Chlorowodorek amantadyny jest znanym lekiem stosowanym w przypadku choroby i zespołu Parkinsona oraz w leczeniu dyskinezy późnej u osób dorosłych. Dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog i pediatra z Przemyśla, stosuje od 30 lat amantadynę na grypę, a od początku pandemii – na koronawirusa COVID-19. Doktor twierdzi, że nie było żadnego przypadku, aby amantadyna nie zadziałała skutecznie na koronawirusa. Przekonanie, że lek ten działa, podzielają także polscy profesorowie Konrad Rejdak i Cezary Pakulski.

26 listopada Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie, że produkty lecznicze mogą być stosowane przez lekarza poza wskazaniami rejestracyjnymi. Ale już 30 listopada w obwieszczeniu MZ pojawił się nakaz stosowania chlorowodorku amantadyny wyłącznie w przypadku choroby Parkinsona i w leczeniu dyskinezy późnej.

Dr Bodnar się temu podporządkował, ale na stronie strony internetowej swojej poradni wystosował apel, w którym napisał: „Wzywam wszystkich profesorów i osoby odpowiedzialne w Polsce za leczenie CVOVID-19 (w tym Ministerstwo Zdrowia) do przeprowadzenia badania skuteczności amantadyny. Wystarczą zaledwie dwa tygodnie, by wprowadzić leczenie amantadyną w Polsce. Z mojej perspektywy leczenie jest skuteczne, tanie, a lek jest przebadany i znany od dekad”.

Ministerstwo Zdrowia, po protestach lekarzy i pacjentów oraz po tym jak wiceminister Marcin Warchoł ogłosił, że amantadyna pomogła mu przejść koronawirusa, wycofało się ze swojej decyzji, ale wciąż problemem brak był badań, których nie przeprowadzano. W końcu, znowu po wielu apelach płynących ze środowiska lekarskiego, ogłoszono, że znalazło się kilka ośrodków gotowych to zrobić. I zaczęły się dziać dziwne rzeczy.

Ministerstwo Zdrowia wycofało się z deklaracji z 15 grudnia o dwóch niezależnych ośrodkach, w których prowadzone miały być badania amantadyny. 22 grudnia zapadła decyzja, że będzie jeden taki ośrodek. Wykluczony został szpital w Katowicach, w którym dr Bodnar miał być obserwatorem i to pomimo tego, że to właśnie on przygotował dokumentację projektu, kosztorysu i złożonego wniosku do Komisji Bioetycznej wraz z protokołem leczenia. Lekarze, którym powierzono kierowanie projektem, są natomiast, według słów samego dra Bodnara, sceptycznie nastawieni do tego leku. Dr Bodnar przygotowuje artykuł naukowy na temat działania amantadyny, ale już zapowiada, że pojawi się za granicą. Podkreśla, że nie ma woli politycznej, by ten lek stał się dostępny szerszemu gronu pacjentów.

W tym miejscu pojawia się pytanie, dlaczego tak jest? Sam dr Bodnar jest zdziwiony, że Ministerstwo Zdrowia domaga się tak restrykcyjnych badań od środka, który jest obecny na rynku od 50 lat i został już przebadany. Można dodać, że podobnej ostrożności nie widać w przypadku szczepionek na koronawirusa, które nie przeszły w Polsce badań. Minister zdrowia powołał się natomiast na… zdanie producenta, że są skuteczne i bezpieczne.

I tutaj wydaje się tkwić sedno zagadnienia. Teoretycznie amantadyna jako lek na koronawirusa nie jest konkurencją dla szczepionki, którą bierze się profilaktycznie, by nie zachorować. W praktyce oficjalna narracja „tylko szczepionka nas uratuje” sprawia, że nie ma woli decydentów do jej promowania. Nie ma to jednak nic wspólnego z troską o obywateli. W dodatku jest na rękę koncernom medycznym. Wiele osób, zwłaszcza młodych, mając realną perspektywę leczenia przed sobą, zrezygnuje z brania niepewnej szczepionki.

 

 

 

Źródło:

Amantadyną wyleczyłem już przeszło 1000 osób, źródło: http://supernowosci24.pl/amantadyna-wyleczylem-juz-przeszlo-1000-osob/