Podkreślano, że w momencie rejestracji Sputnik-V przeszedł tylko dwie fazy badań klinicznych (trzecia faza rozpoczęła się we wrześniu). Z drugiej strony jednak badania nad szczepionkami opracowywane na Zachodzie także były wykonywane w sposób pospieszny i nie tak restrykcyjny jak wcześniej, a ponadto przechodziły skróconą procedurę rejestracji. Czy więc rosyjskie szczepionki są faktycznie dużo gorsze od zachodnich, czy to element zwykłej walki marketingowej – czyj produkt sprzeda się w większej ilości? – a także ideologicznej – kto będzie pierwszy w tym wyścigu: Zachód czy Wschód. Sama nazwa rosyjskiej szczepionki odnosi się przecież do serii pierwszych radzieckich sztucznych satelitów Ziemi, a więc do najsłynniejszego konfliktu czasów zimnej wojny o pierwszeństwo w kosmosie.

Co wiadomo na temat rosyjskiej szczepionki? Szczepionka o nazwie Sputnik V została opracowana przez Centrum Badań nad Epidemiologią i Mikrobiologią Gamaleya. W badaniu nad nią wzięło udział 31 tys. osób. Według oficjalnych danych ma ona skuteczność na poziomie 92%. Możemy się z tego śmiać i mówić, że to jak 92% poparcie dla Putina. Zachodnie koncerny też podają jednak podobne liczby w odniesieniu do swoich szczepionek.

Wyższość szczepionki rosyjskiej może polegać (nie przesądzam jednak, że tak jest) na tym, że jest to szczepionka w sensie tradycyjnym. Została opracowana w oparciu o „adenowirusa, który jest wektorem kodu genetycznego białka. Po podaniu szczepionki komórki zaczynają wytwarzać białko, które organizm musi zwalczyć za pomocą przeciwciał. W drugiej dawce wykorzystuje się innego adenowirusa, który jest wektorem białka – to dawka przypominająca”. Nie jest to więc przejaw nowej technologii, czerpiącej z mRNA, czyli kodu genetycznego, która nigdy powszechnie nie została wykorzystana. Tymczasem to właśnie jest cechą najpopularniejszych zachodnich szczepionek. Głosy krytyczne, że Rosja dokonuje eksperymentu medycznego są więc tak samo uzasadnione, a nawet bardziej, w stosunku do Zachodu.

Co ciekawe, Białoruś i Argentyna już zamówiły rosyjską szczepionkę. Niewielka partia trafiła też do Węgier, które chcą się same przekonać o jej skuteczności. O ile Białoruś, leżąca w strefie wpływów w Rosji, mogła zostać zmuszona do kupienia specyfiku, o tyle pozostałe kraje musiały uznać, że może to być dla nich najlepszy preparat. Można powiedzieć, że na razie są to tylko trzy kraje, ale wiadomo o dużych problemach Rosji z produkcją nowej szczepionki. Kraj ten musiał wystąpić o pomoc do Kazachstanu w przygotowaniu odpowiedniej liczby dawek, a specyfiku wciąż braku. Problemy logistyczne mogą więc być powodem, dla którego Rosja przegra konkurs o sprzedaż, jak największej liczby szczepionek.

Po ogłoszeniu przez Rosji przełomu w opracowywaniu szczepionki na koronawirusa pojawił się w Internecie mem przedstawiający skutki tego specyfiku. Po kilku tygodniach każdy przyjmujący rosyjską szczepionkę upodabniał się z rysów twarzy do Putina. Jego twórcy chcieli w ten sposób pokazać, że chodzi tutaj wyłącznie o politykę, propagandowy sukces, pewnie też o pieniądze. Czy jednak podobnych zarzutów nie można postawić wobec polityków Zachodu i preparatów tam opracowanych? Nie chodzi mi o to, aby bronić rosyjskiego preparatu, ale aby pokazać, że nie tylko Rosja stosuje propagandę. Skąd mamy przekonanie, że rosyjska szczepionka nie zadziała? Bo nie mamy zaufania do Rosji. A skąd mamy podobne, że zachodnia zadziała? Bo mamy zaufanie do Zachodu. Historia nadużyć producentów zachodnich szczepionek jak Pfizer i wypowiedzi oraz działań zachodnich polityków pokazuje jednak, że też nie powinniśmy mieć takiego zaufania.

 

 

 

 

 

Źródło: Medonet

https://www.medonet.pl/koronawirus/to-musisz-wiedziec,rosyjska-szczepionka-na-koronawirusa--co-wiemy-o-sputniku-v-,artykul,21665471.html

https://www.medonet.pl/porozmawiajmyoszczepionce/szczepionka-na-covid-19,szczepienia-w-rosji--ponad-52-tys--zaszczepionych--700-tys--szczepionek-w-obrocie,artykul,22368987.html