską żółtą strefę, a mamy narodową kwarantannę, ponieważ średnia liczba pozytywnych wyników na SARS-CoV-2 z siedmiu dni wynosi 9,4 tys.), to najpierw wyszczepiany miał być personel medyczny. Jednak wydaje się, że jest też tutaj drugie, ukryte dno.

W linku udostępnionym przez Jandę czytamy, że Warszawski Uniwersytet Medyczny prowadzi „promowanie szczepień”. – Zgodnie z sugestią NFZ szczepieniami w dniu dzisiejszym objęto też szereg osób ze świata kultury m.in. aktorów, kompozytorów, reżyserów, którzy będą promować w Polsce ideę szczepień przeciw COVID-19 – czytamy w komunikacie Biura Informacji i Promocji WUM.

Oprócz Jandy, zaszczepieni zostali Wiktor Zborowski, Krzysztof Materna i Andrzej Seweryn. Szczepionkę otrzymała także Magda Umer, która sądziła, że to „specjalna pula przeznaczona dla aktorów”.

Poza wypowiedziami proszczepiennymi aktorów, którzy otrzymali pierwszą dawkę, są też wypowiedzi celebrytów, którzy na szczepionkę oczekują. I o ile ton wypowiedzi nie różni się od „ekspertów”, których przekaz opierał się na sloganach, hasłach i odwoływaniu się do emocji, to w przypadku gwiazd może on wywołać lepszy efekt, niż gdy taką sofistyką posługiwał się lekarz. Na przykład, Michał Wiśniewski, znany niegdyś jako lider zespołu „Ich Troje” podczas Sylwestrowej Nocy Przebojów w Polsacie na scenie krzyczał „szczepimy się”.

– Słucham lekarzy, którzy wraz z naukowcami zrobili przez ostatni rok absolutnie wszystko, aby doprowadzić do powstania szczepionki. Wychodzę z założenia, że nikt nie planuje na nas masowego mordu. Mam dzieci i chciałbym dla nich jeszcze chwilę pożyć – powiedział w rozmowie z serwisem plotkarskim plejada.pl Michał Wiśniewski.

To oczywiście spłycenie zarzutów wobec braku długoterminowych badań ewentualnych negatywnych konsekwencji szczepionki, obrócony w hasło o celowym mordowaniu ludzkości. Nic nowego, ale zupełnie inaczej brzmi wypowiedziane przez muzyka, niż lekarza.

– Jeszcze nie jestem zaszczepiony przeciwko COVID-19. Od małego dziecka byłem szczepiony na wszystkie choroby zakaźne, a żyję na tym świecie prawie 50 lat. Żyjemy w cywilizowanym świecie, w związku z czym, poddajemy się wszystkiemu temu, co nas otacza i co nam grozi. Mamy przepisy dotyczące przechodzenia na pasach, najprawdopodobniej dlatego, że w XIX wieku pojawiły się samochody. Ze względu na to, że występuje realne zagrożenie życia, każdy ma obowiązek zadbać również o innych, jest to chyba naturalne – przekonywał Wiśniewski, zachęcając do uległości.

Przy okazji zachęcił, najwyraźniej pod wpływem haseł Michała Dworczyka o „stwarzaniu zagrożenia” oraz „bycia niebezpiecznym” osób niezaszczepionych, do agresji i jeszcze większej bezczelności osób, które nie chcą aplikować sobie pod przymusem nowych substancji medycznych stworzonych przez koncern znany z afer korupcyjnych.

– Jeżeli ktoś tego nie dostrzega, to proponuję przypiąć sobie odznakę pod tytułem: "Nie szczepię się", wziąć dzidę i zbudować sobie szałas gdzieś daleko od cywilizacji i tam nie zagrażać innym – podsumował Wiśniewski. A może to osoby bezkrytycznie przyjmujące odstające od rzeczywistości komunikaty rządu i koncernów powinny „wziąć dzidę” i udać się na wygnanie?

Wszystko to wskazuje, że zaszczepienie części celebrytów oraz szczucie społeczeństwa innymi to nie jest żadna „wpadka”, ale celowe działanie, wcześniej zresztą zapowiedziane przez dra hab. Norberta Maliszewskiego. Mianowicie chodzi o „kampanię opartą na argumentach emocjonalnych”.

Dominik Cwikła