Jak podkreślał prof. Banach, mimo że za chwilę w Polsce liczba dawek szczepień przekroczy niedługo 5 mln, tzw. trzecia fala koronawirusa i tak nadeszła. – Dlatego trzeba ciągle utrzymywać dystans, nosić maseczki i dezynfekować, nie tylko ręce, ale i pomieszczenia – przekonywał. – Nie wiemy wciąż przecież na pewno, czy, a jeśli już, to w jakim stopniu, zaszczepione osoby nie transmitują wirusa, tak jak ci, którzy nie przyjęli jeszcze preparatu przeciw COVID-19 – przyznał szczerze epidemiolog.

Zdaniem prof. Banacha, jeśli „nie będziemy mądrzy”, czekają nas kolejne fale – czwarta, piąta, szósta, a może nawet siódma. – Bez restrykcyjnych przepisów sanitarnych i radykalnych obostrzeń, skutki trzeciej fali pandemii będą bardzo poważne. Jeśli nie będziemy mądrzy, będą następne fale – czwarta, piąta, a być może nawet szósta i siódma – ostrzegł.

Przywrócenie obostrzeń na terenie całego kraju naukowiec uznał za absolutnie niezbędne. – Nic innego nie można było zrobić – podkreślił. – Mówię to trochę ze smutkiem ze względu na nasze społeczeństwo, które uważa się za „najmądrzejsze”, ale gdybyśmy w momencie spadku liczby zachorowań i poluzowania przepisów pamiętali o podstawowych zasadach sanitarnych, to bylibyśmy w dużo lepszej sytuacji – ocenił.

– Wszyscy jesteśmy zmęczeni, ale jeśli nie będziemy zachowywać się odpowiedzialnie, to naprawdę nie wiem, kiedy wrócimy do normalności – grzmiał profesor. – Przy nieodpowiedzialnym społeczeństwie, mówię to z pełną odpowiedzialnością za te słowa, nie ma szans powrotu do normalności. Musimy wszyscy zdać sobie z tego sprawę – powiedział Banach.

– Ciągle widzę osoby, które chodzą bez maseczek, cały czas obserwuję ludzi, którzy spotykają się w dużych gronach nie przestrzegając żadnych zasad, łamiąc przepisy, i to, co szczególnie przykre – nawet w moim środowisku – narzekał naukowiec. – Komuś się wydaje, że jak się zaszczepił, to już nie obowiązują go normy sanitarne. To niedopuszczalne – zaznaczył.